Rumunia: piłkarz Dinama Bukareszt Ekeng zmarł podczas meczu

Ekenga próbowali ratować lekarze szpitala Floreasca, ale bez skutku. Zdaniem jednego z nich, Cristiana Pandrei, zawodnik nie otrzymał od razu profesjonalnej pomocy. Transportowany był karetką, która nie była przystosowana do reanimacji pacjentów. Klubowy lekarz Dinama Liviu Bratianu zapewnił z kolei, że w pojeździe podjęto próbę przywrócenia akcji serca.

 

"Kierowca ambulansu wjechał na boisko bez lekarza. Pani doktor paliła w tym czasie papierosa" - relacjonował jeden z kibiców, cytowany w rumuńskiej agencji Mediafax.

 

Karetka była gotowa do jazdy, jak zakładają przepisy, podczas gdy lekarka siedziała na trybunach. Ponadto w pojeździe nie było defibrylatora, choć powinien się tam znajdować.

 

Policja zapowiedziała już dochodzenie w tej sprawie. Zbada m.in. kto i dlaczego wydał zgodę na rozegranie meczu, skoro nie były spełnione normy bezpieczeństwa.

 

Ekeng został piłkarzem Dinama dopiero w tym roku. Wcześniej grał m.in. we francuskim Le Mans, szwajcarskim Lausanne-Sport czy hiszpańskiej Cordobie. Rozegrał dwa mecze w drużynie narodowej Kamerunu.

 

Rumuńska Federacja Piłkarska (FRF) zdecydowała się odwołać wszystkie spotkania zaplanowane na 7-9 maja, a także przełożyć z wtorku na środę finał krajowego pucharu, w którym Dinamo zmierzy się z CFR Cluj.

 

To nie pierwszy tragiczny epizod w historii Dinama. W październiku 2000 roku podczas towarzyskiego spotkania zasłabł 24-letni Rumun Catalin Haldan. Niedługo później zmarł w szpitalu. Zdiagnozowano u niego udar mózgu.

 

(PAP)