Protest przeciwko dzikiej reprywatyzacji. Domagali się rozliczenia Gronkiewicz-Waltz

Warszawski radny Oskar Hejka (PiS) podkreślał, że protest odbywa się "pod bardzo znaną kamienicą" przy ulicy Noakowskiego, którą odzyskała rodzina prezydent Gronkiewicz-Waltz. "Odzyskała ją w okolicznościach, które nigdy nie powinny wystąpić, i w które prezydent Warszawy, czynny polityk nigdy nie powinna być zamieszana" - mówił. "Jako radny miasta stołecznego Warszawy domagam się, by pani prezydent rozliczyła się z prawowitymi właścicielami tej kamienicy" - podkreślał.

 

Hejka mówił, że prezydent stolicy powinna pojawić się na przyszłotygodniowej sesji Rady Miasta. "Pani prezydent prosimy się nie ukrywać. Prosimy przyjść na najbliższą sesję Rady Miasta, która odbędzie się w przyszły czwartek. Zapraszamy tam panią prezydent oraz mieszkańców Warszawy; proszę nam powiedzieć, co pani postanowiła, czy rozliczy się pani z prawowitymi właścicielami tej kamienicy" - mówił radny.

 

Ocenił ponadto, że jeśli Gronkiewicz-Waltz nadal będzie zasiadać w fotelu prezydenta Warszawy, to sprawa dzikiej reprywatyzacji w stolicy nigdy nie zostanie wyjaśniona. "Pani Gronkiewicz-Waltz mówi, że będzie prezydentem Warszawy przez dwa kolejne lata (...). Jeśli tak się stanie, to nic się nie zmieni" - podkreślał.

 

"Pani prezydent nie może być sędzią w swojej sprawie, nie może prowadzić audytu reprywatyzacji, którą sama prowadziła" - powiedział Hejka, dodając, że Gronkiewicz-Waltz przez wiele lat nadzorowała proces reprywatyzacji. "W tym samym czasie była wielokrotnie informowana przez różne środowiska, m.in. przez organizacje lokatorskie o tym, że jest wiele nieprawidłowości (związanych z reprywatyzacją - PAP) i nic w tej sprawie nie zrobiła" - wskazywał. "Jak możemy teraz twierdzić, że te wszystkie nieprawidłowości będą wyjaśnione przez panią prezydent i jej urzędników?" - pytał retorycznie Hejka.

 

Inny warszawski radny Paweł Terlecki (PiS) podkreślał, że poszkodowanych dziką reprywatyzacją w stolicy jest kilkadziesiąt tysięcy. Zwracał też uwagę, że piątkowy protest odbywa się przed kamienicą "stojącą na gruncie, który nigdy nie powinien być zwrócony, ponieważ jego prawowity właściciel jeszcze żyje". "To, co się stało z tym gruntem, z tym budynkiem, powinno być tematem bardzo wnikliwego śledztwa prokuratorskiego" - ocenił.

 

Protestujący przed kamienicą na ul. Noakowskiego skandowali hasła: "HGW do dymisji!" oraz "HGW musi odejść!".

 

Według pani Anny, która mieszała w kamienicy przy Noakowskiego, lokatorzy o tym, że nieruchomość przechodzi w prywatne ręce nie zostali powiadomieni oficjalnym pismem przez miasto, ale dowiedzieli się z "kartki formatu A4 zawieszonej na parterze". Jak mówiła, było to jesienią 2006 r. "Przez trzy miesiące nie było żadnych podwyżek czynszu. Po tym jednak czasie dostaliśmy informację o podwyżce czynszu o 400 proc." - mówiła. Dodała, że w jej przypadku za czynsz musiałaby zapłacić ok. 2,5 tys. zł za lokal o powierzchni 80 mkw. "Bez centralnego ogrzewania, ciepłej wody" - zaznaczyła. "W międzyczasie zaczęły się też eksmisje (...). Wystawiano meble na ulice; strach był bardzo wielki" - podkreśliła.

