Po Clinton została śmierć i zniszczenie. Trump ostro atakuje kontrkandydatkę

Przyjął partyjną nominację na prezydenta i na konwencji w Cleveland obiecał znowu uczynić Amerykę silną i poprawić los ludzi zapomnianych. W rekordowo długim, trwającym aż półtorej godziny przemówieniu dużo miejsca poświęcił walce z terroryzmem.

 

Trump zapowiedział, że jeśli zwycięży, będzie prezydentem prawa i porządku. Potwierdził też swoją obietnicę, że zbuduje mur na granicy z Meksykiem by ukrócić nielegalną imigrację.

 

Komentatorzy zwracają jednak uwagę, że miliarder odwoływał się do lęków, frustracji i niezadowolenia Amerykanów strasząc wyborców chaosem, przestępczością i anarchią.