Kończy się rok szkolny; pierwszy i ostatni z sześciolatkami

Kończy się rok szkolny; pierwszy i ostatni z sześciolatkami

Od września 2015 r. do I klasy szkoły podstawowej poszedł - po raz pierwszy obowiązkowo - cały rocznik dzieci sześcioletnich, czyli urodzonych w 2009 r. Wraz z nim też dzieci siedmioletnie, urodzone w drugiej połowie 2008 r. We wrześniu 2014 r. obok siedmiolatków do pierwszych klas obowiązkowo poszła bowiem tylko połowa rocznika sześciolatków.

 

Pierwszaki (tak było też rok wcześniej) otrzymały bezpłatny podręcznik "Nasz elementarz" - własność szkoły użyczaną uczniom. Także na zasadzie użyczenia, podręczniki po raz pierwszy trafiły do starszych roczników: uczniów II i IV klasy szkoły podstawowej oraz do I klas gimnazjów.

 

Temat sześciolatków w szkole był on obecny w kampanii wyborczej, wrócił też po wygranych przez PiS wyborach parlamentarnych. Premier Beata Szydło w expose zapowiedziała, że rodzice będą mieli prawo wyboru, w jakim wieku ich dzieci pójdą do szkoły. Zapowiedziała też powrót do 8-letniej szkoły podstawowej i 4-letniego liceum, co oznaczałoby likwidację gimnazjów, oraz likwidację tzw. godzin karcianych.

 

W grudniu Sejm uchwalił nowelizację ustawy o systemie oświaty i przesunął terminy rozpoczęcia obowiązkowej nauki o rok - zamiast 6-latków do szkoły mają pójść 7-latki, a do obowiązkowo do przedszkoli nie 5-latki, tylko dzieci o rok starsze. Rodzice mają prawo posłać dziecko wcześniej do szkoły, jeśli miało ono roczne przygotowanie przedszkolne; jeśli nie - wymagana jest pozytywna opinia poradni psychologiczno-pedagogicznej.

 

Nowelizacja umożliwiła rodzicom 6-latnich pierwszaków ponowne zapisanie ich do I klasy. Decyzje musieli podjąć

 

do końca marca. Prawo do powtórzenia roku, na wniosek rodziców, otrzymały również dzieci urodzone w pierwszej połowie 2008 r., uczące się w tym roku w II klasie.

 

Zniesienie obowiązku szkolnego dla 6-latków krytykowane było m.in. przez opozycję, samorządy i związki zawodowe. Argumentowały, że powrót do startu edukacji w wieku siedmiu lat wywoła perturbacje organizacyjne w systemie oświaty: w jednym roku nie byłoby w ogóle klasy pierwszej w szkole podstawowej, a później w gimnazjum, w szkole ponadgimnazjalnej i na studiach. Za to pozostawienie dzieci rok dłużej w przedszkolach spowoduje brak w nich miejsc dla trzylatków. Według Związku Nauczycielstwa Polskiego zmiany spowodują, że pracę straci w tym roku w całym kraju 7,5 tys. nauczycieli.

 

W połowie maja minister edukacji Anna Zalewska poinformowała, że zgodnie z wolą rodziców obecnego rocznika sześciolatków, liczącego 414 tys. dzieci, 82 proc. z nich zostanie w roku szkolnym 2016/2017 w przedszkolach, a 18 proc. pójdzie do szkół.

 

Mówiła, że mimo to nie będzie "pustego" rocznika w pierwszych klasach, bo będzie się w nich uczyć 210 tys. dzieci - 91 tys. dzieci 7-letnich, które nie rozpoczęły jeszcze szkoły oraz 74 tys. dzieci sześcioletnich, które rozpoczną naukę dobrowolnie z wyboru rodziców i 45 tys. dzieci siedmioletnich, które rozpoczęły naukę rok wcześniej jako sześciolatki, ale na wniosek rodziców zostały ponownie zapisane do pierwszej klasy.

 

Już podczas prac nad projektem noweli znoszącej obowiązek szkolny dla 6-latków szefowa MEN zapowiadała, że do "zerówek", wróci nauka czytania, pisania i liczenia. W czerwcu podpisała zmienioną podstawę programową wychowania przedszkolnego, zgodnie z którą sześciolatki w przedszkolach będą się uczyć czytać i przygotowywać do nauki pisania.

 

Minister edukacji otrzymała prawo powoływania i odwoływania kuratorów oraz wicekuratorów oświaty - co umożliwiła jej grudniowa nowela ustawy oświatowej. Zimą odwołano więc wszystkich kuratorów i na drodze konkursów wyłoniono i powołano nowych. Nowela przywróciła też kuratorom prawo weta wobec decyzji samorządów o likwidacji szkół. Kilku kuratorów wykorzystało już to uprawnienie negatywnie opiniując uchwały intencyjne samorządów.

