Tajlandia: Rok żałoby po śmierci króla

Książę "poprosił o czas na przygotowanie, zanim zostanie ogłoszony królem" - oświadczył premier, który jest jednocześnie przywódcą rządzącej od maja 2014 roku junty.

 

Następca tronu "potwierdził, że jest świadom swojego obowiązku" i będzie sprawował funkcję, "gdy nadejdzie właściwy czas" - mówił Prayuth. Tłumaczył, że książę potrzebuje czasu, by wraz z narodem przeżyć żałobę.

 

Premier dodał, że do czasu rozpoczęcia procesu sukcesji zawieszone zostaną sesje parlamentu.

 

Agencja AFP ocenia, że decyzja księcia o odroczeniu koronacji nastąpiła wbrew wszelkim oczekiwaniom narodu, który jest w szoku po śmierci 88-letniego króla Ramy IX cieszącego się w Tajlandii praktycznie statusem półboga.

 

Gdy pałac królewski podał w czwartek informację o odejściu monarchy, w kraju wstrzymano nadawanie programów telewizyjnych; pokazywano tylko szary ekran. W szpitalu, w którym leczono króla, setki ludzi wybuchły płaczem - relacjonowała AFP.

 

Premier ogłosił roczną żałobę dla urzędników państwowych, począwszy od piątku. Prayuth wezwał również mieszkańców, by przez 30 dni nie organizowali uroczystości ani imprez.

 

W skonfliktowanym politycznie społeczeństwie Tajlandii jedynie Rama IX jednoczył wszystkich mieszkańców. Wstąpił na tron w 1946 roku, po niewyjaśnionej śmierci swego brata. Dla wielu Tajlandczyków Bhumibol był jednym monarchą, jakiego znali. Król prowadził Tajlandię przez gwałtowne przewroty w kraju oraz komunistyczne rewolucje u sąsiadów.

 

Bhumibol w Tajlandii był przedstawiany jako ojciec narodu i gwarant stabilności. Jego portrety są wszechobecne, a kult monarchy nasilił się po wojskowym zamachu stanu sprzed dwóch lat.

 

Bhumibol nie zabierał głosu w sprawie niestabilnej sytuacji politycznej w kraju i przewrotów z ostatnich lat. W Tajlandii dochodziło ostatnio m.in. do gwałtownych starć między zwolennikami monarchii a zwolennikami byłego premiera Thaksina Shinawatry. W maju 2014 roku armia przeprowadziła bezkrwawy zamach stanu, który miał na celu ocalenie monarchii i zabezpieczenie sceny politycznej w miarę zbliżania się sukcesji.

 

Przyszły król, mniej znany i cieszący się dużo mniejszym uwielbieniem narodu niż ojciec, większość czasu mieszkał w Niemczech. Ma wojskowe wykształcenie, które zdobył m.in. w Royal Military College, Duntroon, w Australii. W ostatnich latach często zastępował swego ojca podczas oficjalnych uroczystości, ale rzadko zabierał głos.

(PAP)