PiS zmienia zdanie. Przedstawiciele wszystkich partii w komisji ds. Amber Gold

Wcześniej PiS proponowało, aby projektowana komisja śledcza liczyła 9 osób, co oznaczało, że byłoby w niej miejsce dla przedstawicieli trzech największych sejmowych klubów: PiS, PO i Kukiz'15.

 

Pierwsze czytanie złożonego przez PiS projektu uchwały w wersji mówiącej o 9-osobowym składzie komisji śledczej do zbadania prawidłowości i legalności działań organów i instytucji publicznych wobec podmiotów wchodzących w skład "Grupy Amber Gold", zaplanowano w porządku środowych obrad Sejmu na godz.17.30.

 

O tym, że PiS postanowiło jednak zaproponować, aby w skład komisji śledczej ws Amber Gold weszło 11 osób poinformował w środę na konferencji prasowej szef klubu PiS Ryszard Terlecki. "Po namyśle chcielibyśmy jednak, żeby mniejsze kluby też mogły uczestniczyć w rozliczeniu tej ponurej afery" - powiedział Terlecki na środowym briefingu prasowym.

 

Zapowiedział, że PiS na posiedzeniu Prezydium Sejmu zaproponuje, by komisja liczyła 11 osób i wszystkie kluby sejmowe miały w niej swą reprezentację. Po środowym posiedzeniu Prezydium Sejmu wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (PO) poinformowała, że Prezydium ma zająć się kwestią dot. powołania komisji śledczej w czwartek.

 

PAP zapytała rzeczniczkę klubu PiS Beatę Mazurek o podział miejsc w 11-osobowej komisji zaproponowany przez PiS. Jak poinformowała, PiS ma w niej reprezentować sześciu posłów, PO - dwóch, Kukiz'15, Nowoczesną i PSL - po jednym pośle.

 

Na razie PiS nie zdecydowało, kto jeszcze, obok Małgorzaty Wassermann, która ma być szefową komisji, może reprezentować klub w komisji śledczej. Nowoczesna poinformowała w środę, że jej kandydatem do składu komisji śledczej będzie Witold Zembaczyński, klub Kukiz'15 ma reprezentować poseł Tomasz Jaskóła.

 

Wiceprzewodnicząca Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer stwierdziła na środowym briefingu, że propozycja zmiany liczby członków komisji ds. Amber Gold i dopuszczenie przedstawicieli wszystkich klubów to efekt nacisków Nowoczesnej. "Uważamy, że to rezultat naszych nacisków, uważamy, że należało mocno protestować przeciwko poprzedniemu rozwiązaniu, ponieważ zawsze tradycją było, że w komisjach śledczych byli przedstawiciele wszystkich ugrupowań" - powiedziała.

 

Z kolei poseł Kukiz'15 Marek Jakubiak poinformował, że jego klub zgłosi do komisji śledczej posła Jaskółę i wyraził zadowolenie, że w skład komisji wejść mają członkowie wszystkich klubów parlamentarnych. "To co prawda zapewne wydłuży prace, ale wpłynie na przejrzystość prac oraz zażegna ewentualne konflikty' - stwierdził. Zaznaczył, że ma nadzieję, iż prace komisji będą prowadzone merytorycznie i rzetelnie oraz, że nie "nie zmienią się w medialne przedstawienie".

 

Kandydatka PiS na przewodniczącą komisji śledczej Małgorzata Wassermann (PiS) powiedziała na wcześniejszym briefingu w Sejmie, że "wszystko wskazuje na to", że rozpoczęcie merytorycznych prac komisji będzie możliwe we wrześniu. Zapowiedziała, że skład osobowy komisji zostanie podany przez klub PiS, kiedy będzie "całkowicie znany".

 

Na pytanie czy przed komisją stanie b. premier Donald Tusk, posłanka powiedziała, że jak zostanie pozyskany pełen materiał dowodowy, to "będzie wezwana każda osoba, która może mieć wiedzę w tym zakresie". Jak mówiła na tym etapie "nie da się ukryć, że (...) kwestia osoby Donalda Tuska jest bardzo istotna".

 

"Dla mnie też jest bardzo ciekawe to, w jaki sposób działały służby tego państwa, że premier państwa polskiego nie wiedział o tym, że rośnie tak ogromna piramida finansowa, mało tego dopuszczono do tego, żeby w takiej firmie pracował jego syn" - powiedziała Wassermann.

 

Zaznaczyła, że przed komisję zostanie wezwany b. minister sprawiedliwości w rządzie Tuska Jarosław Gowin. "Będzie przesłuchany z taka samą wnikliwością jak każdy świadek, który przed nią stanie" - zaznaczyła Wassermann.

 

Sam Gowin powiedział w środę, że powinien stanąć przed komisją śledczą ws Amber Gold. "Byłem ministrem sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska. Uważam, że powinienem stanąć przed komisją, podzielić się swoją wiedzą na ten temat" - powiedział obecny minister nauki na konferencji.

