Sawczenko: dla dobra ojczyzny mogę być prezydentem

Sawczenko: dla dobra ojczyzny mogę być prezydentem
PAP/EPA

Sawczenko, która po dwóch latach aresztu w Rosji powróciła w środę do ojczyzny, wystąpiła w piątek w Kijowie na swej pierwszej po odzyskaniu wolności konferencji prasowej. Zgromadziły się na niej setki dziennikarzy mediów ukraińskich i zagranicznych.

 

"Jeśli uważacie, że potrzebujecie mnie na stanowisku prezydenta, to będę prezydentem. Pytacie mnie, czy mam zamiar powrócić do armii, czy iść do polityki? Bardzo lubię swoją pracę, lubię latanie i chcę latać. Ale będę robiła to, co jest dobre dla Ukrainy. Jest mi obojętne, w jaki sposób będę jej broniła. Jeśli trzeba, to pójdę na front. Jeśli zrozumiem, że więcej zdziałam tutaj, pozostanę tutaj. Nie mam innego życia, moje życie to Ukraina" – powiedziała.

 

Sawczenko podkreśliła, że choć została porwana i bezprawnie wywieziona do Rosji, to nie czuje nienawiści do jej mieszkańców. Oświadczyła, że za swoje główne zadanie uważa doprowadzenie do uwolnienia innych Ukraińców przetrzymywanych w rosyjskich więzieniach.

 

Zaznaczyła, że może rozmawiać o tym ze wszystkimi, nawet z przedstawicielami separatystów, którzy uprowadzili ją z Ukrainy. Sawczenko ma zamiar pracować w parlamencie, którego jest członkiem z ramienia partii Batkiwszczyna byłej premier Julii Tymoszenko.

 

Pytana przez dziennikarzy, co chciałaby powiedzieć prezydentowi Rosji, oświadczyła, że marzy, by "odczepił się" od Ukrainy.

 

"Odczep się od Ukrainy. Odczep się od każdego kraju, do którego się przyczepiłeś. Zostaw sobie swoje carstwo, ale nie morduj własnych ludzi, nie znęcaj się nad Rosjanami. Dwa razy żyć nie będziesz. Zdechniesz tak czy inaczej i my wszyscy także umrzemy. Żyj godnie, jak człowiek, i pozwól żyć innym" – powiedziała.

 

Sawczenko poinformowała też, że w najbliższym czasie uda się w podróż po stolicach europejskich, gdyż chce, by "świat usłyszał Ukrainę". Ma zamiar odwiedzić m.in. Polskę, gdzie w marcu została laureatką nagrody Orła Jana Karskiego, którą otrzymała za "hart ducha w walce o ludzką godność i honor".

 

Sawczenko, 35-letnia porucznik ukraińskich sił zbrojnych, powróciła w środę do ojczyzny wymieniona na dwóch skazanych na Ukrainie żołnierzy rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU, Jewgienija Jerofiejewa i Aleksandra Aleksandrowa.

 

W marcu rosyjski sąd skazał Sawczenko na 22 lata więzienia, uznając ją za współwinną śmierci dwóch rosyjskich dziennikarzy podczas walk w Donbasie w 2014 roku. Sawczenko, która jako urlopowana oficer ukraińskiej armii walczyła wtedy przeciwko prorosyjskim separatystom, nie przyznała się do winy. Lotniczka utrzymuje, że została uprowadzona przez separatystów do Rosji, zanim dziennikarze zostali zabici.

 

Jerofiejew i Aleksandrow są żołnierzami rosyjskich sił specjalnych. W maju 2015 roku zostali ujęci przez ukraińskie siły rządowe w Donbasie na wschodniej Ukrainie, gdzie walczyli w szeregach prorosyjskich separatystów. W zeszłym miesiącu sąd w Kijowie skazał ich na kary po 14 lat więzienia.

 

Z Kijowa Jarosław Junko

 

(PAP)