Szydło: potrzebna dyskusja o przyszłości UE, nie możemy się dzielić

Szydło: potrzebna dyskusja o przyszłości UE, nie możemy się dzielić
PAP/Radek Pietruszka

Przywódcy 27 państw UE - już bez udziału Wielkiej Brytanii - zebrali się w środę, by omówić konsekwencje ubiegłotygodniowego referendum, w którym Brytyjczycy opowiedzieli się za wyjściem ich kraju z UE.

 

Szydło relacjonowała, że rozmowa dotyczyła m.in. tego, co zrobić, by UE nie dzieliła się, by nie było takich przypadków, jak ten Zjednoczonego Królestwa. "Niedobrze jest, kiedy następują jakieś próby wyłaniania spośród 27 państw grupy krajów, które próbują narzucać innym swoje rozwiązania. Niedobre są takie sygnały, które w ostatnich dniach płynęły chociażby z Berlina, gdzie zebrało się tylko sześć państw" - wskazywała.

 

Szefowie MSZ sześciu krajów będących prekursorami integracji europejskiej - Niemiec, Francji, Holandii, Włoch, Belgii i Luksemburga - spotkali się w sobotę w niemieckiej stolicy, gdzie zaapelowali do Londynu o jak najszybszą realizację decyzji o Brexicie.

 

Według Szydło jedynym efektem spotkań w formacie np. szóstki będzie pojawianie się innych formatów i grup, które będą budowały jakieś strategie. "To skończy się tym, że nie będzie UE. Jeśli szczere były wypowiedzi wszystkich polityków w ciągu tych dwóch dni, że chcemy jedności UE, to oczekuje, że takich politycznych, prowokacyjnych spotkań nie będzie" - oświadczyła.

 

Szefowa rządu mówiła też o potrzebie przedyskutowania przyszłości UE, niezamiataniu problemów pod dywan i konieczności znalezienia odwagi, by stanąć z problemami twarzą w twarz w celu szukania rozwiązań.

 

Premier mówiła, że temat wypracowania nowego traktatu dla UE "budzi jeszcze opór czy niepewność" polityków europejskich, ponieważ "wszyscy obawiają się, że dyskusja nad nowym traktatem może w tej nieustabilizowanej sytuacji być wielkim problemem".

 

Jej zdaniem konieczne jest jednak rozpoczęcie rozmowy o koniecznych reformach i kierunku rozwoju UE. "Być może, że na końcu tej debaty, na końcu tej refleksji pojawi się również konieczność rozmowy o nowym traktacie" - dodała.

 

"Polska uważa, że nie ma możliwości, żeby UE funkcjonowała na tych zasadach jak do tej pory; ważne, by nie przechodzić do porządku dziennego nad wynikiem referendum w Wielkiej Brytanii, ale żeby naprawić błędy i myśleć o projektach, które nas łączą, a nie które nas dzielą" - wskazywała.

 

W ocenie premier wszyscy w UE zdają sobie sprawę z powagi sytuacji, w jakiej znalazła się Wspólnota. "Padały nawet stwierdzenia, że jesteśmy teraz w najpoważniejszym kryzysie, ale to co najważniejsze, to była jednogłośnie podkreślona wola państw, że Unia musi być razem i musi być gotowa do wyciągnięcia wniosków; że potrzebny jest namysł" - podkreśliła Szydło.

 

Szydło skrytykowała koncepcję budowania UE kilku prędkości (mówił o niej premier Belgii Charles Michel - PAP). "Budowanie Unii Europejskiej kilku prędkości, to jest koniec projektu Unii Europejskiej" - oświadczyła. Jak przekonywała, należy porzucić koncepcje budowy bardziej lub mniej elitarnych grup czy klubów wewnątrz Unii.

 

"Unia Europejska będzie miała tylko wtedy szansę, kiedy będzie rzeczywiście unią 27 państw. Takie jest stanowisko Polski" - zaznaczyła. Zapowiedziała, że jej rząd będzie "odpowiedzialnie taką teorię lansować". "I będziemy budowali przyszłość UE właśnie na fundamencie 27 państw" - dodała.

 

Szydło wyraziła przy tym pogląd, że nie ma obecnie problemu eurosceptyków w Polsce, na Węgrzech, w Czechach, na Słowacji, czy w innych państwach naszego regionu. Jej zdaniem problemy te pojawiają się w państwach starej Unii. "My nie przeżywamy kryzysów. My się rozwijamy, my dzisiaj myślimy o tym, co jeszcze zrobić, żeby gospodarka szybciej się rozwijała. I warto, żeby właśnie w ten sposób UE i politycy europejscy na ten projekt europejski patrzyli" - przekonywała premier.

 

Szefowa rządu mówiła też o Polakach mieszkających w Wielkiej Brytanii. Jak podkreślała, prosiła Davida Camerona, by powstrzymał akty przemocy wobec naszych rodaków na Wyspach. Jak relacjonowała, Cameron deklarował, że będzie tworzył warunki, by Polacy byli bezpieczni w jego kraju, a także zapewniał, że będzie pokazywał zasługi polskich obywateli dla rozwoju gospodarki Zjednoczonego Królestwa.

 

Premier zaznaczyła, że Wielka Brytania pozostaje dla Polski strategicznym partnerem w kwestiach gospodarczych i bezpieczeństwa. W negocjacjach UE z Londynem polski rząd będzie stał na stanowisku, że prawa polskich obywateli mieszkających w Wielkiej Brytanii muszą być zachowane - zapowiedziała.

 

"Zapisy, które znalazły się w oświadczeniu końcowym po dzisiejszej rozmowie, są dla mnie satysfakcjonujące. One jasno określają, że Wielka Brytania zobowiązuje się do tego, że wszystkie prawa, które są nabyte przez polskich obywateli, zostają zachowane, że Wielka Brytania, dopóki nie opuści Unii Europejskiej, będzie wypełniała wszystkie obowiązki w związku z przynależnością do UE, również obowiązki budżetowe" – zaznaczyła.

 

(PAP)