 

Poinformowała też, że lokatorzy kamienicy powołali stowarzyszenie mieszkańców Noakowskiego 16. "Staraliśmy się walczyć. Byliśmy w posiadaniu dokumentów, że Waltzowie posłużyli się sfałszowanym dokumentem. Powiadomiliśmy policję, sąd, prokuraturę" - mówiła. Ale jak zaznaczyła, nikt nie interesował się tymi dowodami.

 

W listopadzie 2014 roku tygodnik "wSieci" w artykule "Waltzem wokół kamienicy" napisał, że kamienica przy ul. Noakowskiego 16 w Warszawie została zreprywatyzowana na podstawie sfałszowanych dokumentów. Według tygodnika wuj Waltza odkupił prawa do budynku od oszusta, który sfałszował akty notarialne poświadczające zrzeczenie się praw do nieruchomości przez prawowitych właścicieli na kilka dni przed wybuchem wojny. Fałszerz został potem za to skazany na osiem lat więzienia wskutek starań wdowy po prawowitym właścicielu, która przeżyła wojnę.

 

Na początku września, podczas Rady Warszawy prezydent stolicy odpowiadając na powtarzające się zarzuty ws. kamienicy przy Noakowskiego wskazała, że różne organy ścigania kilkakrotnie zajmowały się sprawą Noakowskiego 16 i "nic nie mogły znaleźć". "Zbadajcie to jeszcze raz, proszę bardzo, możecie badać trzy razy, pięć, dziesięć" - mówiła wówczas Gronkiewicz-Waltz.

 

Podczas środowej konferencji prasowej Prokuratura Krajowa informowała, że ws. reprywatyzacji w Warszawie jest ponad sto postępowań karnych. Minister sprawiedliwości-prokurator generalny Zbigniew Ziobro w kontekście dzikiej reprywatyzacji mówił wówczas o "zastanawiającej bierności władz miasta Warszawy". W trakcie tej konferencji zaprezentowano też "Mapę dzikiej prywatyzacji" w stolicy, która obejmuje adresy działek lub kamienic przy 56 ulicach. Wśród nich znalazła się kamienica przy ul. Noakowskiego 16. Przy tym adresie na mapie zapisano: "fałszywe dokumenty, oszustwo, przekroczenie uprawnień przez urzędników".

 

W ostatnim czasie nasiliła się krytyka pod adresem Gronkiewicz-Waltz związana ze sprawą zwrotów nieruchomości w Warszawie. Pod koniec sierpnia w "Gazecie Wyborczej" ukazał się artykuł nt. okoliczności reprywatyzacji działki obok Pałacu Kultury i Nauki, pod dawnym adresem Chmielna 70. Miasto zwróciło ją w 2012 r. w prywatne ręce - trzech osób, które nabyły roszczenia od spadkobierców - mimo że wcześniej b. współwłaścicielowi nieruchomości, obywatelowi Danii, przyznano za nią odszkodowanie na podstawie umowy międzynarodowej.

 

Hanna Gronkiewicz-Waltz zwolniła dyscyplinarnie dyrektora Biura Gospodarki Nieruchomościami Marcina Bajkę, zapowiedziała audyt procesu reprywatyzacji. Z ratusza odszedł wiceprezydent Jarosław Jóźwiak, który nadzorował m.in. BGN oraz wiceprezydent Jacek Wojciechowicz, odpowiedzialny za inwestycje.

 

W ostatnim tygodniu ratusz ogłosił, że dwa nowe biura zastąpią Biuro Gospodarki Nieruchomościami, sprawami lokatorów z reprywatyzowanych budynków zajmie się nowy pełnomocnik; ponadto miasto wstrzymuje zwroty nieruchomości - poinformował w poniedziałek wiceprezydent stolicy Witold Pahl.

 

(PAP)