Tysiące osób z całego świata witało papieża na ulicach Krakowa

Tysiące osób z całego świata witało papieża na ulicach Krakowa
PAP/Grzegorz Momot

Tłumy ludzi wiwatowały, gdy papamobile przejeżdżał z Balic na Wawel. Oddzieleni od ulicy barierkami wołali: "Papa, papa!", powiewały flagi - watykańskie, polskie, a także wiele innych, ponieważ każda z grup pielgrzymów miała ze sobą flagę swojego kraju. "Vivat Papa, Vivat Franciszek!" - wolał tłum kolorowo ubranej młodzieży, gdy papamobile skręcił z ul. Straszewskiego na Podzamcze. W ogłuszającym wybuchu radości Franciszka witali m.in. Włosi, Brazylijczycy, Niemcy i Polacy.

 

Z balkonów starej krakowskiej kamienicy, której okna przyozdobione były wizerunkiem Jana Pawła II i biało-czerwonymi flagami, uśmiechniętego Franciszka pozdrawiali też mieszkańcy Krakowa. W geście pozdrowienia papież błogosławił wszystkich pielgrzymów.

 

W okolicach ulic Tadeusza Kościuszki i Zwierzynieckiej przed przejazdem papieża grupa pielgrzymów z Francji odśpiewała swój hymn narodowy; w innych miejscach małe grupy śpiewały pieśni religijne; tańczyli, bawili się.

 

Głośno i radośnie Franciszka witali pielgrzymi z Włoch. Ustawili się tuż obok kwiaciarni i głośno zaśpiewali papieżowi swoją narodową piosenkę. Najlepszy widok mieli przebojowi Brazylijczycy, którym udało dostać się na otwartą antresolę pobliskiej kawiarni, skąd machali swoją charakterystyczną zielono-żółto-niebieską flaga.

 

Aby jak najlepiej widzieć, ludzie wdrapywali się na murki, drzewa, ploty, parapety i znaki drogowe, wchodzili sobie na barana. Część osób, nie chcąc przeciskać się w tłumie, wdrapywało się na okalające zamek na Wawelu strome wzgórze. Jedni, czekając na papieża, a także w czasie jego przejazdu, głośno bili brawo; inni spokojnie obserwowali kolumnę przejeżdżających samochodów. Na tym, by zobaczyć Franciszka, bardzo zależało niepełnosprawnej Anne z Wielkiej Brytanii; jej przyjaciele - John i Daniela - pomagali jej dostać się jak najbliżej.

 

Co kilka metrów wzdłuż trasy stali pilnujący porządku policjanci.

 

Prawie wszyscy fotografowali przejazd papieża; cześć osób próbowała robić sobie z przejeżdżającym Franciszkiem tzw. selfie.

 

"To niesamowite przeżycie. Musiałam tu być. Witałam w Krakowie wszystkich papieży - byłam na trasie przejazdu podczas każdej wizyty Jana Pawła II, byłam na trasie przejazdu papieża Benedyka XVI. Teraz mam komplet" - powiedziała PAP mieszkanka Krakowa pani Danuta, która by powitać papieża, przyszła na róg Zwierzynieckiej i Straszewskiego dwie godziny przed przejazdem. Jak dodała, każdy przejazd uwiecznia zdjęciami, później dokładnie je opisuje. Pokazując je dzieciom i wnukom, opowiada o tym co wtedy czuła.

 

Po przejeździe papieża pielgrzymi sprawdzali, jak wyszły im zdjęcia dzielili się wrażeniami: kto stał w pierwszym rzędzie, komu udało się podejść najbliżej, kto miał najlepsze miejsce.

 

Niektórzy pielgrzymi nie spieszyli się, by teraz zobaczyć papieża, ponieważ, jak mówili, "jeszcze będą mieli na to czas". Andrzej, jeden z wolontariuszy, podczas przejazdy Franciszka spokojnie czytał gazetę. Zapytany, dlaczego nie ma go pod Wawelem, powiedział, ze "oszczędza siły na wieczorne spotkanie w oknie papieskim".

 

(PAP)