Kaczyński: należy podjąć prace nad zmianą konstytucji

Kaczyński podkreślił w Dniu Flagi, że państwo nie jest tylko organizacją obejmującą pewne terytorium, "państwo jest i powinno być jakością moralną".

 

"Wielkie dzieło środowisk patriotycznych, wielkie dzieło śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego przynosi efekty" - ocenił prezes PiS podczas wystąpienia w Sejmie. Jak zaznaczył, "ofensywa pedagogiki wstydu, ofensywa tego wszystkiego, co godziło w wartości wspólnotowe, narodowe, przegrywa, i to przegrywa we wszystkich pokoleniach, w szczególności w tym najmłodszym". "Dobro jest znów oddzielane od zła. To wszystko, co uczyniono dla pomieszania dobrego i złego, cofa się" - powiedział Kaczyński.

 

"Możemy mówić o pewnego rodzaju odrodzeniu, możemy mówić o tym, że powstaje wielki biało-czerwony ruch. I on jest Polsce potrzebny, bo jego istnienie jest warunkiem odnowy naszego państwa" - oświadczył.

 

Jak mówił, Prawo i Sprawiedliwość stoi na stanowisku przestrzegania konstytucji. Według niego Trybunał Konstytucyjny lekceważy - choć nie ma takiego prawa - ustawę, która w konstytucji ma bezpośrednio umocowanie w art. 197. "To jest stawianie się ponad konstytucją. To jest mówienie o sobie, że w gruncie rzeczy nie naród jest suwerenem - a naród jest reprezentowany przez parlament - tylko Trybunał jest suwerenem. Na to się nie zgodzimy" - oświadczył Kaczyński.

 

Jak dodał, w innych sprawach jego ugrupowanie jest gotowe "do daleko idących kompromisów". "I poszliśmy na takie kompromisy, bo były prowadzone rozmowy. I to nie my odrzuciliśmy ten kompromis. Ten kompromis odrzucił prezes (TK Andrzej) Rzepliński" - podkreślił. "Pójdziemy własną drogą. Będziemy załatwiali tę sprawę. Na anarchię w Polsce, nawet jeżeli ta anarchia jest strzeżona przez sądy, się nie zgodzimy" - oświadczył.

 

Według Kaczyńskiego zmiana konstytucji jest potrzebna, by "Polska stała się krajem bezpieczeństwa, wolności, sprawiedliwości i równości".

 

Prezes PiS przypomniał, że Konstytucja 3 Maja przewidywała weryfikację co 20 lat. "W przyszłym roku będzie 20 lat od uchwalenia konstytucji 1997 roku. Czy to nie dobry moment do podjęcia pracy nad nową ustawą zasadniczą? Sądzę, że to dobry moment" - podkreślił.

 

"Wiem, że w tej kadencji pewnie się konstytucyjnej większości nie uzyska, ale jest kadencja następna. Mamy wiele atutów, mamy bardzo wiele społeczeństwu do zaproponowania. Możemy naprawdę odnieść wielkie zwycięstwo. I sądzę, że będziemy mogli także znaleźć sojuszników" - mówił.

 

Według Kaczyńskiego prace w tym kierunku powinny zacząć się najpierw na poziomie PiS, a potem w Sejmie. Prezes PiS nie wykluczył także referendum, zastrzegł jednak, że nie będzie ono rozstrzygające. Jak podkreślił, PiS nie będzie próbował narzucić pozakonstytucyjnego sposobu uchwalania konstytucji. "My prawa i konstytucji przestrzegamy. Konstytucja nowa musi być uchwalona zgodnie z tymi regułami, które są ustalone w obecnej konstytucji" - zapewnił prezes PiS.

 

Jak dodał, można jednak zapytać społeczeństwa "czego chce, jakiej Polski, czy tej, która była, czy tej, która przed nami - Polski (....) bezpieczeństwa, wolności, równości, sprawiedliwości i solidarności".

 

Prezes PiS mówił, że "realna przynależność do Europy, to przynależność do Unii". Według Kaczyńskiego przynależność Polski do Unii Europejskiej jest "elementem bezpieczeństwa". "Traktujemy ją jako trwałą. Z prostego powodu - dzisiaj być w Europie to znaczy być w UE. Nie ma innego sposobu" - podkreślił.

 

"Chcemy w niej być. I to jest pogląd ogromnej większości Polaków. Ci, którzy dzisiaj próbują twierdzić, że jest inaczej, mówią nawet o jakiś referendach ws. wystąpienia z Unii, są szkodnikami, są politycznymi awanturnikami" - ocenił.

 

Kaczyński podkreślił, że "być w Unii nie oznacza zgadzać się na wszystko". "To nie oznacza zgadzać się na taką sytuację, która będzie zagrażała bezpieczeństwu naszych obywateli, Polaków, może szczególnie Polek, która będzie naruszała prawo do spokojnego życia, będzie naruszała nasz porządek moralny" - przekonywał prezes PiS.

 

"Ci, którzy chcą być w Polsce, muszą ten porządek prawny i moralny traktować jako swój. Nie ma innego wyjścia, na nic innego się nie zgodzimy" - dodał.

