Po szczycie w Warszawie: NATO wzmacnia wschodnią flankę, zwraca uwagę na Południe

Szczyt zaczął się w piątek po południu na Stadionie PGE Narodowym w Warszawie, a skończył w sobotę późnym popołudniem. Wzięło w nim udział 61 delegacji z państw NATO, krajów partnerskich i organizacji międzynarodowych, w tym 18 prezydentów i 21 premierów. Obecni byli m.in. prezydent USA, prezydent Francji, szefowie rządów Wielkiej Brytanii i Niemiec.

 

W piątek szczyt podjął zapowiadaną decyzję o rozmieszczeniu czterech batalionów w Polsce i krajach bałtyckich. Potwierdzono też wzmocnienie obecności w południowo-wschodniej części NATO, ogłoszono wstępną gotowość operacyjną części budowanego systemu obrony balistycznej, a także uznano cyberprzestrzeń za nową sferę działań operacyjnych.

 

Jak poinformowano, USA będą państwem ramowym batalionu w Polsce, Kanada - na Łotwie, Niemcy - na Litwie, a Wlk. Brytania - w Estonii.

 

W skład batalionowej grupy bojowej, której tzw. państwem ramowym będą USA, wejdą kompanie z Polski, Wielkiej Brytanii (ok. 150 żołnierzy) i Rumunii. Batalion pod wodzą USA ma zostać rozmieszczony w Polsce na początku przyszłego roku – zapowiedział szef MON Antoni Macierewicz.

 

W batalionie dowodzonym przez Niemców znajdą się także żołnierze z Francji, Portugalii, Norwegii, Belgii, Holandii i Luksemburga. W pododdziale dowodzonym przez Brytyjczyków będą służyć także Francuzi i Duńczycy.

 

Polska – jak zapowiadał wcześniej Macierewicz – wyśle żołnierzy do jednego z państw bałtyckich.

 

Kontrybucje zgłosiły też Włochy i Chorwacja, nie przesądzono jednak jeszcze, do których batalionów.

Premier Kanady Justin Trudeau zapowiedział, że oprócz wojsk lądowych Kanada wyśle fregatę oraz okresowo "do sześciu" myśliwców CF-18.

 

"NATO wysyła jasny sygnał: będziemy bronić każdego członka Sojuszu. Wzmacniamy obronność i odstraszanie; zwiększamy naszą wysuniętą obecność" – podsumował w sobotę prezydent Barack Obama. Zapewnił, że Stany Zjednoczone nie przestaną się angażować na rzecz bezpieczeństwa i obrony Europy.

 

Amerykański prezydent poinformował, że oprócz tysiącosobowego batalionu, w Polsce znajdzie się dowództwo amerykańskiej brygady pancernej, którą Stany Zjednoczone zamierzają przysłać do Europy niezależnie od decyzji podjętych w ramach Sojuszu. Wezwał sprzymierzonych, by wypełnili zobowiązanie do przeznaczania co najmniej 2 proc. PKB na obronność.

 

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg podkreślał, że te decyzje to "defensywna i proporcjonalna odpowiedź" na działania Rosji, konflikt na wschodniej Ukrainie i aneksję Krymu. Jak mówił, nikt w NATO nie rozważał takich kroków przed wydarzeniami na Ukrainie. "Decyzje te pokazują siłę więzi transatlantyckich i oznaczają, że atak na jednego członka Sojuszu będzie uznany za atak na cały Sojusz. Wysunięta obecność na wschodzie potrwa tak długo, jak będzie trzeba" - zapewnił.

 

"Nie chcemy nowej zimnej wojny, ani nowego wyścigu zbrojeń; wzmacniając odstraszanie i obronę, NATO nadal poszukuje konstruktywnego dialogu z Rosją" - dodał szef NATO. Zaznaczył, że "Rosja nie może i nie powinna być izolowana". Zapowiedział, że w przyszłym tygodniu na posiedzeniu Rady NATO-Rosja poinformuje o decyzjach szczytu.

