Dziś finał Pucharu Polski

Dziś finał Pucharu Polski
PAP/Bartłomiej Zborowski

Oba kluby już po raz szósty zagrają w decydującej fazie PP. Bilans dotychczasowych meczów jest lepszy dla zespołu ze stolicy (3-2). W ubiegłym roku - również na największym stadionie w kraju - wygrał 2:1. Łącznie piłkarze Legii siedemnaście razy sięgali po Puchar Polski, co jest rekordem, a lechici pięciokrotnie.

 

W półfinałach obecnej edycji zespoły ekstraklasy wyeliminowały pierwszoligowców. Legia okazała się dwukrotnie lepsza od Zawiszy Bydgoszcz (4:0, 2:1), a Lech wygrał dwumecz z Zagłębiem Sosnowiec (1:0, 1:1).

 

Oficjalnie gospodarzem poniedziałkowego finału w Warszawie będzie Lech, zdecydowało o tym losowanie przeprowadzone w siedzibie PZPN.

 

Legia w obecnym sezonie prowadzi w ekstraklasie (wiadomo już, że Lech nie obroni tytułu). Dla poznaniaków poniedziałkowy finał może być bardzo ważny w kontekście gry w europejskich pucharach.

 

"Wspaniale być tutaj i zagrać na tym stadionie. Mecze Lecha z Legią są wyjątkowe, tym bardziej jedno spotkanie rozgrywane w roku, czyli finał PP. W tym momencie tabela ligowa i wyniki nie mają wpływu, co się będzie działo w poniedziałek na boisku" - powiedział trener Lecha Jan Urban.

 

Z rangi spotkania świetnie zdaje sobie sprawę również szkoleniowiec Legii.

 

"Gra urzędujący jeszcze mistrz Polski z zespołem, który zdobył puchar. To mówi samo za siebie" - przyznał Stanisław Czerczesow.

 

Spotkanie na PGE Narodowym obejrzy prawie 50 tys. widzów (trzeba uwzględnić strefy buforowe). Zapewne więcej na trybunach będzie fanów Legii, ale piłkarze Lecha również mogą liczyć na głośny doping. Przed rokiem w finale lechitów dopingowało kilkanaście tysięcy fanów. Podobnie będzie podczas najbliższego spotkania. Wszystkie bilety (ok. 10,5 tysiąca sztuk), które otrzymał klub, zostały sprzedane. Wielu sympatyków Lecha pojawi się również na tzw. sektorach neutralnych.

 

PZPN systematycznie stara się przywrócić odpowiednią rangę rywalizacji o Puchar Polski. Mają temu służyć m.in. uroczyste ceremonie losowania drabinki turniejowej, zwiększenie puli nagród i przede wszystkim organizacja finału. W tym roku - po raz trzeci z rzędu - odbędzie się na największym stadionie w kraju.

 

"To nie jest tylko finał pucharu kraju, to święto całej polskiej piłki. Kończy się edycja rozgrywek, w której wystartowało ponad tysiąc drużyn. Nie ma meczu w Polsce, który miałby większą rangę niż finał PP na Stadionie Narodowym" - powiedział PAP prezes PZPN Zbigniew Boniek.

 

(PAP)