Opozycja krytykuje projekt dużej ustawy medialnej - podsumowanie

Na "dużą" ustawę medialną składają się projekty ustaw: o mediach narodowych, o składce audiowizualnej i przepisy wprowadzające obie ustawy - złożone w Sejmie w środę, jako propozycje posłów PiS. Ich celem jest przekształcenie TVP, Polskiego Radia i PAP ze spółek prawa handlowego w instytucje mediów narodowych, a także zastąpienie abonamentu rtv powszechną składką audiowizualną, ściąganą wraz z opłatą za prąd.

 

Wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Krzysztof Czabański (PiS) mówił w czwartek, że przygotowany i złożony w Sejmie pakiet ustaw "gwarantuje pełną niezależność mediów publicznych, dziennikarzy, wolność słowa, gwarantuje solidny fundament finansowy". Jak dodał, projekty wychodzą naprzeciw postulatom wielu środowisk, zmartwionych obecną kondycją mediów publicznych. "Głównym założeniem - jeżeli chodzi o niezależność mediów - jest to, że rząd zostanie absolutnie odcięty od jakiegokolwiek wpływu organizacyjnego i personalnego na media publiczne" - podkreślił Czabański.

 

Przekształcenie TVP, PR i PAP w instytucje mediów narodowych miałoby nastąpić od 1 lipca. "Nawiązany przed dniem przekształcenia stosunek pracy pracownika przekształconej osoby prawnej zatrudnionego na czas nieokreślony na stanowisku dyrektora, zastępcy dyrektora, kierownika bądź zastępcy kierownika lub na stanowisku szefa redakcji bądź zastępcy szefa redakcji wygasa z dniem 30 września 2016 r., chyba że do tego czasu strony zawrą umowę przewidującą dalsze trwanie stosunku pracy" - głosi projekt ustawy wprowadzającej ustawę o mediach narodowych i ustawę o składce audiowizualnej. Pracownikowi, którego stosunek pracy wygaśnie, ma przysługiwać odprawa pieniężna.

 

Wyboru władz mediów publicznych miałaby dokonywać 6-osobowa Rada Mediów Narodowych wybierana przez Sejm, Senat i prezydenta na 6-letnią kadencję. Wśród kandydatów wybieranych przez Sejm jedno miejsce będzie ustawowo gwarantowane dla kandydata z największego klubu opozycyjnego, czyli w obecnej kadencji z PO. Władze poszczególnych mediów, czyli dyrektorzy naczelni, mieliby być wybierani w drodze konkursów jawnych spośród kandydatów zgłoszonych przez organizacje społeczne i stowarzyszenia twórcze. Mają być wybierani na co najmniej 2-letnią kadencję związaną z realizacją przyjętych planów programowo-finansowych.

 

W mediach publicznych mają powstać Społeczne Rady Programowe utworzone z kandydatów zgłoszonych przez: organizacje społeczne, związki zawodowe, związki wyznaniowe, stowarzyszenia. Społeczne Rady Programowe mają oceniać realizację misji przez poszczególne media i będą mogły występować z wnioskami personalnymi.

 

Zaproponowane przez PiS rozwiązania skrytykowali w czwartek: szef klubu PO Sławomir Neumann i posłowie Kukiz'15. Zdaniem Neumanna, tzw. duża ustawa medialna doprowadzi do dalszych spadków oglądalności TVP. "Dzisiaj telewizja publiczna spada w oglądalności bardzo mocno, dzisiaj media publiczne spadają w wiarygodności także w rankingach międzynarodowych, a ta ustawa tylko pogłębi ten proces. Będziemy mieć do czynienia z dalszym wyrzucaniem ludzi w mediach publicznych i dalszym upartyjnianiem przekazu, na co naszej zgody nie ma" - mówił polityk.

 

Skrytykował przy tym pomysł wprowadzenia opłaty audiowizualnej oraz sposób kształtowania składu Rady Mediów Narodowych. "Nie rozumiem, dlaczego ma być taki podział matematyczny, dlaczego w Sejmie opozycja ma mieć swojego kandydata, a w Senacie np. już nie - tam nie ma przecież tylko PiS" - dodał szef klubu PO. Nie wykluczył, że Platforma wkrótce złoży własny projekt ustawy medialnej lub poprawki do propozycji PiS.

 

Piotr Liroy-Marzec (Kukiz'15) mówił o braku konsultacji dotyczących tzw. "dużej" ustawy medialnej ze środowiskami twórców i dziennikarzy. "Partia rządząca nie słucha środowisk twórczych, to wielki błąd. Ustawa powinna być konsultowana ze środowiskami twórczymi, dziennikarzami, artystami. Rząd nie jest zainteresowany dialogiem" - ocenił.

 

Zastrzeżenia Kukiz'15 budzą ponadto zapisy projektu dotyczące automatycznego rozwiązywania umów o pracę z kadrą kierowniczą mediów publicznych, czy tworzenie Rady Mediów Narodowych. "To kolejne etaty, które będą musiały być sfinansowane ze składek za opłatę abonamentową" - ocenił Ireneusz Zyska (Kukiz'15).

 

Pytani przez PAP eksperci z kancelarii Sadkowski i Wspólnicy wskazali m.in., że przekształcenie TVP, Polskiego Radia i PAP ze spółek w media narodowe powinno dokonać się na podstawie dobrze przemyślanych przepisów; najbardziej skomplikowana - ich zdaniem - wydaje się kwestia pracowników. Według mec. Marzeny Łabędź, ekspertki ds. prawa pracy, takie rozwiązanie ułatwia przekształcanym instytucjom zwolnienie pracowników, ale jednocześnie może stać się źródłem potencjalnych problemów (w tym również niewykluczone jest zaistnienie sporów zbiorowych u tych pracodawców, gdzie działają związki zawodowe).

 

Z kolei prof. Maciej Mrozowski, medioznawca z Uniwersytetu SWPS uważa, że projekt ustawy o mediach narodowych nie zostanie zaaprobowany przez UE, choćby dlatego, że ich zadania są sformułowane zbyt ogólnikowo.

 

(PAP)