Ekstraklasa piłkarska: status quo na czele tabeli, Legia słabo wChorzowie

Ekstraklasa piłkarska: status quo na czele tabeli, Legia słabo wChorzowie
PAP/Andrzej Grygiel

Legioniści mogą mówić o szczęściu, że wywieźli z Chorzowa punkt. Zawdzięczają go bramkarzowi Arkadiuszowi Malarzowi, który w drugiej połowie bronił fantastycznie. Pierwsza część należała do gości, a najlepszej okazji nie wykorzystał Aleksandar Prijovic. Mimo braku bramek, kibice obejrzeli bardzo dobre widowisko.

 

"Wojskowi" przystępowali do meczu znając już wynik z Poznania, gdzie Piast zremisował z Lechem 2:2. Do przerwy gospodarze prowadzili 2:0 po bramkach Karola Linettego i Nickiego Bille Nielsena, a po zmianie stron gole dla drużyny z Gliwic strzelili Sasa Zivec i Patrik Mraz. Podopieczni Radoslava Latala chcieli pójść za ciosem, ale nieodpowiedzialne zachowanie Kamila Vacka w 69. minucie pozbawiło ich tej szansy. Pomocnik gości w niegroźnej sytuacji na środku boiska brutalnie zaatakował Dawida Kownackiego i ukarany został czerwoną kartką. Przewagi liczebnej poznaniacy nie potrafili jednak wykorzystać.

 

Po spotkaniu trener Lecha Jan Urban nie krył irytacji. "Jestem strasznie wkurzony, bo taki mecz nie może nam uciec. Remis nas jeszcze nie skreśla z walki o europejskich puchary, ale w grupie mistrzowskiej jest bardzo ciasno i walka będzie trwać do końca" - powiedział.

 

Remis nie mógł zadowolić żadnej z drużyn, bowiem gliwiczan oddalił od mistrzostwa kraju, a Lecha od perspektywy europejskich pucharów. Dla poznaniaków najkrótsza droga do realizacji tego celu wiedzie jednak przez Puchar Polski i zaplanowany na 2 maja finał z Legią. Jeśli "Kolejorz" zwycięży, pewny będzie udziału w Lidze Europejskiej. Jeśli nie zdobędzie trofeum, przepustkę do tych rozgrywek zagwarantuje też czwarta pozycja w lidze.

 

Siedem punktów do Legii i cztery do Piasta traci Cracovia. "Pasy" przeskoczyły w tabeli Pogoń Szczecin dzięki zwycięstwu nad Zagłębiem Lubin 1:0. Gola w 62. minucie zdobył z rzutu karnego Mateusz Cetnarski. W końcówce goście mieli przewagę, ale nie potrafili jej wykorzystać, a najbliższy tego celu był Luis Carlos, którego strzał z 18 metrów trafił w słupek. Była to pierwsza wygrana Cracovii na swoim stadionie od ponad dwóch miesięcy.

 

Pogoń z trzeciego miejsca spadła we wtorek na piąte, wyprzedzona także przez Lechię Gdańsk. Z tym właśnie rywalem zmierzyła się we wtorek i po raz pierwszy od 20 lat przegrała nad Motławą. Gospodarze odnieśli zwycięstwo 2:0 po bramkach Milosa Krasica i Grzegorza Wojtkowiaka. Od czasu reformy rozgrywek drużyna ze Szczecina po raz trzeci występuje w grupie mistrzowskiej i nie wygrała żadnego z 16 meczów.

 

W środę zostaną rozegrane cztery spotkania 32. kolejki w grupie spadkowej.

 

(PAP)