Rio - Polska - Francja 3:2 w turnieju kwalifikacyjnym siatkarzy

Rio - Polska - Francja 3:2 w turnieju kwalifikacyjnym siatkarzy
fot. PAP/EPA

Francuzi to obecnie jedna z najlepszych drużyn na świecie i w ostatnim czasie Polakom bardzo trudno się z nimi grało. W ostatnim sezonie "Trójkolorowi" po raz pierwszy w historii zdobyli złoty medal mistrzostw Europy i triumfowali w Lidze Światowej. Po raz ostatni oba zespoły zmierzyły się w styczniu w europejskim turnieju kwalifikacyjnym i Francja wygrała 3:0.

 

Tym razem ekipa prowadzona przez Laurenta Tillie także zaczęła wspaniale. Przez pierwsze dwa sety była lepsza i to w każdym elemencie. Polacy, mistrzowie świata, nie potrafili nawiązać walki i ani razu nie stworzyli zagrożenia. Rewelacyjnie grali Antoni Rouzier i Earvin Ngapeth. Nie do odebrania były zagrywki Kevina Le Roux.

 

Pierwszy set Francuzi wygrali 25:22, a drugi do 13. Wydawało się, że mecz szybko się skończy, zwłaszcza że w trzeciej partii rywale prowadzili już 13:8. Przyszło jednak przebudzenie. Już w drugim secie trener Stephane Antiga wymienił prawie całą szóstkę. Strzałem w dziesiątkę było wpuszczenie na parkiet Marcina Możdżonka i Dawid Konarskiego.

 

Obaj rozegrali kapitalne spotkanie i wiele akcji kończyło się po ich udanych zagraniach. Francuzi poczuli się zbyt pewnie. Po kolejnych akcjach uśmiech nie znikał z ich twarzy. Rozluźnienie wykorzystali biało-czerwoni, którzy odwrócili mecz na swoją korzyść. Najpierw wyrównali na 19:19, a później zaczęła się walka punkt za punkt. Końcówka to był koncert nieudanych zagrywek. "Trójkolorowi" mieli cztery piłki meczowe w powietrzu, ale to Polacy wykorzystali swoją trzecią setową. I to po challenge'u.

 

Kolejne dwa sety to koncert gry Konarskiego. Atakujący Zaksy Kędzierzyn-Koźle, który do tej pory był przede wszystkim wykorzystywany w końcówkach spotkań, by podwyższyć blok, udowodnił, że jest godnym zmiennikiem Bartosza Kurka. Francuzi nie znaleźli recepty na jego ataki, a dodatkowo świetna gra w obronie sprawiła, że to biało-czerwoni przejęli władzę na parkiecie.

 

Czwartego seta asem na 25:17 zakończył Rafał Buszek, który zastąpił w tym meczu w pierwszej szóstce Mateusza Mikę. Tie-break toczył się pod dyktando Polaków, którzy wygrali 15:12, a po ostatniej piłce wybuchli radością.

 

Wcześniej w niedzielę Iran wygrał z Kanadą 3:2, a Australia okazała się lepsza od Wenezueli 3:1. Na zakończenie drugiego dnia zawodów Japonia zmierzy się z Chinami.

 

W Tokio o przepustkę olimpijską walczy osiem zespołów. Awansują trzy najlepsze i jedna drużyna z Azji. Rywalizacja systemem każdy z każdym potrwa do 5 czerwca i jest to ostatnia szansa, by dostać się na igrzyska.

Poniedziałek jest dniem wolnym dla siatkarzy.

 

(PAP)