Kaczyński: dobra zmiana potrzeba jest także w samorządach

Kaczyński przypomniał, że od poprzedniego kongresu przed trzema laty partia odniosła sukces. "To był czas naszych sukcesów, naszych zwycięstw, wielkich zwycięstw" - mówił lider PiS. Jak dodał, były to zwycięstwa w skali ogólnopolskiej, ale też organizacji obejmującej okręg warszawski i wokół warszawski.

 

"Mamy dzisiaj więcej posłów, więcej senatorów, więcej radnych" - podkreślił. "Wiem, że tu jest trudno, to nie jest miejsce, gdzie PiS zdobywa kolejne procenty w łatwy sposób" - zaznaczył prezes PiS. W jego ocenie trzeba jednak pamiętać, że w partii jest potencjał - od 2001 r. do dziś poparcie dla PiS wzrosło prawie czterokrotnie od 9 proc. do 38 proc. "To ogromny postęp, mamy potencjał" - oświadczył.

 

"Musimy pamiętać, że ten potencjał w nas jest i musimy w związku z tym myśleć o tym sukcesie, który pewnie wszyscy mamy w sercu - to znaczy o władzy w Warszawie, o prezydencie Warszawy" - powiedział Kaczyński.

 

"To jest naprawdę bardzo ważne da naszej partii, ale szczególnie dla Warszawy, żeby ta dobra zmiana, proces odnowy, odbywał się także tu, we władzach samorządowych w naszym mieście" - przekonywał lider PiS.

 

J.Kaczyński: Żaden organ państwa, w tym i TK nie może lekceważyć ustaw

Prezes PiS zwrócił uwagę na konstytucyjne zasady: demokratycznego państwa prawa, podziału, ale i równowagi władz oraz legalizmu, która mówi, że wszystkie organy państwa podejmują decyzje na podstawie prawa, czyli – podkreślił Kaczyński – na podstawie ustaw.

 

"Jeżeli więc mamy mieć demokratyczne państwo prawa, to żaden organ państwa, w tym i Trybunał Konstytucyjny nie może lekceważyć ustaw. A przecież ten spór toczy się dzisiaj o to, iż Trybunał, a może dokładniej jego prezes uznał, że ustawa z grudnia zeszłego roku, ustawa bezpośrednio legitymizowana, jakby ustawa wykonawcza w stosunku do konstytucji, do art. 197, w gruncie rzeczy nie obowiązuje. Można ją uchylić bez żadnej procedury, można powiedzieć, że jej po prostu nie ma" – powiedział prezes PiS.

 

Jego zdaniem w tym momencie została złamana konstytucja i zasady demokratycznego państwa prawa. "Trybunał Konstytucyjny w tym momencie uznał się za suwerena, za kogoś, kto jest ponad innymi władzami i za instytucję, która w gruncie rzeczy może działać na zasadach arbitralnych" – powiedział Kaczyński.

 

"To oni łamią konstytucję, to oni odrzucają tę formułę, która jest w art. 2 naszej konstytucji – demokratyczne państwo prawa" – podkreślił.

 

Lider PiS powiedział też, że jest także inny sens toczonego obecnie w Polsce sporu – kwestia równości praw obywateli, która jest zapisana w konstytucji. Jak tłumaczył Kaczyński, w wyborach z 4 czerwca 1989 r. przyjęto, że obywatele mają zróżnicowane prawa – uprzywilejowani byli członkowie PZPR, SD i ZSL, którzy mieli silniejsze bierne prawo wyborcze niż pozostała część społeczeństwa.

 

Uchwalenie w 1991 r. demokratycznej ordynacji wyborczej – dowodził Kaczyński – doprowadziło do utworzenia rządu Jana Olszewskiego. "I co się stało proszę państwa? Otóż wybuchła rebelia. Rebelia, tak, rebelia, nie zwykła działalność opozycji" – powiedział prezes PiS.

 

Jak dodał, kolejna rebelia wybuchła po zwycięstwie wyborczym PiS w 2005 r.

 

"No i mamy czas obecny, mamy ponowne dojście do władzy, (...) władzę tych, którzy chcą zmian, chcą, żeby Polska wyglądała inaczej. I znów, szanowni państwo, mamy rebelię" – powiedział Kaczyński.

 

"Gdybyśmy ten spór przegrali, gdybyśmy ustąpili, to byśmy przyznali, że reprezentujemy tę wielką część społeczeństwa, która w Polsce chce zmian, a która tak naprawdę w tym realnym ustroju nie ma praw. Na to nie ma zgody" – podkreślił Kaczyński.

(PAP)