 

"Przypomnę, że wraz z ministrem Rostowskim, ministrem Cichockim, przygotowaliśmy raport na użytek premiera Tuska. Każdy z nas ma swoją wiedzę. Siłą rzeczy wiedzą największą dysponuje premier. Mam świadomość, że powołanie Donalda Tuska przed komisję jest dziś rzeczą skomplikowaną ze względów dyplomatycznych, proceduralnych. Jeżeli jednak prace komisji mają doprowadzić do wyjaśnienia okoliczności tej afery to i ja, i minister Rostowski, i minister Cichocki, i także Donald Tusk powinniśmy przed tą komisją stanąć" - powiedział Gowin.

 

Dodał, że "chociaż był ministrem w rządzie Platformy, to zadał sobie dużo trudu, aby sprawdzić czy istnieją związki między Marcinem P., Amber Gold, a politykami zwłaszcza trójmiejskiej Platformy". "I mówię uczciwie: ja na ślady bezpośrednich związków nie natrafiłem, ale od tego jest prokuratura. Ponieważ ona daje sobie radę ze sprawą Amber Gold dosyć kiepsko konieczne było powołanie komisji śledczej" - stwierdził Gowin.

 

Poseł Zembaczyński, który ma być reprezentantem Nowoczesnej w komisji, pytany przez dziennikarzy o ewentualne przesłuchanie Tuska w ramach pracy komisji, stwierdził, że przesłuchania i prace komisji śledczej nie będą tylko "epizodem z przesłuchania Donalda Tuska". "Niewykluczone, że taki wątek się pojawi, ja jestem bardziej zainteresowany dotarciem do tych wszystkich, którzy pozostawali w kręgu bezpośrednio decyzyjnym, nie tylko po to, żeby robić z tej komisji pewien sposób na to, żeby rozliczać samych polityków, ale również instytucje, to jest dla mnie kluczowe" - dodał Zembaczyński.

 

Do zakresu działań komisji śledczej należeć ma - zgodnie z propozycją PiS - zbadanie i ocena prawidłowości i legalności działań podejmowanych w odniesieniu do działalności prowadzonej przed podmioty wchodzące w skład Grupy Amber Gold przez: członków Rady Ministrów i podległych im funkcjonariuszy publicznych, prezesa UOKiK, Generalnego Inspektora Informacji Finansowej, Prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego i podległych im funkcjonariuszy publicznych, urzędów skarbowych, izb skarbowych oraz urzędów kontroli skarbowej, a także prokuraturę oraz organy powołane do ścigania przestępstw, w szczególności szefów ABW, CBA oraz komendanta Głównego Policji i podległych im funkcjonariusz publicznych.

 

Amber Gold to firma, która miała inwestować w złoto i inne kruszce. Działała od 2009 r., a klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji - od 6 do nawet 16,5 proc. w skali roku - które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. KNF złożyła doniesienie do prokuratury, która po miesiącu odmówiła wszczęcia śledztwa, nie dopatrując się w działalności firmy znamion przestępstwa.

 

W maju 2012 r. Bank Gospodarki Żywnościowej zawiadomił ABW o podejrzeniu "prania pieniędzy" przez Amber Gold. W połowie czerwca zawiadomienie to ABW przekazała Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku. Głośno o Amber Gold zrobiło się w lipcu 2012 r., kiedy kłopoty finansowe zaczęły mieć linie lotnicze OLT Express, których właścicielem była Amber Gold - zawieszono wówczas wszystkie rejsy regularne przewoźnika, a po jakimś czasie spółka poinformowała, że wycofuje się z inwestycji w linie lotnicze.

 

Później okazało się m.in., że ze spółką OLT Express współpracował pracujący w Porcie Lotniczym w Gdańsku syn ówczesnego premiera, Michał Tusk. Badająca ten wątek łódzka prokuratura umorzyła śledztwo. Śledczy stwierdzili, że syn szefa rządu pracując dla należących do Amber Gold linii lotniczych OLT nie działał na szkodę Portu Lotniczego Gdańsk im. Lecha Wałęsy.

 

13 sierpnia 2012 r. Amber Gold ogłosiła likwidację, tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Pierwszy zarzut oszustwa znacznej wartości wraz z wnioskiem o areszt wobec szefa Amber Gold Marcina P. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku postawiła pod koniec sierpnia 2012 r. Od 21 marca przed gdańskim sądem trwa proces b. prezesa Amber Gold Marcina P. i jego żony Katarzyny P.

 

Premier Beata Szydło i ministrowie jej rządu przedstawili w maju w Sejmie raport podsumowujący rządy koalicji PO-PSL. Szefowa rządu zapowiedziała wówczas, że zwróci się do Sejmu o powołanie komisji śledczej ds. wyjaśnienia afery Amber Gold.

 

Zgodnie z ustawą o sejmowej komisji śledczej w skład takiej komisji może wchodzić do 11 członków, a skład komisji powinien odzwierciedlać reprezentację w Sejmie klubów i kół poselskich mających swoich przedstawicieli w Konwencie Seniorów, odpowiednio do jej liczebności.

 

(PAP)