 

"Nie otaczają nas wrogowie. Otaczają nas wyzwania. Musimy podejmować je nie tylko poprzez obronę i odstraszanie, lecz również przez dialog" - mówił podczas obrad prezydent Duda. Jak wskazał, zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa nie jest konkretne państwo czy naród, ale polityka agresji i braku poszanowania dla ludzkiej godności. Według Dudy NATO powinna pozostać przy polityce "otwartych drzwi".

 

"Odpowiadając na zagrożenia w sposób wojskowy, chcemy też odpowiedzieć Rosji, wyciągając rękę do dialogu" - podkreślał szef MSZ Witold Waszczykowski.

 

"NATO jest strukturą obronną, która jedynie odpowiada na zagrożenia, aby bronić swoich członków" - mówił Macierewicz. Dodał, że rozważanych jest kilka lokalizacji rozmieszczenia w Polsce amerykańskich sił - chodzi o "lokalizacje północno-wschodnie".

 

Szczyt potwierdził w sobotę wsparcie dla Ukrainy, jej suwerenności i terytorialnej integralności. Jak mówił Stoltenberg, Sojusz potępia umyślne destabilizowanie sytuacji na wschodzie Ukrainy przez Rosję.

 

Premier Kanady podkreślił, że szczyt pokazał jedność NATO wobec Rosji i wyzwań, jakie stawia ona przed Europą. "Chcemy, by Moskwa odebrała ten sygnał jako jednogłośny" - dodał Trudeau.

 

W sobotę podjęto także oczekiwaną decyzję o udostępnieniu samolotu wczesnego ostrzegania i rozpoznania AWACS koalicji zwalczającej tzw. Państwo Islamskie; NATO uruchomi też nową misję na Morzu Śródziemnym.

 

Zapowiedziano ponadto kontynuację szkoleń irackich oficerów w Jordanii i rozpoczęcie szkoleń w samym Iraku. "To wyraźny sygnał, że jesteśmy zdecydowani walczyć z terroryzmem" - podsumował Stoltenberg.

 

Podjęto też decyzję o wydłużeniu misji NATO w Afganistanie poza rok 2016. Misja "Resolute Support" będzie trwała jako misja niebojowa, obejmująca wsparcie, szkolenie i doradztwo sił bezpieczeństwa w Afganistanie - mówił sekretarz generalny NATO.

 

Kraje i partnerzy NATO, bez USA, potwierdziły zobowiązania dotyczące wsparcia finansowego sił Afganistanu w wysokości miliarda dolarów rocznie. Rząd Afganistanu zobowiązał się do wdrażania reform, poszanowania praw człowieka i walki z korupcją.

 

Uznano, że Gruzja poczyniła "wielki postęp" na drodze ku członkostwu w NATO. Sojusz podkreślił, że "wyraźnie wspiera wysiłki podejmowane przez Gruzję, jeżeli chodzi o integralność terytorialną i suwerenność".

 

W piątek odbyło się 45-minutowe spotkanie prezydentów Polski i USA. Duda mówił po nim, że szczyt pokaże jedność, wzmocni polsko-amerykańskie partnerstwo. Wyraził wdzięczność za zrozumienie, że bezpieczeństwo jest tam, gdzie jest obecna najsilniejsza armia świata, czyli armia USA. "Cieszymy się, że Stany Zjednoczone tak zdecydowanie wspierają wzmocnienie potencjału militarnego Sojuszu Północnoatlantyckiego w naszej części Europy" - dodał.

 

Obama podkreślał, że fakt, iż szczyt odbywa się w Warszawie, jest dowodem polskiego przywództwa. "Wobec nowych zobowiązań, które składam dzisiaj, naród polski i nasi sojusznicy w regionie mogą pozostać spokojni, że NATO stanie przy was, ramię w ramię, niezależnie od wszystkiego, dziś i zawsze" - podkreślił.

