Błaszczak: będą kolejne zatrzymania po meczu Legia-Borussia

Błaszczak: będą kolejne zatrzymania po meczu Legia-Borussia
PAP/Leszek Szymański

"W czwartek zostało zatrzymanych pięć osób i pewnie będą kolejne zatrzymania. Policja podjęła działania, żeby wyciągnąć konsekwencje wobec tych, którzy zachowywali się w sposób łamiący prawo podczas środowego meczu. Jeśli chodzi o race – są one niedopuszczalne. To pytanie, które należy postawić klubowi: dlaczego dopuścił do tego, żeby weszli ci, którzy race mieli. Służby odpowiedzialne za porządek na stadionie to służby organizowane przez klub. Wczoraj władze klubu zwróciły się do policji z wnioskiem o interwencję i taka interwencja została podjęta, ale za porządek i bezpieczeństwo podczas meczu odpowiada klub" - powiedział Błaszczak przy okazji konferencji prasowej po nagradzaniu najlepszych dzielnicowych.

 

Przedstawiciele Legii poinformowali, że w czwartek do godziny 13.30 zidentyfikowali około 70 osób. 15 z nich ukarali zakazami stadionowymi. Klub współpracuje z policją, która zapowiada więcej zatrzymań niż pięć dotychczasowych.

 

"Prowadzimy bardzo intensywne czynności, które są wykonywane przez Komendę Stołeczną Policji. Zidentyfikowanych jest oczywiście dużo więcej osób - teraz trwają czynności zmierzające do ustalenia ich miejsca pobytu i zatrzymania. Na zatrzymaniach się nie skończy. Z całą stanowczością chciałem podkreślić, że zapewnienie bezpieczeństwa na imprezie sportowej, jaką są rozgrywki piłkarskie, należy do organizatorów. Sytuacja została wczoraj opanowana, więc poczekajmy na efekty procesowe podjętych czynności" - podkreślił zastępca Komendanta Głównego Policji nadinspektor Andrzej Szymczyk.

 

Obaj uważają, że obecne przepisy, według których to organizator zapewnia bezpieczeństwo na stadionie, są właściwe.

 

"Nie ma sensu, by angażować pieniądze publiczne, aby zapewnić bezpieczeństwo podczas takiej imprezy. Myślę, że ten model jest właściwy, że za bezpieczeństwo na stadionie podczas meczu odpowiada organizator. Klub sportowy w dzisiejszych czasach to jest przedsiębiorstwo. Budżet Legii jest bardzo wysoki. W związku z tym, że Legia awansowała do Ligi Mistrzów również będzie miała z tego tytułu przychody i to bardzo znaczące – bez względu na wynik sportowy. A więc to organizator powinien zapewnić bezpieczeństwo podczas meczu. Natomiast w sytuacji, w której nie jest tego w stanie zrobić, to oczywiście wkracza policja – chodzi przecież o zdrowie i ludzkie życie. Ten model jest więc, w mojej ocenie, modelem właściwym – kwestia tylko jego realizacji, a więc w przestrzeganiu przepisów. Z tym, jak widać, nie jest dobrze" - ocenił Błaszczak.

 

Przed meczem oraz w trakcie jego trwania kibice obydwu drużyn używali zakazanych na stadionach rac świetlnych.

 

"Identyfikujemy również kibiców niemieckich, którzy dopuścili się zakłócenia porządku w postaci użycia środków pirotechnicznych. W związku z tym są zidentyfikowane już dwie osoby. Podejmujemy współpracę z kolegami z policji niemieckiej i oczywiście te materiały zostaną przesłane do prokuratury" - przyznał Szymczyk.

 

Do zajść na trybunie zachodniej doszło około 10 minut przed końcem pierwszej połowy środowego meczu Legii Warszawa z Borussią Dortmund. Jak poinformowali przedstawiciele policji, grupa około 170 osób staranowała jedną z bram i była bliska przedostania się do sektora zajmowanego przez kibiców drużyny przyjezdnej. W momencie, kiedy doszło do starć z pracownikami ochrony, organizator meczu poprosił o pomoc policję, która pozostała na obiekcie do końca meczu.

 

W pierwszej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów, Legia przegrała na własnym stadionie z Borussią Dortmund 0:6.

 

(PAP)