Ruszyły prace komisji ds. Amber Gold

Podczas środowych obrad ustalono również liczbę jedenastu stałych doradców komisji. Akceptację zyskał ponadto wniosek zgłoszony przez Witolda Zembaczyńskiego (Nowoczesna), by komisja zajęła się też działalnością b. prezesa Amber Gold, Marcina P. sprzed powstania tej firmy, a więc m.in. z lat 2005-2007. Kolejne posiedzenie komisji zaplanowane jest na 14 września, na godz. 11.

 

Na konferencji prasowej po środowym, zamkniętym dla mediów posiedzeniu, przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS) poinformowała, że komisja zwróci się do instytucji wymienionych w uchwale o powołaniu komisji śledczej o przesłanie dokumentów dotyczących spraw Amber Gold.

 

Wystąpi ponadto do tych instytucji o zwolnienie dokumentów i świadków z obowiązującej ich tajemnicy. Według Wassermann, tylko wówczas prace komisji będą mogły odbywać się w sposób otwarty dla mediów. "Tam, gdzie nie będzie takiej możliwości z przyczyn prawnych, będą to posiedzenia przy drzwiach zamkniętych" - zaznaczyła szefowa komisji.

 

Poinformowała ponadto, że o akta dotyczące sprawy Amber Gold zwróci się do Sądu Okręgowego w Gdańsku; z sądem tym - jak dodała - będzie chciała też ustalić strategię przesłuchiwania świadków tak, by nie utrudniać jego pracy. "Wreszcie jest kwestia omówienia warunków i czasu przesłuchania małżonków P. (chodzi o twórców Amber Gold - Marcina i Katarzynę P. - PAP), zgody Sądu Okręgowego, bowiem oni pozostają, będąc tymczasowo aresztowani, pozostają w dyspozycji tego organu" - zaznaczyła Wassermann.

 

Według niej, komisja zgodziła się w środę, że swe prace rozpocznie od zapoznania się z materiałem prokuratury. "On da kompleksową wiedzę i pozwoli zrobić wyjście na różne inne instytucje, bo prokuratura ma najszerszy materiał zgromadzony w tym zakresie" - zaznaczyła przewodnicząca komisji ds. Amber Gold.

 

Jarosław Krajewski (PiS) zapowiedział, że harmonogram prac komisji zostanie ustalony, kiedy otrzyma ona dokumenty dotyczące sprawy Amber Gold. "Wtedy będziemy mogli mówić też o konkretnych przesłuchaniach" - zaznaczył poseł PiS.

 

Wassermann pytana, czy komisja przesłucha szefa Rady Europejskiej, b. premiera Donalda Tuska odpowiedziała, że jest "już dość mocno zmęczona" pytaniami o to. "Cała prokuratura, cała masa osób do przesłuchania, potem następne instytucje, więc naprawdę nie przewidujemy w najbliższym czasie przesłuchania premiera Tuska. Nie było nawet dzisiaj na ten temat żadnej dyskusji" - dodała.

 

Witold Zembaczyński (Nowoczesna) poinformował na środowej konferencji prasowej, że komisja zaakceptowała jego wniosek, aby prace komisji rozpocząć od zbadania działalności Marcina P. sprzed Amber Gold. "Wniosek został zaakceptowany przez komisję na tej płaszczyźnie, która tyczy się badania pracy instytucji związanych z wymiarem sprawiedliwości, z nadzorowaniem wymiaru sprawiedliwości w czasie tamtych lat" - powiedział poseł Nowoczesnej.

 

Chodzi przede wszystkim o sprawę działającej od 2002 r. sieci punktów płatniczych Multikasa. We władzach firmy, do której należała Multikasa, zasiadał Marcin P. Multikasa przyjmowała od klientów opłaty za prąd, gaz, telefon itp. Po dwóch latach działalności okazało się, że pieniądze przestały trafiać na konta elektrowni, gazowni itp.

 

Sprawa Multikasy trafiła do sądu, proces ruszył w 2005 r. W 2008 roku za przywłaszczenie 174 tys. zł. sąd skazał Marcina P. na rok i 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu i nakazał zwrócić pieniądze oszukanym. Karę warunkowo zawieszono na dwa lata pod warunkiem, że P. (solidarnie wraz z innymi współoskarżonymi) odda pieniądze około 500 klientom Multikasy. Marcin P. zapewniał później, że pieniądze oddał, z doniesień medialnych wynika, że większości sumy jednak nie spłacił.

 

Zembaczyński dopytywany, czy akceptacja jego wniosku oznacza, że przed komisję mogą być wzywani np. członkowie rządów PiS z lat 2005-2007, np. b. premier Jarosław Kaczyński, czy minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, odparł, że "każda osoba, która ma coś do wniesienia do sprawy i sprawowała nadzór nad wymiarem sprawiedliwości w tym okresie powinna być przez komisję przesłuchiwana". "Natomiast dzisiaj nie skłanialiśmy się ku wytyczaniu konkretnych osób do przesłuchań, dlatego, że wszystko jest uzależnione od tego, co spotkamy w tych aktach. Dlatego poczekajmy na dostarczenie dokumentów ze strony prokuratury" - zaznaczył poseł Nowoczesnej.

