Polacy triumfują w Orlen Warsaw Marathon

Polacy triumfują w Orlen Warsaw Marathon
Fot. PAP/Marcin Obara

Choć w gronie faworytów wymieniani byli głównie Kenijczycy i Etiopczycy, to na cztery kilometry przed metą, zlokalizowaną pod Stadionem Narodowym, prowadzenie objął Kozłowski.

 

„Sam nie mogę w to uwierzyć. Jeszcze rano nie zakładałem, że jestem w stanie wygrać, koncentrowałem się raczej na tym, aby pobiec równym dobrym tempem i uzyskać minimum na igrzyska w Rio de Janeiro (2:12.30). Wiatr rozdawał karty, a nasza rywalizacja pokazała jak nieprzewidywalny może być maraton” - powiedział pochodzący z Sieradza lekkoatleta. Jest pierwszym Polakiem, który triumfował w Orlen Warsaw Marathonie.

 

Dodał, że do 30. kilometra dobrze prowadził go pacemaker (tzw. zając), a później usłyszał słowa trenera, który polecił utrzymać tempo.

 

„Dalej były już tylko okrzyki kibiców, moje ciarki na plecach i w końcu... wielka, wielka radość oraz paszport do Rio” - cieszył się wielokrotny medalista mistrzostw Polski na różnych dystansach.

 

Szost, najlepszy Europejczyk igrzysk w Londynie (2012), nie ukrywał zawodu faktem, że nie udało mu się obronić tytułu mistrza kraju.

 

„Gratuluję Arturowi, to wspaniały maratończyk, który zasługuje na takie laury. Byłbym jednak fałszywie skromny, gdym nie dodał, że to ja chciałem po to złoto sięgnąć” - zaznaczył.

 

Rekordzista kraju (2:07.39) przyznał, że zadowolony jest z tego, że metę 4. Orlen Warsaw Marathonu on i Kozłowski osiągnęli przed Kenijczykiem Charlesem Munyeki i Mulue Andomem z Erytrei.

 

„Koledzy z Afryki nie chcieli dziś współpracować - mimo moich uwag na trasie to ja bardzo długo prowadziłem grupę liderów, walcząc z wiatrem, a oni "jechali" na moich plecach” - podkreślił.

 

Jak tłumaczył, kolejno zagraniczni zawodnicy wykruszali się z wiodącej stawki.

 

„Nie tylko ciężkie warunki atmosferyczne, ale również moja i Artura taktyka biegu przyczyniła się do "dewastacji" rywali. Pokonać w maratonie zawodników, którzy mają tak bardzo wyśrubowywane rekordy życiowe - tego w Polsce wcześniej nie było” - dodał.

 

Wiceprezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki Sebastian Chmara zaznaczył, że niedzielnymi rezultatami Kozłowski i Szost zapewnili sobie olimpijski start w Brazylii.

 

„Artur wywalczył dzisiaj przepustkę do Rio, a Henryk, który minimum uzyskał wcześniej, potwierdził formę. U innych zawodników rywalizacja o wypełnienie norm jeszcze trwa” - poinformował.

 

Wśród kobiet najszybciej 42 km 195 m pokonała w 2:28.43 Etiopka Kumeshi Sichala. Pierwszą Polką, na ósmej pozycji, była Angelika Mach (AZS UMCS Lublin) - 2:37.13.

 

„Strasznie wiało, ale przez większość trasy koło mnie było tylu mężczyzn, że mogłam chronić się przed podmuchami za plecami wyższych ode mnie. Mój stosunkowo niski wzrost może nie pomagał, jednak na pewno dzisiaj nie przeszkadzał” - powiedziała.

 

W biegu na 10 km zwyciężył Daniel Muindi Muteti. Kenijczyk, który na początku miesiąca triumfował w 11. PZU Półmaratonie Warszawskim, osiągnął w niedzielę wynik 28.53. Wśród kobiet triumfowała Białorusinka Nina Sawina - 32.59. Druga na mecie Dominika Napieraj (AZS AWF Wrocław) uzyskała ten sam rezultat.

 

Wśród osób niepełnosprawnych, którzy pokonywali dystans 21 km 97 m handbike'ami, zwyciężył zdobywca dwóch złotych medali igrzysk paraolimpijskich w Londynie, były żużlowiec Rafał Wilk (Stal Rzeszów) - 31.49.

 

W zawodach udział wzięło ponad 16 tys. osób z 40 krajów - 9694 wystartowało na 10 km, a 6750 w maratonie.

(PAP)