Błaszczak: rząd PO-PSL zwijał instytucje, lekceważył zagrożenia

Błaszczak powiedział, że poprzedni rząd zlikwidował ponad połowę - 418 z 817 - posterunków policji. Jak podkreślił, obecnie trwa proces ich przywracania. "Posterunki są niezbędne, aby obywatele mieli poczucie bezpieczeństwa" - ocenił Błaszczak.

 

Szef MSWiA mówił, że poprzedni rząd "w sytuacji wędrówki ludów z południa" zlikwidował dwa oddziały Straży Granicznej na południowej granicy Polski - Karpacki i Sudecki. Zapowiedział, że w w ciągu kilku dni Karpacki Oddział SG zostanie odtworzony. W tym kontekście nawiązał do decyzji podjętej na forum Unii Europejskiej z września 2015 r., na mocy której Polska zobowiązała się przyjąć ok. 7 tys. uchodźców w latach 2016-17.

 

"To karygodna decyzja, którą podjęła moja poprzedniczka pani minister Teresa Piotrowska. To decyzja polegająca na zagłosowaniu za kwotową relokacją tzw. uchodźców. W rzeczywistości są to emigranci ekonomiczni z Azji, Bliskiego Wschodu oraz Afryki" - powiedział Błaszczak.

 

Jak ocenił, decyzja ta jest niezgodna z "fundamentalnymi interesami Polski". "Zagłosowanie za tą decyzją zamyka nam możliwość, żeby ją zaskarżyć. To spowodowało także rozbicie solidarności państw Grupy Wyszehradzkiej, bo Czesi, Słowacy, Węgrzy zagłosowali przeciwko. Mieliśmy wspólnie uzgodnione stanowisko w tej sprawie i przez rząd koalicji PO-PSL to wspólne stanowisko zostało złamane" - powiedział Błaszczak.

 

Minister zarzucił poprzedniemu rządowi, że ten nie był w stanie doprowadzić do tego, by unijna agencja ds. granic Frontex otrzymała stałą siedzibę w Polsce.

 

Błaszczak zapewnił, że Polska aktywnie bierze udział w strzeżeniu zewnętrznych granic UE. Jak przypomniał, rząd zadeklarował udział policjantów, funkcjonariuszy Straży Granicznej oraz ekspertów we wspólnych operacjach m.in. na Węgrzech, w Macedonii oraz Grecji. "To jest nasza misja, to jest właściwa misja" - podkreślał.

 

Jak mówił, polskie władze, poprzez wsparcie z budżetu MSZ, pomagają uchodźcom w Libanie, Jordanii i w Turcji.

 

Wśród zaniedbań poprzedniej ekipy szef MSWiA wymienił lekceważenie zagrożeń, nieprzygotowanie ustawy antyterrorystycznej oraz nieprzeprowadzenie zmian w ustawie o policji (regulującej zasady prowadzenia pracy operacyjnej-PAP), które były wymagane wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego.

 

Minister zarzucił poprzednikom niewłaściwy nadzór nad BOR i brak odpowiedzialności za niedopełnienie obowiązków 10 kwietnia 2010 r. - w dniu katastrofy smoleńskiej. Dodał, że po katastrofie w BOR dokonano awansów.

 

W jego ocenie za rządów PO-PSL policja była wykorzystywana do antagonizowania grup społecznych niewygodnych dla władzy. "Stawiam tezę, którą udowodnię, o wykorzystywaniu policji do antagonizowania grup społecznych, niewygodnych dla władzy" – powiedział minister. Jak przekonywał, tak było np. w przypadku rolników, którzy protestowali w obronie polskiej ziemi oraz kibiców, którzy krytykowali Donalda Tuska.

 

"Pamiętamy tzw. akcję +widelec+ jesienią 2008 r., kiedy zatrzymano ponad 700 kibiców. Ta akcja miała charakter z jednej strony marketingowy, bo wówczas premier Donald Tusk mówił, jak świetnie walczy z kibicami. Ale są też takie tezy, że ta akcja miała drugie dno, że chodziło o interesy pewnego koncernu, który był właścicielem klubu sportowego" – powiedział Błaszczak.

 

Nawiązał do okresu, kiedy na czele policji stał komendant Marek Działoszyński. "Wystarczy sięgnąć do prasy, by przeczytać o niejasnych relacjach, jakie łączyły pana komendanta z biznesem” – dodał. Wskazał, że po odejściu ze stanowiska Działoszyński kandydował w wyborach z list PSL. "Widzimy, jak to się przekładało, działalność w policji, a później działalność polityczna" – mówił.

 

"Koalicja PO-PSL potrafiła zadbać o pewne interesy – na przykład o emerytury dla byłych funkcjonariuszy PRL, sięgały one nawet 21 tys. zł miesięcznie. To też naprawimy” – dodał Błaszczak.

 

Szef MSWiA wskazał też, że rozwiązania wprowadzone przez poprzedni rząd spowodowały paraliż urzędów stanu cywilnego i obywatele długo czekają na odpisy dokumentów. Nawiązując do wtorkowego posiedzenia rządu Beaty Szydło dodał, że rząd PiS zaproponował zmiany, które rozwiążą ten problem.

 

"Demokracja w Polsce kwitnie, policja pod rządami PiS nie będzie uczestniczyła w jakichkolwiek prowokacjach, nie będą płonęły budki strażnicze przy ambasadach, natomiast policja przy manifestacjach będzie zapewniała bezpieczeństwo manifestującym” – powiedział szef MSWiA.

 

(PAP)