Horror w meczu Niemcy-Włochy. Dziewięć kolejek rzutów karnych!

Gra od początku była dynamiczna, szybka, ale defensywy obu zespołów spisywały się praktycznie bezbłędnie. Z drugiej strony piłkarze obu ekip w ataku razili niedokładnością, a na boisku było sporo chaosu.

 

Przez 40 minut jedynym istotnym wydarzeniem była kontuzja Samiego Khediry, którego po kwadransie zastąpił Bastian Schweinsteiger i od razu przejął od Manuela Neuera opaskę kapitana. Za to składnych akcji, strzałów czy podbramkowych spięć było jak na lekarstwo

 

Ostatnie fragmenty pierwszej połowy przyniosły jednak sporo emocji. Najpierw po dośrodkowaniu Joshuy Kimmicha i strzale głową Mario Gomeza piłka przeleciała nad poprzeczką bramki rozgrywającego 160. spotkanie w drużynie narodowej Gianluigiego Buffona. W 42. minucie zbyt lekko w zamieszaniu w polu karnym uderzył wciąż czekający na pierwszego gola w mistrzostwach Europy Thomas Mueller, a w odpowiedzi, po błędzie Neuera, Jerome Boateng wybił na róg piłkę po strzale z 16 metrów Stefano Sturaro.

 

Po przerwie lepiej zaczęli Niemcy. W 54. minucie Gomez na linii pola karnego zostawił piłkę Muellerowi, lecz na linii strzału znalazł się Alessandro Florenzi, który wyręczył Buffona.

 

W 65. minucie mistrzowie świata objęli prowadzenie. Jonas Hector, po sprytnym zagraniu na lewej stronie boiska, dośrodkował w pole karne, gdzie włoskich obrońców ubiegł Mesut Oezil i mocnym strzałem pokonał Buffona. Trzy minuty później mogło być 2:0, ale kapitan "Suadra Azzurra" instynktownie odbił piłkę kopniętą z bliska przez... Giorgio Chielliniego, który próbował uniemożliwić uderzenie Gomezowi.

 

Gdy wydawało się, że Niemcy kontrolują sytuację, zrobiło się... 1:1. Dośrodkowanie w pole karne próbował przedłużyć głową Chiellini, a piłka uderzyła w rękę skaczącego za nim Boatenga. Węgierski arbiter bez wahania wskazał na rzut karny, którego pewnym egzekutorem okazał się Leonardo Bonucci. Neuer został pokonany w tym turnieju po raz pierwszy, czyste konto zachował przez 437 minut.

 

Do końca regulaminowego czasu gry, oprócz strzału Mattii De Sciglio, który minął prawy słupek niemieckiej bramki, nie działo się już nic ciekawego. To dziewiąty mecz na wielkiej piłkarskiej imprezie tych zespołów i Włosi nigdy nie pozwolili się pokonać w ciągu 90 minut.

 

W dogrywce rezerwowy Julian Draxler próbował pokonać Buffona w ekwilibrystyczny sposób, jednak uderzył nad poprzeczką, a następnie zepsuł złym podaniem dobrze zapowiadającą się kontrę. Po drugiej stronie boiska szczęścia spróbował krótko po wejściu do gry Lorenzo Insigne, ale obrońcy zablokowali jego strzał.

 

Po raz trzeci w tym turnieju doszło do konkursu rzutów karnych, wcześniejsze - oba z udziałem Polaków - nie miały tak dramatycznego przebiegu. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebnych było aż dziewięć kolejek, ale końcowy wynik brzmiał 6-5.

 

Zawodnicy zmarnowali aż siedem "jedenastek". Jako pierwszy, wprowadzony do gry tuż przed końcem dogrywki, Simone Zaza, który posłał piłkę wysoko w trybuny. Później strzał Muellera obronił Buffon, Oezil trafił w słupek, Graziano Pelle kopnął obok niego, uderzenie Bonucciego obronił Neuer, a dla Schweinsteigera, który mógł rozstrzygnąć losy spotkania, także bramka okazała się za mała.

 

Później po trzech piłkarzy obu ekip posłało piłkę do siatki. W dziewiątej kolejce uderzenie Darmiana sparował Neuer, a mistrzom globu półfinał zapewnił Hector. Tym samym ściągnięta została "włoska klątwa" i Niemcy po raz pierwszy kosztem Italii awansowali do kolejnej rundy wielkiej imprezy.

 

(PAP)