Bayern Monachium po raz 18. z trofeum

Bayern Monachium po raz 18. z trofeum
Fot. PAP/EPA/BERND THISSEN

To 18. w historii triumf Bayernu, który po raz 161. i ostatni prowadził Josep Guardiola. Hiszpański szkoleniowiec w przyszłym sezonie będzie pracował w Manchesterze City, ale do sobotniego meczu podszedł emocjonalnie. Po ostatnim gwizdku sędziego... rozpłakał się.

 

"Takiego go jeszcze nie widzieliśmy" - napisała niemiecka agencja. Po wybuchu radości na murawie, piłkarze otoczyli Guardiolę i wspólnymi siłami zaczęli podrzucać do góry. Na stadionie w Berlinie zasiadło 74 322 widzów, a chętnych było prawie pół miliona.

 

Lewandowski rozegrał całe spotkanie, podobnie jak Łukasz Piszczek w barwach Borusii. Kapitan reprezentacji Polski wykorzystał jeden z rzutów karnych w decydującej rozgrywce. W zespole z Dortmundu Manuela Neuera nie zdołali pokonać Sven Bender i Grek Sokratis Papastatopulos, a w Bayernie "jedenastkę" zmarnował Joshua Kimmich.

 

W trakcie 120 minut gry, niewiele było okazji do oddania strzału. Dwie bardzo dobre sytuacje zmarnował Robert Lewandowski, dwie miał także Thomas Mueller. Bardzo defensywnie ustawieni zawodnicy Borussii nie pozwalali jednak na zbyt wiele. W dortmundzkiej drużynie zagrożenie stwarzał przede wszystkim Gabończyk Pierre-Emerick Aubameyang.

 

Atmosfera na murawie była tak napięta, że ciągle dochodziło do słownych utarczek. Po jednej z nich nie wytrzymał skrzydłowy Bawarczyków Francuz Franck Ribery i obrońca BVB Gonzalo Castro. Po tym jak uderzyli się klatkami piersiowymi, Ribery chwycił rywala za głowę i... wsadził mu palec do oka. Otrzymał za to żółtą kartkę, ponieważ sędzia nie widział dokładnie całej sytuacji.

 

To był też ostatni mecz w barwach BVB Matsa Hummelsa. Niemiecki obrońca po sezonie przechodzi do... Bayernu Monachium. Uwielbiany w Dortmundzie zawodnik nie będzie tego spotkania dobrze wspominać. Nie tylko schodził z murawy, jako przegrany, ale i kontuzjowany. Został zmieniony w 78. minucie i na razie nie wiadomo, jak poważny to uraz i czy będzie w stanie zagrać w mistrzostwach Europy, które zaczynają się 10 czerwca.

 

"To jest bardzo bolesne, jak przegrywa się mecz w ten sposób. Walczyliśmy od pierwszych minut, staraliśmy się, ale się nie udało" - skomentował tuż po spotkaniu bramkarz Borussii Roman Buerki.

 

Ekipa z Bawarii sięgnęła w tym sezonie po dublet, gdyż wcześniej triumfowała w Bundeslidze.

(PAP)