Pielęgniarki okupują Ministerstwo Zdrowia. Schetyna: PiS nie wyciaga wniosków z "białego miasteczka"

Po nocnych rozmowach, w których uczestniczyła szefowa gabinetu politycznego premier Elżbieta Witek i minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, cztery przedstawicielki NSZZ „Solidarność” nadal nie chcą opuścić gmachu resortu zdrowia. Mają nadzieję na spotkanie z premier Beatą Szydło.

 

Związkowcy w siedzibie resortu przebywają od poniedziałkowego popołudnia; domagają się podwyżki wynagrodzeń wszystkich pracowników zatrudnionych w placówkach ochrony zdrowia i "radykalnego przyspieszenia" prac nad ustawą o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia.

 

"Dziwię się, że politycy PiS nie wyciągają wniosków z +białego miasteczka+, z tego wszystkiego, co działo się w 2007 r., z tego, co tak naprawdę doprowadziło w tamtych latach, zaczęło doprowadzać do ich porażki wyborczej. Dlatego dziś, jeśli nie podejmuje się rozmowy z protestującymi pielęgniarkami, to zawsze źle się kończy, bo to po prostu odbiera wiarygodność władzy" - powiedział dziennikarzom w Sejmie szef Platformy.

 

Podkreślił, że dziwi się premier i ministrowi zdrowia, że nie reagują od razu. "To dosyć dramatyczna sytuacja o okupacji Ministerstwa Zdrowia. Trzeba podjąć rozmowy i wysłuchać, a potem budować scenariusze, które mogą pozwolić znaleźć rozwiązanie tej kwestii" - dodał lider PO.

 

Zauważył też, że w przypadku protestu w Centrum Zdrowia Dziecka na przełomie maja i czerwca tego roku obecność ministra Radziwiłła i jego zaangażowanie zbudowało dodatkowy konflikt. "Wydaje się, że tutaj mamy bardzo podobną historię" - powiedział Schetyna.

 

"Trzeba potrafić rozmawiać z ludźmi szczególnie w tej materii, materii zdrowia. Jest dużo pieniędzy w systemie, zawsze powinno być więcej, ale to jest kwestia organizacji i takiej dobrej koordynacji. Minister jest po to, żeby łagodzić konflikty, by wszystko w dobry sposób koordynować, rozwiązywać problemy, wysłuchiwać, być miedzy tymi, którzy dają gwarancję ochrony zdrowia. A widać, że nie zdaje tego egzaminu minister Radziwiłł" - podkreślił.

 

"Jesteśmy zakładnikami obietnic wyborczych PiS-u, które były kosmiczne, nie do zrealizowania. Zrealizowali w części jeden pomysł: 500 plus, innych nie realizują i jest frustracja tych, którzy głosowali na PiS i nie otrzymają w związku z tym żadnych obiecanych kwestii. Będziemy świadkami takiego rozczarowania, języka złych emocji w stosunku do tych, którzy obiecywali a nie dostarczają, nie realizują obietnic wyborczych. Za to zawsze się płaci polityczną cenę" - podkreślił Schetyna.

 

(PAP)