Lewandowski: mamy dużo czasu, aby dojść do siebie

Biało-czerwoni w sobotę w Saint-Etienne rozegrali dwie różne połowy. W pierwszej mieli zdecydowaną przewagę i wiele okazji bramkowych. Efektem tego był gol Jakuba Błaszczykowskiego w 39. minucie.

 

„Gdybyśmy po przerwie prezentowali się tak jak przed, to na pewno strzelilibyśmy drugą bramkę i gralibyśmy spokojniej. Jednak Szwajcarzy nam na to nie pozwolili, a my za bardzo się cofnęliśmy. Nie da się ukryć, że ciężko nam się grało w drugiej połowie. Za bardzo oddaliśmy inicjatywę rywalom” – przyznał.

 

Po wywalczeniu awansu do ćwierćfinału napastnik Bayernu Monachium czuje niedosyt.

 

„Zawsze trzeba myśleć o zdobyciu drugiej bramki. W pierwszej połowie nasza gra wyglądała bardzo dobrze, ale po przerwie nie było już tak obiecująco. Chyba za bardzo cofnęliśmy się i dlatego Szwajcarzy mogli stworzyć sobie sporo okazji bramkowych. Wydaje się, że gol dla nich była nieunikniony. Jednak chwała chłopakom, że graliśmy do końca” – ocenił Lewandowski.

 

Rozstrzygnięcie przyniosły rzuty karne, w których lepsi okazali się Polacy.

 

„Mówi się, że rzuty karne to loteria. Jednak w sobotę wykonywaliśmy je na tyle dobrze, że chyba żaden bramkarz nie poradziłby sobie z ich obroną. Chyba tym razem dopisało nam szczęście. Jesteśmy szczęśliwi, bo w polskiej piłce nożnej wydarzyła się historyczna chwila” – podkreślił.

 

Kapitan reprezentacji Polski w sobotnim meczu często powstrzymywany był w brutalny sposób. Po jednym z takich ataków leżał na murawie przez dłuższy czas.

 

„To fakt, że rywale mnie nie oszczędzali. Mam nadzieję, że po tym najgroźniejszym ataku nic groźnego mi się nie stanie. To się okaże w ciągu najbliższych dwóch-trzech dni. Odczuwam ból, ale trzeba zacisnąć zęby i walczyć dalej” – zaznaczył napastnik Bayernu.

 

W ćwierćfinale Polacy zagrają z Portugalią, która po dogrywce wyeliminowała Chorwację. O półfinał biało-czerwoni będą walczyć w czwartek w Marsylii.

 

„Życzyłem sobie, aby w meczu naszych rywali również była dogrywka. Mamy pięć dni przerwy, a to jest dużo, aby dojść do siebie. Teraz już nikt nie będzie myślał, czy jest zmęczony sezonem” – zakończył Lewandowski.

 

(PAP)