 

Według prezesa PiS Polska musi wyjść z pułapki średniego rozwoju i rozwijać się szybko. Jak podkreślił, potrzebna jest tu pomoc i zaangażowanie państwa. "I my mamy taki plan. To jest Plan Morawieckiego. Wielki plan, największy plan, jaki powstał (...) od 27 lat. Ten plan musi uzyskać odpowiednie instrumentarium" - powiedział Kaczyński. Prezes PiS ocenił, że cały rząd powinien pracować na rzecz tego planu, a nie tylko ministerstwa gospodarcze.

 

Kaczyński przypomniał, że jest już realizowany program 500 plus, trwają prace nad reformą emerytalną, są przygotowywane zmiany w służbie zdrowia, w oświacie i polityce kulturalnej. "Naprawdę dokonuje się tutaj przełom. Niektórzy mówią: +szybciej, szybciej, szybciej+. Nie zawsze da się działać tak bardzo szybko, szczególnie w tych dziedzinach jak służba zdrowia, które są bardzo delikatne, gdzie każdy błąd może kosztować ludzi życie. Ale kierunek marszu jest wyznaczony i będziemy w tym kierunku iść z całym zdecydowaniem" - powiedział.

 

Według Kaczyńskiego po raz pierwszy od 27 lat, nie licząc krótkiego okresu urzędowania w MON ministra Aleksandra Szczygły, mamy do czynienia z pracą nad rzeczywistą odnową i umocnieniem naszej armii. "Wszystko wskazuje na to, że już niedługo przestaniemy być członkami NATO drugiej kategorii, że wschodnia flanka NATO zostanie umocniona, że wojska USA, ale także i innych państw-członków NATO, znajdą się także na naszym terytorium" - podkreślił Kaczyński.

 

Kaczyński zapowiedział modernizację służb mundurowych i umocnienie służb specjalnych na polu walki z terroryzmem.

 

Kaczyński ocenił także, że warto wrócić do takich pomysłów jak Instytut Obywatelski, który wspierałby drobną miejscową prasę oraz różnego rodzaju media i portale, "aby była kontrola społeczna na tym niskim szczeblu". Według niego powinien zostać powołany Instytut Wolności Nauki, który "weryfikowałby negatywne decyzje odnoszące się do nadawania stopni i tytułów naukowych, tam, gdzie nie ma merytorycznych, a są pozamerytoryczne przesłanki".

 

Mówiąc o wolności, równości, sprawiedliwości i solidarności Kaczyński podkreślił, że hasła te są odwrotnością ciągle niewyeliminowanej w Polsce zasady, „kto silniejszy, ten lepszy". Podkreślił, że należy to zmienić. Jak powiedział, mamy prawo do wypowiadania się, mamy prasę bez cenzury, środki masowego przekazu, możemy zakładać partie, możemy demonstrować. "Ta wolność jest dzisiaj w Polsce niczym nienaruszana. Ona bywała naruszana, ale za poprzednich rządów, niekiedy w sposób bardzo drastyczny" - mówił.

 

Zaznaczył jednak, że w Polsce jest "cały archipelag takich małych królestw czy księstw, małych dyktatur w gminach, w zakładach pracy, na uczelniach", gdzie ludzie boją się krytykować władzę i mieć inne poglądy. "Na to nie możemy się zgodzić. Musimy zlikwidować ten archipelag" - oświadczył.

 

"Jest w Polsce nacisk także tego, co na Zachodzie Europy w wielu państwach już w gruncie rzeczy wolność - w szczególności wolność wypowiedzi - zlikwidowało. To jest poprawność polityczna. Ja chcę powiedzieć jedno: oczywiście nie przyjmiemy żadnych ustaw o mowie nienawiści, tym podobnych wynalazków zmierzających do tego, by wolność wyeliminować" - podkreślił lider PiS.

 

Jak mówił, "Polska powinna być wyspą wolności nawet wtedy, jeśli wszędzie indziej ona będzie ograniczona". "Byliśmy kiedyś wyspą tolerancji w Europie, a teraz powinniśmy być wyspą wolności" - mówił Kaczyński.

 

"Z równością i sprawiedliwością też bywa różnie. Ciągle pokutuje w Polsce ta reguła, zasada, to przeświadczenie, które próbował narzucić Polsce Donald Tusk, ten podział Polaków na dwie kategorie: jedni mają prawo rządzić, a drudzy nie, bo noszą moherowe berety" - dodał.

 

Według prezesa PiS warunkiem dobrego państwa jest elita, która nie kieruje się w swoich działaniach własnym interesem, poszukiwaniem prestiżu i sławy, lecz wartościami wyższymi.

 

"Jeżeli dzisiaj ze smutkiem możemy powiedzieć o naszym państwie, że nie tylko odbiega od ideału, ale także od pewnego minimum, przynajmniej w pewnych dziedzinach, to właśnie dlatego, że w ciągu ostatnich 27 lat, pomijam już PRL, ludzie tego typu - choć obecni w różnych formacjach politycznych, choć nie wszystkich - rządzili nieczęsto" - podkreślił. Zaznaczył jednak, że "jest wielka szansa na zmianę". "Damy radę, jeśli będziemy konsekwentni, jeżeli będziemy z jednej strony szli drogą odnowy, a z drugiej strony będziemy zdecydowani wobec nadużyć na wszystkich azymutach, także tych, które dotyczą nas" - dodał.

 

W konferencji w Sejmie uczestniczyli m.in. premier Beata Szydło, wicepremier Piotr Gliński, marszałek Sejmu Marek Kuchciński, szef MON Antoni Macierewicz, minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak oraz minister-koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński.

 

(PAP)