Tour de Pologne: Fumiyuki Beppu, samuraj na rowerze

Tour de Pologne: Fumiyuki Beppu, samuraj na rowerze
Fot. PAP/Andrzej Grygiel

Reprezentant amerykańskiej grupy Trek-Segafredo podkreśla jednak, że najważniejsza dla niego identyfikacja to zawód, jaki wykonuje. „Po pierwsze - jestem zawodowym kolarzem, po drugie - Japończykiem, nie odwrotnie” – zastrzega.

 

Nosi dość rzadkie w Japonii imię Beppu (Fumiyuki to nazwisko, ale utrwaliła się odwrotna pisownia). Nadano mu je nawiązując do tradycji rodzinnych. Dawno, dawno temu – jak opowiada – jego przodkowie wspierali szoguna. Beppu to także miasto portowe na wyspie Kiusiu. On sam urodził się na Honsiu, niedaleko Tokio.

 

Beppu jest bardzo doświadczonym kolarzem. Pierwszy profesjonalny kontrakt podpisał w 2005 roku z ówczesną ekipą Lance’a Armstronga – Discovery Channel. W Tour de Pologne 33-letni Japończyk startuje po raz szósty. Debiutował w 2006 roku.

 

„To był wrzesień, wyścig kończył się w Karpaczu. Padał deszcz, było zimno, drogi w złym stanie, dochodziło do wielu kraks. Udało mi się jednak ukończyć zawody i chyba zająłem 40. lokatę” – wspomniał Beppu. W tym wypadku pamięć go zawiodła – uplasował się na 52. miejscu.

 

Dzięki Tour de Pologne lepiej poznał Polskę i jej historię.

 

„Pamiętam, jak w 2010 roku peleton zatrzymał się przed bramą obozu koncentracyjnego w Auschwitz, aby oddać hołd pomordowanym. Takie rzeczy nie zdarzają się w trakcie innych wyścigów. Dowiedziałem się również, że Fryderyk Chopin był Polakiem. Wcześniej myślałem, że Francuzem albo Niemcem. Polska to dla mnie była Warszawa i reszta kraju, nizina, na której nie ma nic ciekawego, budynki przypominające więzienia. W ciągu ostatnich lat wasz kraj bardzo się zmienił. Już nie jest taki smutny. Piękne domy, hotele, dobre drogi” - wyliczał.

 

Beppu dobrze pamięta swój jedyny start w Tour de France w 2009 roku. „Kilka razy byłem w czołówce. Na jednym etapie siódmy, na innym ósmy, a na ostatnim w Paryżu uciekałem i dostałem nagrodę dla najwaleczniejszego zawodnika” - wspomniał. On i Yukiya Arashiro byli wtedy pierwszymi w historii kolarzami z Kraju Kwitnącej Wiśni, którzy ukończyli „Wielką Pętlę”.

 

Z Francją Beppu jest na trwałe związany. Mieszka w tym kraju i ma żonę Francuzkę, której ulubionym zajęciem jest... oglądanie w telewizji wyścigów kolarskich i wypatrywanie w nich męża. A Beppu jest charakterystycznym zawodnikiem – jeździ w okularach w rogowej oprawie, bez których nie byłby w stanie odczytać numerów na koszulkach ani dostrzec dziury na drodze.

 

Reprezentował wiele różnych grup zawodowych. W jednej z nich – Radioshack w 2011 roku – jeździł razem z rozpoczynającym wtedy karierę Michałem Kwiatkowskim, o którym wypowiada się w samych superlatywach.

 

„To bardzo miły chłopak i ogromny talent. Lubię go. On jest naprawdę wielkim mistrzem” – podkreślił.

 

Po dwóch etapach Tour de Pologne Beppu zajmuje 68. miejsce ze stratą 25 sekund do prowadzącego Kolumbijczyka Fernando Gavirii. Obiecuje, że na następnych odcinkach postara się zabrać do jakiejś ucieczki.

(PAP)