W bazylice w Gdańsku-Oliwie pochowano abp. Gocłowskiego

W ostatniej drodze zmarłemu towarzyszyli m.in. Małgorzata Sadurska - szefowa Kancelarii Prezydenta, wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz, byli premierzy: Jan Krzysztof Bielecki, Waldemar Pawlak, Jerzy Buzek i Jarosław Kaczyński, a także lider NSZZ „Solidarność" Piotr Duda. W kościelnej ławce zasiadł też b. przywódca Solidarności i b. prezydent Lech Wałęsa z małżonką Danutą. Obecni byli również m.in. Tomasz Arabski, Stefan Chwin, Aleksander Hall oraz wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin.

 

"Odszedł jeden z najwybitniejszych biskupów naszego czasu II połowy XX i początku XXI wieku" - powiedział w homilii podczas mszy pogrzebowej w intencji abp. Tadeusza Gocłowskiego prymas senior abp Henryk Muszyński.

 

Jak podkreślił hierarcha, w osobie abpa Gocłowskiego odszedł "niestrudzony duszpasterz Kościoła, a szczególnie ludzi pracy i ludzi morza, wielki społecznik, szczerze zaangażowany także w życie publiczne naszej Ojczyzny, patriota w rozumieniu św. Jana Pawła II, orędownik, pasterz i strażnik "Solidarności", szczególnie w najtrudniejszych czasach jej powstania, delegalizacji, ale i późniejszej działalności".

 

Podkreślił, że arcybiskup Gocłowski był co prawda prawnikiem z wykształcenia, ale z zamiłowania był wielkim miłośnikiem Biblii.

 

Przypomniał, że jego zawołaniem biskupim było "Credite Evangelio – Zawierzcie Ewangelii". "Z Ewangelii czerpał światło i moc do całej swojej kapłańskiej i biskupiej posługi" - powiedział prymas senior.

 

Przypomniał też, że abp Gocłowski pełnił wiele ważnych funkcji w kościele - był m.in. członkiem Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Migrantów i Podróżnych oraz Kongregacji ds. Biskupów; członkiem Rady Głównej, przewodniczącym Komisji ds. Duszpasterstwa Ludzi Pracy i Duszpasterstwa Ludzi Morza oraz przez długi czas współprzewodniczył Komisji Wspólnej Rządu RP i Konferencji Episkopatu Polski.

 

Prymas senior zacytował też słowa z ostatniego kazania hierarchy wygłoszonego w marcu podczas Dni Tischnerowskich w Gdańsku. "Powiedział między innymi: (…) "nasze pokolenie, już po upadku komunizmu, to jest świat nadziei. Nadziei nie tylko wymarzonej, ale nadziei zrealizowanej. I tu znowu wracamy do człowieka. Kim jest człowiek? Człowiek jest przesycony nadzieją. Człowiek bez nadziei jest przekreślony. I tu chrześcijaństwo trochę pomaga człowiekowi, podaje rękę. Nawet gdybyś był chory, nawet gdybyś był na skraju fizycznej egzystencji, to masz nadzieję. Chrześcijanin jest człowiekiem nadziei"" - przypomniał.

 

Abp Muszyński przytoczył też w homilii osobiste wspomnienia związane ze zmarłym abp. Gocłowskim.

 

Przywołał treść ostatnich życzeń, jakie otrzymał w tym roku od abpa Gocłowskiego z okazji Wielkanocy. "Do słów gotowych napisanych na maszynie "Surrexit Christus spes mea! Zmartwychwstał Pan, moja nadzieja!" dopisał własnoręcznie: "Drogi Heniu! Mam nadzieję, że zdrowie Ci służy! Ad multos annos! Mnie ściga chemia, ale jestem ... stary, więc trzeba się wybierać w drogę. Zmartwychwstanie – Christus – wielka spes mea"" - mówił arcybiskup.

 

"Odszedł do Pana pasterz, który z miłością troszczył się o powierzonych jego pieczy wiernych. Z pewnością przejdzie do historii kościoła w Gdańsku i w całej Polsce jak gorliwy przewodnik duchowieństwa i wiernych, który w imię miłości Chrystusa i kościoła troszczył się o sprawiedliwość społeczną i zachowanie godności każdego człowieka" - napisał papież Franciszek w liście odczytanym przez nuncjusza apostolskiego w Polsce Celestino Migliore.

