Wimbledon - Radwańska awansowała do 1/8 finału

Wimbledon - Radwańska awansowała do 1/8 finału
PAP/EPA/ANDY RAIN

Niewiele brakowało, by 27-letnia krakowianka w ogóle nie dotarła do trzeciej rundy. W czwartek miała duże kłopoty w meczu ze 103. w rankingu WTA Aną Konjuh. W trzecim secie przegrywała 3:5, ale zdołała odrobić straty, a przy stanie 7:7 niespełna 19-letnia Chorwatka skręciła kostkę i choć wróciła na kort, to nie była już w stanie zagrozić rywalce.

 

W sobotę przyszło jej się zmierzyć z kolejną przedstawicielką młodego pokolenia. Młodsza o siedem lat Siniakova w drugiej fazie zmagań wyeliminowała rozstawioną z "30" Francuzkę Carolinę Garcię. Dysponuje dużą siłą i kilkakrotnie to pokazała w pojedynku z Radwańską. W jej poczynania wkradała się jednak zbyt często nerwowość, w związku z czym popełniała dużo prostych błędów.

 

Polka rozpoczęła od pewnego utrzymania własnego podania. Jedynego w tym spotkaniu "breaka" miała przy stanie 3:2. Był to pierwszy z trzech kolejnych gemów, w którym przeciwniczka nie zdobyła ani jednego punktu. Wykorzystała drugą piłkę setową.

 

W drugiej odsłonie Czeszka zaczęła bardziej ryzykować i kilkakrotnie jej się to opłaciło, gdy trafiała tuż przy linii. Przeważały jednak dalej błędy, które wykorzystywała technicznie grająca Radwańska. Jedyną w tym meczu okazję na przełamanie Siniakova miała w szóstym gemie, ale podopieczna Tomasza Wiktorowskiego wybroniła się. Chwilę później zakończyła spotkanie za sprawą trzeciego meczbola.

 

Była to druga konfrontacja tych zawodniczek i trwała 62 minuty. Radwańska miała 19 uderzeń wygrywających i siedem niewymuszonych błędów. Po stronie Czeszki było ich - odpowiednio - 13 i 23.

 

Krakowianka wygrała z młodszą o siedem lat Siniakovą - także w dwóch setach - w pierwszej rundzie ubiegłorocznego US Open.

 

"To z pewnością był mniej dramatyczny mecz niż ten w poprzedniej rundzie" - uśmiechała się na pomeczowej konferencji Polka, wspominając łut szczęścia, kiedy przy piłce meczowej dla Konjuh piłka zatrzymała się na taśmie i spadła po stronie rywalki.

 

"Wtedy już robiłam krok do przodu, byłam gotowa podejść do siatki. Myślałam, że jest po wszystkim. Mogłabym być już dzisiaj w domu, a wciąż jestem tutaj. Miałam szczęście, ale dzięki temu wciąż mam jeszcze szansę powalczyć" - powiedziała.

 

27-latka podkreśliła, że każdy mecz na Wimbledonie pomaga jej się dostosować do trawiastej nawierzchni. "Dzisiaj naprawdę nie mam na co narzekać" - stwierdziła rozpromieniona Radwańska. "Jestem szczęśliwa, że przeszłam dalej. Odczuwam ulgę, że osiągnęłam już ten plan minimum, dotarłam do drugiego tygodnia turnieju. Tutaj zaczyna się już inny poziom" - zaznaczyła.

 

Krakowianka ma świadomość, że jeśli chce pokonać w kolejnej rundzie Słowaczkę Dominikę Cibulkową, "musi zagrać jeszcze lepiej".

 

"Muszę grać agresywnie, po swojemu, nie popełniać błędów. Nic nie dostanę za darmo" - oceniła, dodając, że liczy na rewanż za niedawną porażkę podczas turnieju w Eastbourne.

 

Polka jako jedna z nielicznych zawodniczek uniknęła w sobotę przerw związanych z opadami deszczu, które od początku tygodnia utrudniają rozgrywanie meczów. W niedzielę będzie miała okazję do odpoczynku.

 

"Cieszę się, że udało mi się skończyć dzisiaj, bez deszczu lub przerwy związanej z zapadnięciem ciemności. Zawsze dobrze mieć jeden dzień wolny, szansę na odzyskanie sił" - dodała.

 

Trzecia w światowym rankingu Polka startuje w tej imprezie po raz 11. W 2012 roku dotarła do finału, a dwukrotnie - w 2013 i w poprzednim roku - odpadała rundę wcześniej. W 1/8 finału była dotychczas osiem razy. 114. w tym zestawieniu rywalka w głównej drabince londyńskiego turnieju znalazła się po raz drugi. Rok temu przegrała mecz otwarcia.

 

Kolejną rywalką Radwańskiej będzie rozstawiona z "19" Dominika Cibulkova. Podopieczna Tomasza Wiktorowskiego zmierzyła się ze Słowaczką 12 razy. Przegrała dwa ostatnie spotkania z nią, które odbyły się w tym roku.

 

W poniedziałek w singlu odpadły dwie Polki - Magda Linette i Paula Kania.

 

Wynik meczu 3. rundy:

 

Agnieszka Radwańska (Polska, 3) - Katerina Siniakova (Czechy) 6:3, 6:1.

 

(PAP)