Literacki Nobel dla Boba Dylana to zaskoczenie i radość

Najpierw westchnienie wyrażające zaskoczenie, potem gromkie brawa - tak werdykt Akademii Szwedzkiej przyjęła publiczność. "To nie tak, że Bob Dylan został nagle przez nas dostrzeżony. Przyznawanie Nagrody Nobla jest procesem. On był na naszej liście od dawna i "czekał" na swoją kolej" - powiedział PAP Per Waestberg z Akademii Szwedzkiej.

 

Radość z przyznania Nagrody Nobla Bobowi Dylanowi wiąże się przede wszystkim z popularnością jego piosenek. Wielu przysłuchujących się tegorocznemu werdyktowi krytyków miało wątpliwości, czy przyznanie Nobla autorowi tekstów to dobry pomysł.

 

"Bob Dylan jest bardzo dobrym autorem piosenek, które towarzyszą mi całe życie. Zastanawiam się jednak, czy jest to poezja. Gdy czytam jego teksty bez muzyki, one bardzo dużo tracą" - stwierdził szwedzki krytyk Svante Weyler.

 

"Jestem bardzo zaskoczona. Tym werdyktem przełamano bariery, pokazano, że literatura może być teraz rozumiana zupełnie inaczej" - uważa krytyk literacki telewizji SVT Ulrika Milles.

 

Bob Dylan nie był faworytem w tegorocznych przednoblowskich spekulacjach, ale jego nazwisko jako potencjalnego kandydata do Nobla pojawiało się w poprzednich latach. Wielu obstawiało jednak, że po ponad 20 latach Nobel trafi nareszcie do autora z USA.

(PAP)