Z igrzysk w Rio prosto na kombajn. Ed Ling wrócił, by pomóc rodzinie

Zaraz po triumfie na igrzyskach wrócił z wioski olimpijskiej na swoje włości.  Brytyjczyk stwierdził, że musi pomóc ojcu, który pewnie nic nie zrobił na polu - bo kibicował synowi. A pracy jest wiele, bo w Somerset trzeba się zająć aż tysiącem akrów ziemi.

 

Ed Ling tak bardzo spieszył do pomocy, że wykorzystał brązowy medal, by przejść jak najszybciej przez lotniskowe bramki. Szczególnie, że w walizce miał broń, którą wywalczył 3 miejsce na podium w Rio. Na widok medalu celnicy zaczęli wyjmować telefony i robić sobie z nim zdjęcia.

 

Już kilka godzin po wylądowaniu, Ed Ling wsiadł za stery wielkiego kombajnu i zajął się zbieraniem zboża. Sportowiec twierdzi, że praca to dla niego sposób na wyluzowanie, a kiedy ma jej dość - trenuje strzelanie.