Kukiz'15: W stolicy działała "warszawska ośmiornica reprywatyzacyjna"

Kukiz'15: W stolicy działała warszawska ośmiornica reprywatyzacyjna
fot. PAP

Wypowiedzi posła Liroya-Marca "nie mają nic wspólnego z faktami" - tak słowa polityka Kukiz'15 skomentował rzecznik Platformy Jan Grabiec. Tworzenie wrażenia istnienia spisku nie ma nic wspólnego z próbą wyjaśnienia sprawy - dodał.

 

Liroy-Marzec podczas piątkowej konferencji prasowej w Sejmie poinformował również o złożeniu wniosku do ministra sprawiedliwości ws. kamienicy przy ul. Noakowskiego 16, zwróconej rodzinie Hanny Gronkiewicz-Waltz. Poseł Kukiz'15 złożył również drugi wniosek, do Centralnego Biura Antykorupcyjnego ws. wyjaśnienia nieprawidłowości związanych z reprywatyzacją w stolicy.

 

"Warszawska ośmiornica reprywatyzacyjna - jak zaznacza Liroy-Marzec we wniosku Ziobry - to grupa wpływowych osób, polityków, samorządowców, urzędników, prawników, którzy latami czerpali ogromne zyski, prowadząc działania nie tylko nieetyczne, ale także sprzeczne z prawem". "Warszawska ośmiornica to splot powiązań rodzinnych, biznesowych i politycznych pomiędzy osobami odpowiedzialnymi za proceder reprywatyzacji" - mówił Liroy-Marzec podczas konferencji.

 

Do tej grupy politycy Kukiz'15 zaliczyli m.in. polityków PO: Hannę Gronkiewicz-Waltz, Julię Piterę, a także córkę byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego, byłą pracownicę ministerstwa sprawiedliwości Marzenę Kruk, odwołanego dyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami Marcina Bajkę oraz adwokatów: Muszyńskiego, Wociala, Nowaczyka, Lisiewskiego, Piecyka. Podczas konferencji zaprezentowano slajdy z powiązaniami poszczególnych osób ze sobą.

 

Poseł Kukiz'15 dodał, że jego zdaniem Gronkiewicz-Waltz jest "w samym środku tych powiązań". Ostatnie działania prezydent stolicy ws. procesu reprywatyzacji, w tym dymisje wiceprezydentów Warszawy, do których doszło w czwartek, Liroy-Marzec skomentował tak: "To trochę tak, jakby podpalacz miał gasić pożar".

 

Liroy-Marzec zwrócił się również do ministra sprawiedliwości ws. wyjaśnienia kwestii reprywatyzacji kamienicy przy Noakowskiego 16. "Zwracam się do Pana z apelem o podjęcie działań mających na celu wzruszenie decyzji administracyjnej o zwrocie rzekomym spadkobiercom kamienicy przy ul. Noakowskiego 16 w Warszawie oraz o doprowadzenie do unieważnienia wszystkich umów sprzedaży tej kamienicy, począwszy od ustanowienia wieczystego użytkowania na rzecz rzekomych spadkobierców" - mówił Liroy-Marzec, odczytując wniosek skierowany do Zbigniewa Ziobry.

 

Prezydent stolicy na powtarzające się zarzuty ws. kamienicy przy Noakowskiego odpowiedziała w ubiegły czwartek, że różne organy ścigania kilkakrotnie zajmowały się sprawą Noakowskiego 16 i "nic nie mogły znaleźć". "Zbadajcie to jeszcze raz, proszę bardzo, możecie badać trzy razy, pięć, dziesięć" - powiedziała w trakcie debaty na Radzie Warszawy.

 

Liroy-Marzec wystosował również wniosek do CBA. We wniosku pojawiają się nazwiska związane z "warszawską ośmiornicą". Kukiz'15 wnioskuje - jak czytamy w dokumencie - o podjęcie działań śledczych w taki sposób, by "w maksymalnym stopniu wyeliminować możliwość mataczenia w sprawie i zacierania śladów".

 

Przypomniał również, że klub Kukiz'15 chce powołania komisji śledczej ds. zbadania procesu reprywatyzacji. "Mamy nadzieję, że wyjaśnimy dzięki temu wiele niedogodności i przekrętów, które działy się na przestrzeni ostatnich 26 lat, o których wszyscy długo mówią, a nikt przez te wszystkie lata nie raczył się nimi zainteresować" - zaznaczył.

 

Rzecznik PO Jan Grabiec w rozmowie z PAP stwierdził, że wypowiedź posła Liroya-Marca "nie ma nic wspólnego z faktami". "Wypadałoby, żeby parlamentarzysta, zanim sformułuje jakieś oskarżenia, zapoznał się z sytuacją faktyczną" - dodał.

 

Według Grabca problemem jest brak przepisów reprywatyzacyjnych oraz fakt pojawienia się ludzi, którzy - nie będąc właściwymi spadkobiercami nieruchomości - wykorzystują procedurę sądową do nabycia ich. "Tworzenie z tego wrażenia jakiegoś spisku jest zwykłym zabiegiem politycznym i nie ma nic wspólnego z próbą wyjaśnienia okoliczności tej sprawy" - podkreślił polityk PO.

 

Ocenił również, że żaden z polityków Kukiz'15 ani żadnego innego ugrupowania parlamentarnego nie zrobił tyle dla wyjaśnienia afery reprywatyzacyjnej, co Hanna Gronkiewicz-Waltz.

 

W ostatnim czasie nasiliła się krytyka pod adresem Gronkiewicz-Waltz związana ze sprawą zwrotów nieruchomości w Warszawie. Pod koniec sierpnia w "Gazecie Wyborczej" ukazał się artykuł nt. okoliczności reprywatyzacji działki obok Pałacu Kultury i Nauki, pod dawnym adresem Chmielna 70. Miasto zwróciło ją w 2012 r. w prywatne ręce - trzech osób, które nabyły roszczenia od spadkobierców - mimo że wcześniej b. współwłaścicielowi nieruchomości, obywatelowi Danii, przyznano za nią odszkodowanie na podstawie umowy międzynarodowej.

 

Hanna Gronkiewicz-Waltz zwolniła dyscyplinarnie dyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami Marcina Bajkę, zapowiedziała audyt procesu reprywatyzacji, a na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Warszawy w ubiegłym tygodniu zapewniała, że chce wyjaśnić kwestie reprywatyzacji do końca. W czwartek z ratusza odszedł wiceprezydent Jarosław Jóźwiak, który nadzorował m.in. BGN oraz wiceprezydent Jacek Wojciechowicz, odpowiedzialny za inwestycje.

 

Ratusz ma ogłosić przetarg, by wyłonić firmę do przeprowadzenia audytu stołecznej reprywatyzacji.

(PAP)