Marsz narodowców: lewicowo-liberalna gangrena toczy Europę

Według danych policji w marszu "Odwagi Polsko" wzięło udział ok. 4,5 tys. osób. Z kolei jak poinformował rzecznik prasowy Urzędu m.st. Warszawy Bartosz Milczarczyk, było ich ok. 2,5 tys.

 

Kontrmanifestacja dla odbywającego się tego dnia proeuropejskiego marszu partii opozycyjnych i Komitetu Obrony Demokracji wyruszyła spod katedry św. Floriana na warszawskiej Pradze, by zakończyć się wiecem politycznym na Placu Zamkowym. Przed pochodem uczestnicy marszu wzięli udział we mszy za ojczyznę.

 

Manifestujący mieli biało-czerwone flagi i opaski, gdzieniegdzie pojawiały się symbole ONR. Na jednym z transparentów widniał napis: "Komitet Obrony Donosicieli to współczesna Targowica".

 

Manifestacji towarzyszyły zarówno symbole religijne, jak i polityczne. W marszu niesiono platformę z podobizną matki boskiej, czy duży krzyż. Uczestnicy śpiewali pieśni religijne, odmawiali różaniec. Gdy manifestacja dotarła na Plac Zamkowy zamieniła się w wiec polityczny, w którym prym wiedli przedstawiciele ugrupowań narodowych.

 

Lider Ruchu Narodowego, poseł Robert Winnicki przekonywał, że Polacy muszą "przeciwstawić się dyktatowi Brukseli". Mówił, że Europę zachodnią toczy "lewicowo-liberalna gangrena, rak multikulturowy".

 

Zwracając się do protestujących, Winnicki mówił, że "tu są synowie narodu, najwierniejsi z wiernych". "Krucjata idąca z Polski może uratować Europę" - powiedział.

 

W ocenie lidera Ruchu Narodowego Unia Europejska ogranicza polską suwerenność i ingeruje w nasze sprawy. "W Polsce są siły, które nazywamy kolaborantami, które nazywamy nowymi targowiczanami. Uważamy ich za zdrajców ojczyzny, którzy kolaborują z Brukselą" - mówił Winnicki o opozycji parlamentarnej i KOD.

 

W ostrzejszym tonie wypowiadał się inny przedstawiciel narodowców Marian Kowalski. Przekonywał zebranych, że opozycja i KOD "chcą sprzedać Polskę i handlują naszą ojczyzną". Mówił, że korzenie KOD sięgają PRL, takich służb jak UB.

 

"Jak na Polskę nakładane jest embargo przez Rosję, to Unia nic nie może. Ale jak wygrywa w Polsce ten, kto miał nie wygrać, to Unia krzyczy. Jak jesteście tacy cwani, to pokażcie Putinowi, gdzie raki zimują, a nie Polakom w Warszawie. Mówią nam, że polscy patrioci to jacyś agenci Putina. A to nie kto inny, jak KE i sama pani Merkel znosi sankcje nałożone na Rosję za to, że zaatakowała Ukrainę. Ta UE jest bankrutem, nie możemy się spodziewać niczego dobrego" - mówił działacz.

 

Występujący przedstawiciele środowisk narodowych przekonywali, że należy wypełnić testament Żołnierzy Wyklętych. "Mamy obowiązek podnieść Polskę z kolan i doprowadzić ją do wielkości" - zaznaczał Kowalski.

 

Marcin Dybowski z Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę przekonywał we wcześniejszej rozmowie z PAP, że manifestujący są też euroentuzjastami. "Wyraziliśmy to 1050 lat temu, przyjmując chrzest. Nie jesteśmy na pewno entuzjastami tej UE. Obecna Europa to skompromitowany pomysł polityczny, który się sypie i powinniśmy trzymać się od niego jak najdalej" - ocenił.

 

W trakcie wiecu na Placu Zamkowym uczestnicy skandowali takie hasła jak: "Każdy młot popiera KOD", "Byłeś z ZOMO, byłeś z ORMO, teraz z KOD-em i Platformą", "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę", "Precz z Unią Europejską" oraz "Wielka Polska narodowa".

Marsz "Odwagi Polsko" organizowany był przez Ruch Narodowy, Narodowców RP, Krucjatę Różańcową za Ojczyznę oraz Ruch Kontroli Wyborów, Ruch Kontroli Władzy.

 

(PAP)