 

W grudniu uchwalono też ustawę o Zintegrowanym Systemie Kwalifikacji - porządkującą system, w którym funkcjonują obok siebie kwalifikacje nadawane przez szkoły i uczelnie oraz przez firmy szkoleniowe i instytucje branżowe, a także zapewnienie jakości kształcenia oraz wiarygodności dokumentów potwierdzających kwalifikacje. Mają powstać dwa instrumenty integrujące polski system kwalifikacji: Polską Ramę Kwalifikacji oraz Zintegrowany Rejestr Kwalifikacji.

 

W marcu Sejm uchwalił zaś nowelizację ustawy o systemie oświaty znoszącą od 1 września 2016 r. tzw. godziny karciane (nazwa zwyczajowa podchodzi od nazwy ustawy Karta Nauczyciela) - to czas, jaki nauczyciele - nieodpłatnie - poświęcają na zajęcia pozalekcyjne. W zależności o typu szkoły są to jedna lub dwie godziny lekcyjne. Środowisko nauczycieli obawia się jednak, że zamiast mniej pracy mogą mieć jej więcej, bo teraz to dyrektor będzie decydował, ile godzin zajęć ma prowadzić dany nauczyciel. Z kolei samorządy ostrzegają, że likwidacja godzin karcianych spowoduje mniej zajęć pozalekcyjnych. MEN zapowiada monitorowanie wymiaru zajęć.

 

Zgodnie z decyzją Sejm od nowego roku szkolnego nie będzie obowiązkowego sprawdzianu dla szóstoklasistów. Tegoroczni szóstoklasiści byli ostatnim rocznikiem, który do niego przystąpił. W to miejsce Centralna Komisja Egzaminacyjna ma udostępniać gimnazjom testy diagnostyczne, z których każda szkoła będzie mogła dobrowolnie korzystać, aby dokonać wstępnej oceny wiadomości i umiejętności uczniów rozpoczynających naukę w I klasie.

 

Od nowego roku szkolnego maturzyści będą mogli odwołać się od wyniku pisemnego egzaminu maturalnego do Kolegium Arbitrażu Egzaminacyjnego. Analogiczne prawo będą mieć też osoby przystępujące do egzaminu potwierdzającego kwalifikacje w zawodzie, jeśli chodzi o wynik z części pisemnej egzaminu.

 

Jeszcze w tym roku szkolnym maturzyści oraz osoby przystępujące egzaminu potwierdzającego kwalifikacje będą mogli wykonywać fotografię swojej pracy egzaminacyjnej podczas dokonywania wglądu. Prawo to, od roku szkolnego 2016/2017 r., obejmie też uczniów zdających egzamin gimnazjalny.

 

Trzecia z najważniejszych zapowiedzi premier w expose, czyli powrót do 8-letniej szkoły podstawowej i 4-letniego gimnazjum nie została dotąd spełniona. Wywołała jednak dyskusję społeczną na temat roli i miejsca gimnazjów w systemie edukacji.

 

Zwolennicy likwidacji gimnazjów uważają je za molochy; mówią, że uczniowie trafiają tam w najtrudniejszym rozwojowo i wychowawczo okresie życia. Takie argumenty przedstawiał także PiS podczas kampanii wyborczej.

 

Zwolennicy gimnazjów podkreślają zaś, że dzięki nim uczniowie o rok dłużej uczą się według tej samej podstawy programowej, a to ma wpływ na wyższy poziom wiedzy ogólnej całej populacji. Różnice zaczynają się szkołach ponadgimnazjalnych, które mogą mieć różny profil i poziom. Na argument o trudnym wychowawczo okresie w nowej szkole odpowiadają, że trzeba wzmocnić w gimnazjach rolę pedagogów i psychologów.

 

Minister edukacji, która w lutym zainaugurowała ogólnopolską debatę oświatową pod hasłem: "Uczeń-rodzic-nauczyciel. Dobra zmiana", opowiedziała się za wydłużeniem nauki w liceach do czterech lat. Jednocześnie zaznaczyła, że to właśnie w wyniku debaty ma zostać wypracowana struktura systemu oświaty w Polsce. W ramach debaty pracowały zespoły ekspertów oraz organizowane były wojewódzkie debaty z udziałem rodziców, uczniów i samorządowców oraz spotkania lokalne.

 

Zalewska zapowiedziała, że debatę podsumuje 27 czerwca na konferencji w Toruniu. Wówczas ma przedstawić publicznie płynące z niej wnioski oraz propozycje zmian w oświacie. Wcześniej - 24 czerwca - w Wałbrzychu wraz z wicepremierem, ministrem rozwoju Mateuszem Morawieckim ma przedstawić wynikające z debaty propozycje zmian w szkolnictwie zawodowym.

 

Rok szkolny 2015/2016 kończy się 24 czerwca. Uczniowie do szkół powrócą 1 września.

(PAP)