Ricciardo wygrał Grand Prix Malezji, awaria bolidu Hamiltona

Ricciardo wygrał Grand Prix Malezji, awaria bolidu Hamiltona
PAP/EPA/DIEGO AZUBEL

27-letni Ricciardo odniósł czwarte zwycięstwo w karierze, a pierwsze od 2014 roku. Wyprzedził kolegę z ekipy Holendra Maxa Verstappena oraz lidera klasyfikacji generalnej MŚ Niemca Nico Rosberga, który do 23 punktów powiększył przewagę nad Hamiltonem. Trzeci jest niedzielny triumfator, ale już ze znaczną stratą.

 

"Wow, niesamowita sprawa. Trochę szczęścia dziś mieliśmy, ale ciężką pracą całego zespołu zapracowaliśmy na ten sukces" - powiedział tuż po przekroczeniu linii mety Ricciardo.

 

Kierowcy Red Bulla skorzystali na pechu dominujących przez cały sezon zawodników teamu Mercedes GP. Startujący z pole position Hamilton pewnie prowadził od 1. do 41. okrążenia. Kiedy wskutek awarii silnika musiał zrezygnować z dalszej jazdy miał 20 s przewagi nad Ricciardo i w tym momencie broniący tytułu Brytyjczyk, który w tym roku nie ukończył też wyścigu w Hiszpanii, był nie tylko blisko wygranej, ale awansu na pierwsze miejsce w klasyfikacji MŚ. Wszystko za sprawą kolizji na pierwszym okrążeniu między Rosbergiem a jego rodakiem Sebastianem Vettelem.

 

Vettel, który jako jedyny czterokrotnie triumfował na torze w pobliżu Kuala Lumpur, ściął zakręt i zderzył się z bolidem Rosberga. W aucie czterokrotnego mistrza globu doszło do awarii przedniego zawieszenia i nie mógł on kontynuować jazdy, a lider MŚ spadł aż na 13. pozycję.

 

"Szkoda, bo po dobrym starcie miałem szansę walczyć o wysoką lokatę. Nico zablokował mi nieco drogę, ale miał prawo tak się zachować. Przykro mi tylko, że z mojego powodu stracił sporo czasu i spadł w stawce. Mógł jednak kontynuować rywalizację, a ja nie, czego bardzo żałuję" - ocenił sytuację Vettel.

 

Rosberg później sukcesywnie przesuwał się do przodu wyprzedzając kolejnych rywali. W drugiej połowie wyścigu doszło do incydentu między nim a walczącym o utrzymanie trzeciej pozycji Kimim Raikkonenem. Sędziowie nałożyli na Niemca 10-sekundową karę, ale na mecie jego przewaga nad Finem wyniosła więcej, zatem to on zapisał 15 pkt w klasyfikacji MŚ.

 

Dziewiątą pozycję zajął Brytyjczyk Jenson Button. Kierowca McLarena w niedzielę świętował jubileusz 300. startu w wyścigu GP. Więcej mają w dorobku tylko Brazylijczyk Rubens Barrichello - 322 oraz siedmiokrotny mistrz świata Niemiec Michael Schumacher - 306.

 

Wbrew obawom i przewidywaniom meteorologów, którzy zapowiadali obfite opady deszczu, tym razem w Malezji zmagania kierowców F1 toczyły się w słonecznej aurze.

 

Do końca sezonu pozostało pięć wyścigów. Najbliższy - 9 października na torze Suzuka w Japonii.

 

(PAP)