2 miesiące aresztu dla Irakijczyka z Łodzi, ale bez zarzutu terroryzmu

Łódzki sąd aresztował 48-letniego obcokrajowca w niedzielę na 2 miesiące - poinformował w poniedziałek PAP rzecznik Sądu Okręgowego w Łodzi Paweł Urbaniak. Sąd aresztował go m.in. ze względu na wysokość grożącej mu kary - do 8 lat więzienia oraz brak stałego miejsca zameldowania. Wniosek o areszt skierował łódzki wydział zamiejscowy departamentu Prokuratury Krajowej ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji. Urbaniak nie podał szczegółów sprawy.

 

Szefowa wydziału prok. Beata Marczak powiedziała później dziennikarzom, że śledztwo prowadzone jest przeciw obywatelowi Iraku, którego zatrzymano 21 lipca w Łodzi. "Następnie został on poddany czynnościom procesowym, związanym z ogłoszeniem zarzutu oraz przesłuchaniem w charakterze podejrzanego" - dodała.

 

"Postawiono mu zarzut dotyczący posiadania śladowych ilości materiałów wybuchowych. To przestępstwo zagrożone karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8" - powiedziała Marczak. Pytana o znaczenie terminu "śladowe ilości", podkreśliła, że u zatrzymanego nie stwierdzono takiej ilości materiału wybuchowego, która mogłaby spowodować wybuch. Jak dodała, prokuratura nie ma informacji, aby te śladowe ilości wynikały z faktu, że wcześniej doszło do skonstruowania bomby.

 

"Na podstawie dowodów zebranych do tej pory nie było podstaw, by przedstawić mu zarzut udziału w działalności terrorystycznej" - zaznaczyła prokurator. "Śledztwo w sprawie zostało powierzone łódzkiej delegaturze ABW; prowadzone jest także z udziałem CBŚ i innych jednostek policji" - dodała.

 

Przedmiotem działań śledczych jest m.in. ustalenie, jak wyglądała działalność Irakijczyka na terenie Polski oraz innych krajów. "Na obecnym etapie postępowania nie mogę ujawnić o jakie kraje chodzi, ponieważ względy taktyki procesowej i potrzeby śledztwa powodują, że musimy te działania prowadzić w sposób utajniony" - dodała. Podała, że aresztowany przebywa w Łodzi i że z jego udziałem będą prowadzone dalsze czynności procesowe zaplanowane przez prokuratorów.

 

Marczak odmówiła odpowiedzi na pytania, czy podejrzany działał sam, czy znaleziono przy nim notatki, czy został uprzednio wydalony ze Szwecji, czy podróżował na trasie Kraków-Łódź i czy w związku z jego zatrzymaniem ABW prowadziła czynności w Krakowie.

 

Pytania inspirowane były doniesieniami "Dziennika Łódzkiego". Według tej gazety, policję zaniepokoiło wskazanie psa od poszukiwania ładunków wybuchowych, który na trasie przejazdu papieża Franciszka w Krakowie wskazał, iż w jednym z mieszkań mogą znajdować się ładunki wybuchowe. Zdaniem gazety stwierdzono, że jeden z obywateli Iraku wynajął kilka mieszkań na trasie przejazdu papieża - udało się ustalić jego tożsamość i namierzyć go; wynajmował w Łodzi dwa mieszkania. "Ponieważ praca operacyjna wskazywała na to, że Irakijczyk wcześniej wielokrotnie poruszał się po łódzkich centrach handlowych, zapadła decyzja o ich sprawdzeniu pod kątem pirotechnicznym. Nieoficjalnie wiadomo też, że przy mężczyźnie znaleziona została lista centrów handlowych i hipermarketów" - pisał "DŁ".

 

"Na obecnym etapie wszystko co łączy się z podejrzanym i jego działalnością jest przedmiotem śledztwa i prokuratura zachowuje te informacje dla siebie" - podkreśliła Marczak.

 

Proszona przez PAP o komentarz, ABW poinformowała, że wykonuje zadania zgodnie z zapisami art. 5 ustawy o ABW oraz AW. Ten obszerny artykuł ustawy określa zadania ABW, w tym - rozpoznawanie, zapobieganie i zwalczanie zagrożeń godzących w bezpieczeństwo wewnętrzne państwa, w tym - rozpoznawanie, zapobieganie i wykrywanie przestępstw m.in. szpiegostwa, terroryzmu, bezprawnego ujawnienia lub wykorzystania informacji niejawnych, a także nielegalnego wytwarzania, posiadania i obrotu bronią, amunicją i materiałami wybuchowymi.

 

(PAP)