Coraz więcej posłów PO przeciw Schetynie

Otoczenie szefa PO Grzegorza Schetyny zapowiada z kolei, że inicjatywa ta nie pozostanie bez reakcji. Na piątek na godz. 16. lider Platformy zwołał kolejne posiedzenie zarządu krajowego.

 

"Zobaczymy ile z tych 30 podpisów pozostanie do jutra do 16" - powiedział w czwartek PAP bliski współpracownik przewodniczącego PO. "Jeśli ktoś pisze lub podpisuje tego typu listy otwarte, to musi mieć świadomość, że kończy się to w taki sposób, jak to było z listem Huskowskiego" - dodał rozmówca PAP.

 

Z nieoficjalnych informacji uzyskanych przez PAP w PO wynika, że autorem listu jest poseł Platformy Stefan Niesiołowski, a do tej pory podpisali się pod nim m.in.: b. premier Ewa Kopacz, b. ministrowie sprawiedliwości Cezary Grabarczyk i Marek Biernacki, b. minister zdrowia Marian Zembala, b. wiceszef MON Czesław Mroczek oraz posłowie: Henryka Krzywonos-Strycharska, Joanna Mucha, Krystyna Skowrońska, Marek Sowa, Kazimierz Plocke, Waldy Dzikowski i Leszek Ruszczyk.

 

Jak wynika z informacji PAP, w liście, który jest skierowany do zarządu krajowego, m.in. oceniono decyzję o wykluczeniu Protasiewicza, Huskowskiego i Kamińskiego jako "szkodliwą". Przypomniano w nim rolę, zasługi i osiągnięcia każdego z trzech posłów w ich dotychczasowej działalności publicznej. W piśmie znalazł się apel o zmianę decyzji władz PO tak, by wszyscy trzej mogli powrócić w szeregi Platformy.

 

List ma zostać przekazany władzom PO podczas czwartkowego, wieczornego posiedzenia klubu parlamentarnego partii.

 

Niesiołowski pytany w czwartek o list, przyznał, że grupa posłów, która podpisała apel do zarządu "bardzo krytycznie" ocenia dotychczasowe przywództwo Schetyny w Platformie. Przede wszystkim - mówił - jest to związane z tym, że "stosuje represje, czego w ogóle w Platformie nie było".

 

We wcześniejszej, czwartkowej rozmowie w radiu RDC Niesiołowski mówił m.in., że Schetyna "od dłuższego czasu bardzo szkodzi Platformie". "Główne jego działania to są takie: jaki region rozwiązać a mianować komisarza, kogo zawiesić, kto ma nie iść do mediów, kogo teraz wyrzucić" - mówił.

 

Niesiołowski stwierdził, że "przywódca tak się nie zachowuje". "Przywódcą był Donald Tusk, przywódcą była Ewa Kopacz, która mianowała Grzegorza Schetynę na ministra spraw zagranicznych. Swoich oponentów mianowała ministrami, próbowała stworzyć rzeczywiście autentyczną jedność. (...) Tymczasem (obecnie) w Platformie jest przede wszystkim miejsce dla lizusów Schetyny" - powiedział.

 

Niesiołowski mówił, że "PO powstała jako pomysł polityczny na demokratyczną, bardzo radykalnie demokratyczną, taką obywatelską, powszechną, o różnych odcieniach, wolną wewnętrznie partię i dlatego wygrywała wybory". "Jeśli ktoś chce w oparciu o partię wodzowską budować demokrację w Polsce, to na mnie proszę nie liczyć i nie sądzę, żeby udało się komukolwiek uczynić z PO partię wodzowską. Tego Platforma, jak to się mówi, nie kupi, nie przyjmie, odrzuci to" - oświadczył Niesiołowski.

 

Do listu posłów odniósł się w czwartek Protasiewicz. "Zdaje się, że treść listu jest bardzo spokojna, jak nam relacjonowano, jest wniosek o to, żeby zmienić decyzję, która zdaniem posłów, jest szkodliwa dla wizerunku Platformy" - dodał.

 

Protasiewicz był też pytany przez dziennikarzy, jakie jego zdaniem, były przyczyny wykluczenia jego i dwóch pozostałych posłów z PO. "Chodziło o wykluczenie osób, które pytają szefa PO Grzegorza Schetynę o decyzje, które podejmuje, o decyzje szkodliwe dla partii i szkodliwe dla Polski" - stwierdził.

 

"Dzisiaj trzeba budować front opozycji wobec PiS-u, a nie układać się z PiS-em, czy to na Dolnym Śląsku w samorządzie, czy to, za chwilę, pod dyktando PiS-u budować kompromis wokół uchwały wołyńskiej, która może być szkodliwa dla relacji polsko-ukraińskich" - ocenił polityk.

 

Odniósł się także do czwartkowego posiedzenia klubu PO, w którym ostatecznie nie weźmie udziału. "Chciałem, ale dowiedziałem się dzisiaj od pracownika kancelarii Sejmu, że członkiem klubu nie jestem, więc nie będę wchodził tam, gdzie mnie sobie nie życzą" - powiedział.

 

Do listu odniósł się także Huskowski. "Bardzo się cieszę, że są posłowie, i senatorowie zapewne, Platformy, którzy próbują nas bronić i podejmują się takiego dzieła trochę straceńczego, ponieważ za swój list ja zostałem zapewne wyrzucony z Platformy. Zapewne, ponieważ nikt mi tego nie powiedział. Choć słyszałem, że drugim powodem było to, że jakoby od stycznia jestem dogadany z Nowoczesną, że chcę tam przejść" - powiedział Huskowski. Jak dodał m.in. dlatego zamierza się odwołać do sądu koleżeńskiego w sprawie wykluczenia.

 

"Znam prezesa Nowoczesnej Ryszarda Petru, ale ani jemu, ani mi nie przyszło do głowy, żeby rozmawiać na temat ewentualnego przejścia. On wie doskonale, że jestem w Platformie, że jestem członkiem Platformy i on wie, jakie mam zasady. Nie będę przechodził z klubu do klubu tylko dlatego, że mi się tamten bardziej podoba, a na ten się obraziłem. Nie było takiej rozmowy" - oświadczył Huskowski.

 

Przed kilkoma tygodniami Huskowski wystosował do parlamentarzystów PO list, w którym skrytykował Schetynę za rozmowy z PiS na temat utworzenia koalicji w sejmiku dolnośląskim.

 

Decyzje o wykluczeniu z partii oraz jej klubu parlamentarnego posłów Kamińskiego, Protasiewicza i Huskowskiego podjął w środę zarząd krajowy Platformy. Z PO wykluczony został też radny sejmiku lubuskiego Tomasz Możejko. Protasiewicz i Huskowski zapowiedzieli odwołanie się od decyzji zarządu PO. Powodem wyrzucania z partii polityków, jak informował rzecznik PO Jan Grabiec, jest "szkodzenie wizerunkowi Platformy Obywatelskiej" i działanie na jej szkodę.

 

(PAP)