Turcja rozpoczęła operację zbrojną przeciwko IS w Syrii

Turcja rozpoczęła operację zbrojną przeciwko IS w Syrii
PAP/EPA

Agencja Anatolia przekazała, że armia turecka rozpoczęła ostrzał Dżarabulusu około godz. 4 czasu miejscowego (godz. 3 w Polsce) z położonego po tureckiej stronie granicy miasta Karkemisz. Następnie tureckie lotnictwo zbombardowało cele w samym Dżarabulusie.

 

Tureckie media, powołując się na źródła wojskowe, podały, że na terytorium Syrii wkroczyły pododdziały wojsk specjalnych, ale właściwa operacja lądowa jeszcze się nie rozpoczęła. Według dziennika "Hurriyet" prowadzone są działania w celu utworzenia korytarza na syryjską stronę granicy w tym regionie, a turecka artyleria ostrzelała 63 cele IS łącznie ponad 220 razy w ciągu niecałych dwóch godzin. Z informacji gazety wynika, że tureckie naloty na opanowane przez IS miasto rozpoczęły się krótko po godz. 6 (godz. 5 w Polsce).

 

Według Anatolii celem rozpoczętej w środę operacji jest oczyszczenie pogranicza turecko-syryjskiego z "organizacji terrorystycznych" oraz zwiększenie bezpieczeństwa na tym obszarze, a także zapewnienie terytorialnej integralności Syrii, zapobieżenie kolejnej fali uchodźców i dostarczenie mieszkańcom regionu pomocy humanitarnej.

 

Kancelaria premiera Turcji Binalego Yildirima przekazała, że obszary wzdłuż granicy z Syrią stanowią teraz "specjalną strefę bezpieczeństwa". Zaapelowano do przedstawicieli prasy, by nie próbowali się tam przedostać; powołano się przy tym na względy bezpieczeństwa i zagrożenie ze strony IS.

 

Turecka operacja rozpoczęła się w czasie, gdy do ofensywy na okupowane przez islamistów miasto przygotowują się syryjscy rebelianci - przypomina BBC. Według opozycyjnego Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka po tureckiej stronie granicy zgromadziło się w tym celu ok. 500 rebeliantów, w tym lokalni bojownicy z Dżarabulusu. Według jednego z rebeliantów, cytowanego przez BBC, bojowników opozycyjnych może być nawet 1,5 tys.

 

Wsparcie Ankary dla rebelianckiej ofensywy postrzegane jest nie tylko jako próba ochrony własnego terytorium, ale także jako działania mające nie dopuścić, by kontroli nad strategicznie położonym miastem nie przejęły siły syryjskich Kurdów, które kontrolują już znaczne tereny północnej Syrii przy granicy z Turcją - podkreśla BBC. W ostatnich dniach wojsko tureckie ostrzelało pozycje kurdyjskiej milicji YPG, najprawdopodobniej po to, by nie zajęła ona Dżarabulusu. Zdaniem Ankary YPG, choć wspierana przez USA, jest przedłużeniem separatystycznej i zdelegalizowanej w Turcji Partii Pracujących Kurdystanu (PKK).

 

We wtorek w dwa przygraniczne miasta w Turcji, Kilis i Kartemisz, uderzyły pociski moździerzowe i rakietowe wystrzelone z Syrii, na co Turcja odpowiedziała własnym ostrzałem.

 

W weekend premier Yildirim oświadczył, że Turcja aktywniej włączy się w rozwiązanie kwestii konfliktu w Syrii. Po sobotnim zamachu bombowym w mieście Gaziantep, na południu Turcji, o którego zorganizowanie Ankara podejrzewa IS i w którym zginęło 51 osób, szef tureckiego MSZ Mevlut Cavusoglu oświadczył w poniedziałek, że turecko-syryjskie pogranicze musi zostać "całkowicie oczyszczone" z dżihadystów z IS.

 

(PAP)