 

List prezydenta Andrzeja Dudy odczytała w katedrze szefowa Kancelarii Prezydenta Małgorzata Sadurska. „Żegnamy dzisiaj Księdza Arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego – wybitnego, zasłużonego hierarchę polskiego Kościoła, świadka i uczestnika przełomowych wydarzeń w życiu naszego narodu. Człowieka oraz kapłana, którego postawę wyróżniały duch służby, zdecydowanie i gorliwość w głoszeniu Ewangelii” – napisał m.in. Duda.

 

Zaznaczył, że zmarły duchowny „cieszył się szacunkiem i zaufaniem wiernych, a także współbraci i przełożonych w Zakonie Księży Misjonarzy oraz w diecezji gdańskiej”. Przypomniał, że swoją biskupią posługę abp Gocłowski „rozpoczynał w trudnym czasie, u schyłku stanu wojennego”. „Upominał się wtedy o sprawiedliwość, o poszanowanie praw ludzi Solidarności i wszystkich uczestników zmagań z komunistycznym zniewoleniem. Krzepił serca, głosił nadzieję, dzielił się wiarą w nadchodzący triumf prawdy i wolności” – napisał prezydent.

 

Przypomniał, że zmarły kapłan „w trosce o dobrą przyszłość naszej Ojczyzny wziął udział w negocjacjach z władzami PRL w latach 1988-1989, kontynuowanych później w formule Okrągłego Stołu”. „W wolnej Polsce odegrał ważną rolę w ukształtowaniu przyjaznych relacji państwo – Kościół oraz w procesie przyjmowania konkordatu między Rzecząpospolitą a Stolicą Apostolską” – napisał też Duda przypominając przy tym liczne ważne funkcje, jakie pełnił zmarły kapłan i składając „wyrazy serdecznego współczucia bliskim i rodzinie zakonnej zmarłego, jego przyjaciołom, współpracownikom i wychowankom”.

 

Słowa pożegnania wygłosił prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. "Byłeś wielkim patriotą – mądrym i roztropnym" – mówił.

 

„Dziś cały Gdańsk, Pomorze, Polska poprzez swoich przedstawicieli tu – na gdańskim Wawelu, w Katedrze Oliwskiej, u grobów książąt gdańsko-pomorskich, żegna cię. Żegna ciebie i dziękuje ci za miłość do nas, za przyjaźń. Za to, że zawsze byłeś otwarty na spotkanie nie tylko z wierzącym, ale i z wątpiącym i niewierzącym, czy wierzącym w inną religię. Nikogo nie odrzucałeś, swoje ramiona szeroko otwierałeś. Nawet telefony osobiście odbierałeś w swojej oliwskiej rezydencji, wyciągałeś kalendarz i po prostu umawiałeś się na spotkanie” – mówił Adamowicz w mowie pożegnalnej.

 

Przypomniał, że arcybiskup „niejedno małżeństwo połączył tu na Pomorzu, niejedno dziecko ochrzcił, ale – jak trzeba było – odprowadzał też na wieczny spoczynek”.

 

„Byłeś wielkim patriotą – patriotą mądrym, roztropnym. Kiedy Solidarność z Lechem Wałęsą przez wielu Polaków była traktowana już jako przeszłość, ty byłeś wierny; mówiłeś: "nie ma wolności bez Solidarności"” – mówił Adamowicz.

 

Przypomniał, że gdy trzeba było „podjąć trudne – przez wielu niezrozumiałe, rozmowy z komunistami”, ksiądz Gocłowski, „stanął razem z innymi księżmi i pomagał w tych trudnych, bardzo trudnych spotkaniach byłych katów, byłych oprawców z byłymi więźniami, byłymi ofiarami”.

 

„Mówiłeś, że tak trzeba. Polak, Polakowi musi podać rękę. Dość wojny, dość rozlewu krwi. Polak musi pokazać, że droga kompromisu, pojednania jest możliwa” – dodał Adamowicz.

