Cameron i Khan razem przekonują do głosowania za UE

Cameron i Khan razem przekonują do głosowania za UE
PAP/EPA/FACUNDO ARRIZABALAGA

Dwaj politycy reprezentują dwie największe brytyjskie partie polityczne - Cameron jest liderem Partii Konserwatywnej, a Khan został wybrany na burmistrza jako kandydat lewicowej Partii Pracy i były poseł z ramienia tego ugrupowania.

 

Khan jest pierwszym aktywnym politykiem Partii Pracy, który zdecydował się na wspólny występ z Cameronem w ramach kampanii. Wcześniej takie zaangażowanie wykluczył m.in. lider laburzystów Jeremy Corbyn.

 

Wspólny występ Khana i Camerona jest o tyle istotny, że jeszcze kilka tygodni temu, w trakcie kampanii wyborczej przed wyborami lokalnymi w Londynie, Cameron kwestionował kompetencje Khana i oskarżał go o bliskie związki z islamskimi ekstremistami. W poniedziałek obaj podkreślali, że mimo wielu różnic łączy ich troska o przyszłość kraju.

 

"Sadiq jest synem kierowcy autobusu, ja synem maklera, a to już nieco mniej romantyczne. Jego historia pokazuje jednak istotną cechę Wielkiej Brytanii: ktoś, kto jest dumnym muzułmaninem, Brytyjczykiem i londyńczykiem, może w ciągu jednego pokolenia stać się burmistrzem najwspanialszego miasta na świecie. To wiele mówi o naszym kraju" - podkreślił Cameron.

 

"Jest wiele kwestii, w których będziemy się nie zgadzać" - przyznał Khan, dodając jednocześnie: "Gdy nasza współpraca będzie w interesie Londynu, będziemy współpracować".

 

Khan, wybrany na burmistrza Londynu na początku maja, skrytykował dotychczasowe działania zwolenników pozostania Wielkiej Brytanii w UE, podkreślając, że liczy na przedstawienie "pozytywnej historii o tym, dlaczego to jest ważne". Podkreślił, że "dobrobyt naszego kraju został zbudowany przez poprzednie pokolenia i teraz nasza kolej, by podjąć dobrą decyzję". Zaapelował do wyborców o poparcie dalszego członkostwa kraju we Wspólnocie.

 

Podczas wystąpienia w Roehampton na zachodzie Londynu politycy zaprezentowali tzw. kartę pięciu obietnic, która będzie rozdawana wyborcom w całym kraju. Wśród wymienionych w niej zobowiązań rządu są: pełny dostęp do unijnego wspólnego rynku, ochrona praw pracowniczych, utrzymanie brytyjskiego członkostwa w systemie europejskiego nakazu aresztowania (ENA), specjalny status Wielkiej Brytanii w UE i stabilność gospodarcza.

 

Wymienione argumenty mają trafić do szerokiej grupy niezdecydowanych wyborców, którzy według sondaży mogą być skłonni poprzeć dalsze członkostwo w Unii, m.in. do lewicowych związków zawodowych i ostrożnych eurosceptyków.

 

"Istnieją pewne frustracje i spory wynikające z członkostwa w Unii Europejskiej" - przyznał Cameron. Zaapelował jednak do wyborców krytycznych wobec unijnych instytucji, mówiąc, że Wielka Brytania powinna reformować Wspólnotę od środka, nie porzucając dotychczasowych osiągnięć.

 

Poniedziałkowe wystąpienie Camerona i Khana to kolejne wydarzenie, które może mieć znaczący wpływ na nastroje zaledwie 24 dni przed decydującym głosowaniem.

 

W weekend prasa donosiła m.in. o liście podpisanym przez 37 przywódców Kościołów i grup wyznaniowych w Wielkiej Brytanii, którzy zaapelowali do wyborców o głosowanie za pozostaniem w UE. "Wiara polega na integracji i budowaniu mostów, nie na wspieraniu izolacji i wznoszeniu barier między grupami ludzi" - ostrzegli w tekście dla niedzielnego wydania tygodnika "The Observer", podkreślając, że "z wieloma wyzwaniami, z którymi się zmagamy, można sobie poradzić tylko w europejskim i globalnym kontekście". Wśród sygnatariuszy listu znaleźli się m.in. były arcybiskup Canterbury Rowan Williams oraz przedstawiciele religijnych społeczności muzułmanów, żydów i wyznawców hinduizmu.

 

Według opublikowanego w ubiegłym tygodniu sondażu Populus chrześcijanie są najbardziej eurosceptyczną grupą religijną w Wielkiej Brytanii. Wszystkie grupy wyznaniowe pozostające w mniejszości są za pozostaniem kraju w UE.

 

Kampanijna ofensywa Camerona spotyka się jednak z narastającym niezadowoleniem w szeregach Partii Konserwatywnej. Dwoje wieloletnich przeciwników premiera, posłowie Andrew Bridgen i Nadine Dorries, zaapelowali w niedzielę o zmianę szefa ugrupowania, a także o zwołanie przedterminowych wyborów. Bridgen przekonywał, że wraz z Dorries mają poparcie "co najmniej 50 posłów" - to liczba głosów wymagana do zwołania głosowania nad wotum zaufania dla rządu - oraz że planują złożenie takiego wniosku tuż po czerwcowym referendum.

 

O ile ich postulaty zostały odrzucone przez kluczowe postaci w Partii Konserwatywnej, o tyle komentatorzy zwracają uwagę, że narastające podziały w ugrupowaniu moga utrudnić zapewnienie partyjnej jedności po czerwcowym referendum. Media spekulują, że w przypadku wyjścia Wielkiej Brytanii z UE jednym z kandydatów do zastąpienia Camerona mógłby być były burmistrz Londynu, Boris Johnson.

 

Referendum w sprawie członkostwa Wielkiej Brytanii w UE odbędzie się w czwartek 23 czerwca.

 

(PAP)