Farmakolog: nandrolon to klasyka dopingu w sportach siłowych

Farmakolog: nandrolon to klasyka dopingu w sportach siłowych
Tomasz Zieliński, Fot. PAP/Tytus Żmijewski

Zaznaczył, że nandrolon jest znany od dawna i bardzo łatwo wykrywalny. Podczas trwających igrzysk w Rio de Janeiro u polskiego sztangisty Tomasza Zielińskiego stwierdzono obecność nandrolonu. Podejrzewany o stosowanie dopingu jest także jego brat, mistrz olimpijski z Londynu Adrian Zieliński.

 

"To tzw. steryd anaboliczny. Substancja oficjalnie zarejestrowana jako lek i stosowana w stanach wyniszczenia organizmu po zabiegu operacyjnym, rozległym złamaniu, urazie wielonarządowym, oparzeniu. Stosuje się go, by przyspieszyć przemianę białkową w mięśniach, zwiększyć apetyt, pobudzić krwiotworzenie, zwiększyć odtwarzanie kości. Można ten cel +przekręcić+, kiedy przyjmuje go osoba zdrowa dla zwiększenia siły mięśniowej, odporności, wytrzymałości. Teoretycznie daje to możliwość osiągnięcia lepszego rezultatu. Ale nie musi tak być" - dodał farmakolog kliniczny z Uniwersyteckiego Centrum Kliniczne im. prof. K. Gibińskiego w Katowicach.

 

Wykreowana w ten chemiczny sposób "rzeźba" mięśniowa nie jest wynikiem naturalnych ćwiczeń.

 

Nandrolon utrzymuje się w organizmie długo, nawet kilka miesięcy. Tego okresu nie da się przewidzieć, bo zależy od cech indywidualnych.

 

"Jest uznawany w sporcie za substancję zakazaną od lat 60. ubiegłego stulecia. Wielu sportowców się na nim +przejechało+. Metoda oznaczania jego obecności w moczu jest niezwykle czuła. Czasami słyszy się, że specyfik został dosypany do jedzenia. Teoretycznie to możliwe, ale to nie jest do końca prawda. Bo doustnie wchłania się bardzo słabo. Wymaga raczej podania domięśniowego" - wyjaśnił farmakolog.

 

Przypomniał, że znane są przypadki stwierdzenia obecności mierzalnego stężenia u sportowca po zastosowaniu kropli do oczu zawierających nandrolon, stosowany dla odbudowy rogówki.

 

"Lekarz sportowy powinien pouczyć zawodników, że leki które biorą, muszą być dokładnie sprawdzone" - podkreślił prof. Okopień.

 

Nandrolon najłatwiej przyswajalny jest w postaci estrów i "dostarczany" do organizmu poprzez zastrzyki domięśniowe.

 

"Maksymalne stężenie wystąpi po dwóch, trzech dobach. Istotą działania pobudzenia jest występowanie w pewnych przedziałach czasu, nie w ciągu doby. To nie jest efedryna czy amfetamina. Ma działać w perspektywie i wspomóc trening. Potem idealnie byłoby, gdyby stężenie spadło i żeby wszyscy o tym zapomnieli. Niestety - nie chce spadać" - powiedział.

 

Zdaniem profesora konieczne jest zebranie dokładnego wywiadu wstecznego, który pokaże co podejrzani o doping sportowcy robili, co jedli, z kim trenowali, pod czyją opieką, kto odpowiadał za nich medycznie.

 

Wyjaśnił, że współczesna medycyna potrafi odróżnić nandrolon produkowany przez organizm ludzki od wprowadzonego sztucznie.

 

"Sportowiec jest człowiekiem dorosłym. Musi być pouczony przez trenera i związek, co jest dopingiem, a co nie. Nie powinien tym bardziej oddawać się w ręce jakichś +szamanów+, którzy podają cudowne jedzenie dające mu siłę. Bo nigdy nie wiadomo, co to jest" - stwierdził prof. Bogusław Okopień farmakolog kliniczny z Uniwersyteckiego Centrum Kliniczne im. prof. K. Gibińskiego w Katowicach.

(PAP)