 

Krzysztof Brejza (PO) mówił na konferencji prasowej, że podczas środowego posiedzenia komisji zaproponował własny 6-miesięczny plan jej prac, jednak nie zyskał on aprobaty większości komisji. Zdaniem Wassermann, tak krótki plan obradowania komisji jest nierealny. Jak mówiła, materiał dotyczący sprawy Amber Gold jest bardzo obszerny, oprócz tego część dokumentów będzie objęta klauzulą tajemnicy; czasu będzie wymagało też zwolnienie z tajemnicy świadków.

 

Wiceszef komisji ds. Amber Gold Marek Suski (PiS), ocenił, że plan zaprezentowany przez Brejzę był planem "na szybkie schowanie pod dywan tej afery, a nie zbadanie tego, do czego Sejm (komisję) zobowiązał".

 

Wassermann dopytywana, ile - według niej - może potrwać wyjaśnianie tzw. afery Amber Gold, powtórzyła, że jej doświadczenie zawodowe wskazuje, iż "możemy mówić o czasie około dwóch lat".

 

Posłanka PiS poinformowała ponadto, że komisja ustaliła liczbę jedenastu stałych doradców komisji. "Oczywiście mamy konkretne kandydatury, nie jest to lista zamknięta. Materia jest ogromna, dziedziny wszechstronne, jeżeli będą umotywowane wnioski, aby tych doradców było więcej, czy to ze strony rządzących czy opozycji, one będą uwzględniane" - zapewniła szefowa komisji.

 

Jak mówiła, posiedzenie przebiegło w bardzo dobrej atmosferze. "W dużej części jesteśmy po prostu zgodni co do tego jak komisja powinna pracować, mam nadzieję, że tak będzie również w przyszłości" - zaznaczyła szefowa komisji.

 

Poinformowała również, że obecnie większość członków komisji oczekuje na przyznanie przez ABW certyfikatów dostępu do informacji o najwyższej klauzuli tajności. Przypomniała, że dostęp taki mają tylko ci posłowie, którzy zasiadają w sejmowej komisji ds. służb specjalnych (spośród członków komisji ds. Amber Gold, w speckomisji pracuje obecnie Krajewski). Brejza zwrócił uwagę, że z mocy prawa, wszyscy posłowie mają dostęp do informacji oznaczonych jako "tajne", a jeśli chodzi o sprawę Amber Gold materiałów "ściśle tajnych" jest niewielki procent.

 

Kolejne posiedzenie komisji wyznaczono na 14 września, na godz. 11. Według Wassermann, posłowie mają kontynuować sprawę wskazania doradców komisji. "A jeżeli byłaby taka sytuacja, że będą już akta, (...) i będziemy mieli możliwość zapoznania się z tym, to być może uda się już podjąć dalej idące kroki" - zapowiedziała. Jak dodała, nie ma jeszcze decyzji, czy będzie to posiedzenie otwarte.

 

W środowym posiedzeniu nie brała udziału Andżelika Możdżanowska (PSL). Wassermann powiedziała, że posłanka uprzedzała ją o swej nieobecności. "Ale zgłosiła plan na piśmie, wykonała wszystkie swoje obowiązki, przedłożyła kandydaturę tymczasowego doradcy, przedłożyła propozycje do pracy" - zaznaczyła szefowa komisji.

 

Komisja śledcza ma zbadać i ocenić prawidłowość i legalność działań podejmowanych wobec Amber Gold przez: rząd, w szczególności ministrów: finansów, gospodarki, infrastruktury, spraw wewnętrznych, sprawiedliwości i podległych im funkcjonariuszy publicznych. Zbadać ma też działania, jakie podejmowali w sprawie spółki: prezes UOKiK, Generalny Inspektor Informacji Finansowej, prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego, a także prokuratura oraz organy powołane do ścigania przestępstw, w szczególności szefowie ABW i CBA oraz Komendant Główny Policji i podlegli im funkcjonariusze publiczni. Komisja śledcza ma także zbadać działania podejmowane ws. Amber Gold przez Komisję Nadzoru Finansowego.

 

Amber Gold - firma powstała na początku 2009 r. - miała inwestować w złoto i inne kruszce. Działała od 2009 r., a klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji - od 6 do nawet 16,5 proc. w skali roku - które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. KNF złożyła doniesienie do prokuratury, która po miesiącu odmówiła wszczęcia śledztwa, nie dopatrując się w działalności firmy znamion przestępstwa.

 

13 sierpnia 2012 r. Amber Gold ogłosiła likwidację, tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Pierwszy zarzut oszustwa znacznej wartości wraz z wnioskiem o areszt wobec szefa Amber Gold Marcina P. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku postawiła pod koniec sierpnia 2012 r. Od 21 marca przed gdańskim sądem trwa proces b. prezesa Amber Gold Marcina P. i jego żony Katarzyny P.

 

(PAP)