Cameron pożegnał się z Izbą Gmin

Cameron pożegnał się z Izbą Gmin
PAP/EPA/PARLIAMENT/HANDOUT

Środowe posiedzenie parlamentu miało szczególny przebieg i było poświęcone przede wszystkim pożegnaniu Camerona, który po południu złoży swoją rezygnację na ręce królowej Elżbiety II. Zamiast cotygodniowej wymiany zdań między premierem a liderem opozycji sesja przebiegała w swobodnej atmosferze, w której mówcy pozwalali sobie na żarty i uszczypliwości, ale jednocześnie podkreślali sympatię i szacunek do politycznych rywali.

 

W krótkim wystąpieniu Cameron przypomniał swoje osiągnięcia z sześcioletniego okresu rządów, wskazując m.in. rekordowo wysokie zatrudnienie, wprowadzenie minimalnej płacy godzinowej na poziomie 7,2 funta, walkę z terroryzmem i islamskim ekstremizmem, zwalczanie szkodliwych zachowań pracodawców, a także legalizację małżeństw homoseksualnych.

 

Cameron podkreślił, że pośród "wielu pięknych momentów w tej pracy" w jego pamięci pozostaną podziękowania jednego z portierów na Downing Street, który podkreślił, że dzięki rządowej reformie "mógł poślubić kogoś, kogo kocha".

 

Odchodzący szef rządu podkreślał wagę reform społecznych w nadziei, że to one zdefiniują jego polityczne dziedzictwo, a nie porażka w czerwcowym referendum ws. członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej.

 

"Obiecaliśmy referendum i do niego doszło. Musimy uszanować decyzję wyborców" - zapewnił, dodając jednak, że poradził przyszłej premier Theresie May, że "Wielka Brytania powinna być możliwie najbliżej Wspólnoty". Jak zapewnił, rząd "ciężko pracuje", aby po Brexicie utrzymać status obywateli Unii Europejskiej, którzy mieszkają w Wielkiej Brytanii.

W odpowiedzi na tradycyjne pytanie o plan premiera na dany dzień, Cameron odparł żartobliwie, że "poza jednym spotkaniem, z królową, mój plan jest niezwykle lekki".

 

Odchodzący premier pół żartem, pół serio zareagował również na doniesienia medialne o tym, że nie planuje zabrać z Downing Street kota Larry'ego. Wytłumaczył, że nie może go zabrać, bo zwierzę "należy do urzędników kancelarii premiera", ale podkreślił, że "bardzo go kocha". Na potwierdzenie swoich słów pokazał... swoje wspólne zdjęcie z kotem.

 

W trakcie sesji parlamentu podziękowania Cameronowi złożyli politycy obu stron Izby Gmin, a także lider opozycyjnej Partii Pracy Jeremy Corbyn, który "pomimo wielu różnic" podziękował ustępującemu premierowi za jego służbę dla kraju. Polityk przekazał najlepsze życzenia dla odchodzącego szefa rządu i jego rodziny, która "z pewnością musiała latami ponosić wiele wyrzeczeń". Corbyn pozwolił sobie także na serię żartów, m.in. dziękując matce Camerona za porady wyrażone przez premiera w poprzednich dyskusjach na temat tego, jaki krawat powinien nosić lider opozycji.

 

W odróżnieniu od podobnej sytuacji po rezygnacji Tony'ego Blaira, kiedy Cameron był liderem opozycji i poprosił swoich posłów o powstanie podczas pożegnania odchodzącego szefa rządu, posłowie Partii Pracy w środę nie zdecydowali się na owację na stojąco.

 

W emocjonalnym pożegnaniu na końcu sesji Cameron podkreślił, że "będzie mu brakowało reakcji tłumu i wymian (zdań) z opozycją". Przekazał wszystkim posłom najlepsze życzenia, podkreślając ich oddanie, poświęcenie i służbę wobec wyborców.

 

"Ostatnią rzeczą, jaką chcę powiedzieć, jest to, że w polityce można wiele osiągnąć. Koniec końców, służba publiczna, interes narodowy - o to w tym wszystkim chodzi. Nie ma rzeczy niemożliwych, jeśli tego się naprawdę chce" - podkreślił.

 

Cameron żartobliwie odniósł się także do swojej pierwszej wymiany zdań z ówczesnym premierem Tonym Blairem, gdy sam był liderem opozycji. Wówczas, 11 lat temu, powiedział do Blaira: "Kiedyś byłeś przyszłością". W środę powtórzył te słowa, tym razem z uśmiechem kierując je do siebie: "Jak kiedyś powiedziałem, kiedyś byłem przyszłością".

 

Polityk potwierdził jednak, że zamierza pozostać aktywnym posłem z podoksfordzkiego okręgu wyborczego w Witney. Już wcześniej zapowiedział, że jako deputowany będzie ubiegał się o reelekcję w 2020 roku.

 

Po wyjściu z Izby Gmin odchodzący premier skierował się z powrotem do siedziby kancelarii premiera na Downing Street 10, gdzie pożegna się z urzędnikami i najbliższymi współpracownikami, a także po raz ostatni wystąpi jako szef brytyjskiego rządu na konferencji prasowej - wraz z żoną Samanthą i dziećmi. Następnie skieruje się do Pałacu Buckingham, aby na ręce królowej Elżbiety II złożyć rezygnację.

 

Następczynią Camerona na stanowisku premiera będzie dotychczasowa minister spraw wewnętrznych Theresa May, która odbierze nominację w środę po południu.

 

(PAP)