Błaszczak o ŚDM: nie ma informacji o zagrożeniach

Błaszczak o ŚDM: nie ma informacji o zagrożeniach
PAP/Leszek Szymański

Minister spotkał się z dziennikarzami po posiedzeniu zespołu antyterrorystycznego, zwołanym w związku czwartkowym z zamachem w Nicei. Był pytany m.in. o to, czy nie jest rozważana zmiana lokalizacji modlitewnego czuwania młodzieży z udziałem papieża Franciszka i mszy kończącej Światowe Dni Młodzieży - obie uroczystości mają się odbyć w Brzegach k. Wieliczki. Lokalizacja ta była wcześniej krytykowana przez służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo.

 

"Organizator postanowił wiele miesięcy temu o tej lokalizacji; lokalizacja nie ma wpływu na zapewnienia bezpieczeństwa. Poczyniono bardzo dużo prac, aby spowodować, że Brzegi będą bezpieczne. Służby nie raportują jakichkolwiek problemów związanych z (tym) miejscem" - powiedział minister.

 

Dodał również, że system zabezpieczenia ŚDM będzie taki sam, jak system zabezpieczenia szczytu NATO. "Chodzi o współpracę, koordynację działań służby. W skali ogólnopolskiej jest sztab działający w Centrum Dowodzenia Policji w Legionowie, w tym sztabie pracują przedstawiciele wszystkich służb, nie tylko podległych MSWiA" - zaznaczył minister. Dodał, że w Krakowie będzie sztab tamtejszej policji i w Katowicach - podsztab.

 

Błaszczak poinformował również, że polscy strażnicy graniczni są wyposażenie w sprzęt umożliwiający sprawdzanie on-line baz danych, w których znajdują się osoby podejrzane m.in. o terroryzm. "Wychwytujemy takie osoby, jeżeli one zamierzałyby przekroczyć polską granicę. W tej dziedzinie jesteśmy przygotowani na wszelkie reakcje" - zapewnił.

 

Odnosząc się do zamachu w Nicei, powiedział, że "trzeba wyciągać wnioski z tego, co się dzieje". "Ja jestem odpowiedzialny za bezpieczeństwo Polski i Polaków. W związku z tym podejmę wszystkie działania - takie, które zapewnią bezpieczeństwo. Ja nie narażę Polski na zagrożenie i będę w tym konsekwentny" - mówił.

 

Pytany, jaka powinna być reakcja na zagrożenia, powiedział, że "na pewno nie taka, która oznacza załamywanie rąk i płacz; na pewno nie taka, która oznacza malowanie chodników w kolorowe kwiatki". "Poprawność polityczna, która króluje na zachodzie Europy i ideologia multikulti przynosi swoje tragiczne rezultaty" - ocenił szef MSWiA.

 

(PAP)