Sejmowa zarekomenduje uchylenie immunitetu prezesa NIK

Sejmowa zarekomenduje uchylenie immunitetu prezesa NIK
PAP/Jakub Kamiński

W środę Komisja Regulaminowa, Spraw Poselskich i Immunitetowych pozytywnie zaopiniowała wniosek o uchylenie immunitetu Kwiatkowskiego.

 

"Chcę wyjaśnić nieprawdziwe i niesłuszne zarzuty przed niezawisłym sądem. Nigdy nie popełniłem żadnego przestępstwa. Mam nadzieję, że prokuratura natychmiast skieruje sprawę do sądu, który będzie mógł ustalić prawdę" - oświadczył prezes NIK. "To ja jestem najbardziej zainteresowany ustaleniem prawdy przez niezawisły sąd, bo to ja od roku muszę słuchać publicznych ataków, które godzą we mnie i w moich bliskich, bez możliwości obrony" - dodał. Zaznaczył, że nie zgadza się z zarzutami prokuratury.

 

"Od rozstrzygania, czy doszło do złamania przepisów, w Polsce jest niezawisły, niezależny od każdej władzy sąd" - tak Kwiatkowski odpowiedział na pytanie dziennikarzy, czy poda się do dymisji.

 

"Minęło 13 miesięcy odkąd wystąpiłem do Sejmu z wnioskiem o uchylenie mi immunitetu. Dzisiaj komisja przychyliła się do mojego wniosku. Żałuję, że podjęcie tak prostej w gruncie rzeczy decyzji zajmuje Sejmowi tyle czasu" - dodał.

 

Ponadto Kwiatkowski wniósł o uchylenie mu immunitetu także w innej sprawie - na wniosek policji w Łodzi, która chce pociągnąć go do odpowiedzialności karnej za wykroczenie drogowe. Jak podawały media, w lutym br. miał on przekroczyć prędkość niemal o 70 km/h. Także i ten wniosek komisja zaopiniowała pozytywnie.

 

Sejm uchyla immunitety osób nim objętych bezwzględną większością głosów.

 

W czerwcu br. Prokuratura Krajowa wysłała Sejmowi nowy wniosek ws. immunitetu Kwiatkowskiego (ma go jako prezes NIK). Prokuratura chce mu stawiać zarzuty nadużycia władzy w związku z postępowaniami konkursowymi na stanowiska dyrektora Delegatury NIK w Łodzi, wicedyrektora Delegatury NIK w Rzeszowie i wicedyrektora departamentu środowiska NIK, a także podżegania do przestępstwa nadużycia władzy w związku z konkursem na dyrektora Delegatury NIK w Rzeszowie. Według prokuratury, przy wyborze na dyrektora w Łodzi prezes NIK bezprawnie unieważnił konkurs, w którym jego kandydat źle wypadł.

 

Zdaniem prokuratury przez "bezprawne działania Krzysztof Kwiatkowski naruszył prawidłowość przeprowadzania postępowań konkursowych i prawidłowość funkcjonowania NIK. Uniemożliwiając dokonanie obiektywnej oceny wszystkich uczestników postępowań konkursowych i tym samym uniemożliwiając wybranie ich na stanowisko, na które aplikowali, Krzysztof Kwiatkowski wyrządził szkodę w interesie prywatnym tych osób. Dokonując swoich czynów kierował się on naganną motywacją i partykularnymi interesami. Naruszył przy tym autorytet i niezależność NIK" - podkreślono.

 

Wobec pierwszego wniosku z 2015 r. Sejm poprzedniej kadencji nie zajął stanowiska. Sejm dostał wtedy wnioski o uchylenie immunitetów Kwiatkowskiego oraz ówczesnego posła i szefa klubu PSL Jana Burego. Dowodami w sprawie obu są m.in. podsłuchane rozmowy telefoniczne. Postępowanie to efekt śledztwa prowadzonego przez prokuraturę w Katowicach i Centralne Biuro Antykorupcyjne.

 

Bury usłyszał trzy zarzuty po ubiegłorocznych wyborach, w których nie uzyskał mandatu i przestał chronić go immunitet. Według prokuratury miał on nakłaniać Kwiatkowskiego do przekroczenia uprawnień i manipulowania wynikami konkursów. Po pierwszym wniosku Kwiatkowski na pewien czas wyłączył się z prac Izby; sam wniósł do Sejmu o uchylenie mu immunitetu. Zapewniał, że "zawsze postępował uczciwie" i mówił, że nie ma powodu do dymisji. Komisja regulaminowa poprzedniej kadencji uznała, że nie jest "właściwa", by zająć się sprawą immunitetu prezesa NIK.

 

Formalnego zakazu sprawowania funkcji prezesa przez osobę z prokuratorskimi zarzutami ustawa o NIK nie zawiera. Sześcioletnią kadencję prezesa NIK Kwiatkowski zaczął w 2013 r.

 

Sejm odwołuje prezesa NIK, jeżeli zrzekł się on stanowiska lub jeśli Sejm uzna, że stał się on trwale niezdolny do pełnienia obowiązków na skutek choroby. Pozostałe możliwości prawne odwołania to: skazanie go prawomocnym wyrokiem sądu za popełnienie przestępstwa lub prawomocne orzeczenie "kłamstwa lustracyjnego" albo też jeśli Trybunał Stanu orzekł wobec niego zakaz zajmowania kierowniczych stanowisk.

 

14 września Sejm nie przyjął sprawozdania z działalności NIK w 2015 r. Ustawa o NIK nie precyzuje konsekwencji tego. Jak mówił wtedy Kwiatkowski, nieprzyjęcie sprawozdania to wciąganie Izby w grę polityczną. Według PiS był to "środek dyscyplinujący wynikający z oceny zarządzania instytucją".

 

Według "Rzeczpospolitej", PiS pracuje nad nową ustawą o NIK, która ma umożliwić wprowadzenie do Izby osoby pełniącej obowiązki prezesa oraz umożliwić rozwiązanie stosunków pracy z kilkudziesięcioma pracownikami Izby, m.in. dyrektorami i doradcami szefa Izby.

 

(PAP)