 

Zaznaczył, że także „w burzliwych początkach III Rzeczpospolitej” abp Gocłowski „przenosił ten Okrągły Stół do swojego domu w Gdańsku-Oliwie”. „Tych polityków, którzy nie chcieli, nie potrafili, nie umieli się zdobyć na spotkanie, zapraszałeś do stołu. Próbowałeś ich łączyć. Każdemu z nas – i tym lokalnym samorządowcom, politykom, i tym ze sceny ogólnokrajowej - zawsze powtarzałeś, że polityka, to roztropna troska o dobro wspólne, że to roztropna troska i kompromis, a nie "moje musi być na wierzchu"” – mówił Adamowicz.

 

Prezydent Gdańska zaznaczył, że abp Gocłowski „szeroko otworzył drzwi gdańskiego Kościoła dla wszystkich”. „ I Żydzi się tutaj dobrze czuli, i gmina muzułmańska, i bracia luteranie, protestanci, zielonoświątkowcy i inni. Wszystkich przygarniałeś. Nie bałeś się innych. Byłeś otwarty, bo wiedziałeś, że jesteś pewny swojej wiary i że ona się nigdy nie roztopi wśród innych” – mówił Adamowicz.

 

Przełykając łzy Adamowicz zaapelował do abp. Gocłowskiego, aby ten „pamiętał o gdańszczanach i Polakach”. „Masz już teraz blisko, do wszystkich drzwi masz już klucze i numery telefonów do właściwych osób tam, w królestwie niebieskim. Dziękujemy Tobie za uśmiech, za poczucie humoru, którym rozładowywałeś napięcia. (…) Do zobaczenia” – powiedział na koniec Adamowicz.

 

W imieniu rodziny b. metropolitę pożegnała Marta Gocłowska. „Kochany stryjku, drogi wujku. (…) Przywykliśmy, że w codzienności naszego życia Bóg zsyła nam czas pogody i czas burzy: przychodzą chwile wesela i chwile żałoby. Ale bywają też chwile, które – choć są bardzo trudne, choć przepełnione niezmierzonym żalem, to jest w nich jeszcze miejsce na wdzięczność tak wielką, że sięgającą nieba samego. Dla nas taką właśnie chwilą jest możliwość udziału w tej żałobnej uroczystości” – mówiła.

 

"Gdy Polska cała śpiewała "Witaj majowa jutrzenko", Ty w ciszy szpitalnego pokoju w uroczystość Matki Bożej Królowej Polski musiałeś szeptać "żegnaj majowa jutrzenko, żegnaj archidiecezjo"" - mówił z kolei w pożegnalnym słowie metroplita gdański abp Sławoj Leszek Głódź.

 

Abp senior Tadeusz Gocłowski zmarł we wtorek w gdańskim szpitalu. Dwa tygodnie temu nieprzytomny duchowny został przewieziony do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku z rozległym udarem mózgu.

 

Tadeusz Gocłowski przyszedł na świat 16 września 1931 r. w miejscowości Piski leżącej w dzisiejszym województwie mazowieckim, gdzie jego rodzice - po powrocie z emigracji w USA - kupili gospodarstwo rolne.

 

Na czele gdańskiej diecezji, a następnie archidiecezji, hierarcha stał przez 24 lata – od 1984 do 2008 roku, kiedy to przeszedł na emeryturę. W tym roku przypada 60. rocznica jego święceń kapłańskich i 33. święceń biskupich.

 

Brał udział ze strony Kościoła w przygotowaniach do obrad Okrągłego Stołu w 1989 r., uczestniczył też w zakulisowych rozmowach między przedstawicielami władz PRL a opozycją solidarnościową w Magdalence. Odegrał znaczącą rolę przy odbudowywaniu stosunków państwo-Kościół po 1989 r. i przyjmowaniu konkordatu między Polską a Stolicą Apostolską. Abp Gocłowski był kawalerem Orderu Orła Białego - najwyższym polskim odznaczeniem uhonorował go w 2011 r. prezydent Bronisław Komorowski, w uznaniu znamienitych zasług dla ojczyzny.

(PAP)