 

Amerykański prezydent wyraził "zaniepokojenie związane z pewnymi działaniami i impasem wokół polskiego Trybunału Konstytucyjnego". Mówił o respektowaniu suwerenności Polski i pracach legislacyjnych, które prowadzi parlament, "ale trzeba wykonać więcej pracy" - dodał. "Jako wasi przyjaciele i sojusznicy wezwaliśmy wszystkie strony, by pracowały wspólnie, aby utrzymać polskie demokratyczne instytucje. To jest właśnie to, co czyni nas demokracjami – nie tylko słowa zapisane w konstytucjach czy fakt, że głosujemy w wyborach – ale te instytucje, na których polegamy każdego dnia, takie jak rządy prawa, niezawisłe sądy i wolna prasa. Wiem, że są to wartości, które są bliskie prezydentowi i które są fundamentem naszego Sojuszu" - mówił.

 

"Między przyjaciółmi rozmawia się o wszystkim. (…) Rozmowa była wielowątkowa i nikt do nikogo nie może mieć żalu, o czym była rozmowa, bo dotyczyła spraw bilateralnych i sytuacji w każdym z krajów" - komentował prezydencki minister Krzysztof Szczerski.

PO "nie ma satysfakcji" ze słów Obamy dotyczących sytuacji wokół TK - zapewnił szef PO Grzegorz Schetyna. "Te słowa są wspólnym wstydem dla nas" - podkreślił.

 

W piątek NATO i UE podpisały deklarację o wzmocnieniu współpracy - pierwszy tego typu dokument dotyczycący m.in. zwalczania zagrożeń hybrydowych. "Stoimy w obliczu bezprecedensowych wyzwań. W pojedynkę ani NATO, ani UE nie są w stanie w pełni im sprostać" - mówił Stoltenberg. Szef Rady Europejskiej Donald Tusk ocenił, że europejskie inicjatywy wzmacniania zdolności obronnych nie mogą być alternatywą dla współpracy z Sojuszem. "Silniejsza Unia oznacza silniejsze NATO, a silniejsze NATO oznacza silniejszą Unię" - dodawał szef KE Jean-Claude Juncker.

 

Podczas szczytu była mowa o Brexicie. "Być może Wlk. Brytania wychodzi z UE, ale to nie oznacza, że odwracamy się plecami do Europy w przestrzeni związanej z bezpieczeństwem" - zapewniał premier David Cameron. "Jesteśmy absolutnie pewni, że Brexit nie będzie miał negatywnego wpływu na poziom zaangażowania kraju w NATO" - mówił Macierewicz. "Być może niedługo rozpoczniemy format rozmowy Grupy Wyszehradzkiej z Wlk. Brytanią, aby konsultować +w sposób cywilizowany+ rozwód i przyszły status tego państwa w UE" - informował Waszczykowski.

 

Szczyt był miejscem wielu spotkań dwustronnych. Prezydent Duda z Cameronem rozmawiał o sytuacji po referendum brytyjskim; wyrażono przekonanie o "niezgodzie i potępieniu" wszelkich aktów nietolerancji wobec polskich obywateli. Premier Beata Szydło rozmawiała z Cameronem, m.in. o polsko-brytyjskich konsultacjach międzyrządowych, które mogą się odbyć jesienią, a także sytuacji Polaków żyjących na Wyspach.

 

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko oddał w piątek hołd ofiarom zbrodni wołyńskiej - złożył kwiaty i zapalił znicz przed pomnikiem ofiar zbrodni na Żoliborzu. Prezydenci Polski i Ukrainy omawiali m.in. kwestie związane z współpracą wojskową. Duda podziękował Poroszence za oddanie hołdu ofiarom - co uznał za "dobry krok, żeby uzyskać w relacjach dwustronnych polsko-ukraińskich, w dziedzinie historii znaczący postęp".

 

Do zabezpieczenia szczytu zaangażowano ok. 10 tys. funkcjonariuszy. Nie odnotowano incydentów. Pod hasłem: "Pieniądze dla głodnych, nie na czołgi" przeszła, m.in. obok ambasady USA, manifestacja przeciw NATO i jego obecności w Polsce. Byli wśród nich m.in. uczestnicy alterszczytu zorganizowanego w proteście przeciwko spotkaniu NATO.

Państwowe media w Rosji relacjonowały szczyt jako antyrosyjski.

 

(PAP)