Wassermann: planuję zwołać posiedzenie komisji śledczej na 4 listopada

Wassermann: planuję zwołać posiedzenie komisji śledczej na 4 listopada
fot. PAP

"Planuję zwołać posiedzenie komisji śledczej na 4 listopada, gdyż mamy kilka wniosków dowodowych do przegłosowania" - poinformowała PAP w środę Wassermann.

 

Jak tłumaczyła, zgodnie z ustawą system działania komisji śledczej ds. Amber Gold polega na tym, że każdy wniosek dowodowy komisja musi przegłosować. "W związku z powyższym, jeśli pojawiają się nam nowe wnioski dowodowe, sama mam taki wniosek, to wówczas muszę zwoływać choćby krótkie posiedzenie komisji, by wnioski te przegłosować" - wskazała. Nie ujawniła, jakiego rodzaju są to wnioski.

 

Wassermann poinformowała, że obecnie do komisji śledczej wpłynęło ok. 1000 tomów akt dotyczących sprawy Amber Gold. "Na początku tygodnia wpłynęło kilkadziesiąt tomów nowych akt; tylko wczoraj wpłynęło 65 tomów, więc ten materiał jest przeolbrzymi. W miarę jak go czytamy, z analizy tego pojawiają się kolejne wnioski dowodowe" - mówiła.

 

Szefowa komisji śledczej odniosła się ponadto do wniosku złożonego przed tygodniem przez członków komisji Witolda Zembaczyńskiego z Nowoczesnej oraz Krzysztofa Brejzy z PO. Domagali się oni zwołania w najbliższy piątek posiedzenia komisji śledczej ds. Amber Gold, na którym minister koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński miałby wyjaśnić powody odmowy dostępu do informacji niejawnych posłowi Kukiz'15 Pawłowi Grabowskiemu, który w ostatni piątek zrezygnował z zasiadania w tej komisji.

 

"Czekamy na opinie Biura Analiz Sejmowych. Nadal stoję na stanowisku, że nasza komisji nie jest właściwa do rozpatrywania tej sprawy. Chcę mieć jednak pewność, że tak jest faktycznie, dlatego zamówiliśmy opinię z Biura Analiz Sejmowych" - powiedziała w środę PAP Wassermann.

 

"Myślę, że do tego czasu (4 listopada - PAP) powinniśmy mieć opinię BAS i jeśli będzie ona pozytywna dla posłów opozycji, to wówczas oczywiście zwołam kolejne posiedzenie komisji" - zapowiedziała.

 

Podczas piątkowego głosowania w Sejmie większość posłów zdecydowała o zmianie składu osobowego komisji śledczej ds. Amber Gold. Przedstawiciela klubu Kukiz'15 Pawła Grabowskiego zastąpił inny poseł tego ugrupowania Tomasz Rzymkowski.

 

Grabowski, który był też wiceprzewodniczącym komisji, poinformował dziennikarzy, że powodem jego odejścia z komisji śledczej jest to, że nie uzyskał od Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego certyfikatu dostępu do informacji niejawnych.

 

"ABW zgłosiła wątpliwości co do tego, czy byłem inwigilowany przez obce służby. Rozumiem i szanuję pracę ABW, natomiast odwołałem się od tej decyzji, jednak aby nie blokować prac komisji śledczej, klub podjął decyzję, że w komisji śledczej zastąpi mnie poseł Tomasz Rzymkowski" - mówił Grabowski.

 

Informacja zaniepokoiła członków komisji śledczej z PO i Nowoczesnej. W piątek popołudniu skierowali pismo do Małgorzaty Wassermann, w którym wnieśli o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia komisji. "Sytuacja ta jest niezwykle niepokojąca i wymaga natychmiastowego wyjaśnienia" - podkreślono w piśmie.

 

Powołana w lipcu tego roku komisja śledcza ma zbadać i ocenić prawidłowość i legalność działań podejmowanych wobec Amber Gold przez: rząd, w szczególności ministrów finansów, gospodarki, infrastruktury, spraw wewnętrznych, sprawiedliwości i podległych im funkcjonariuszy publicznych. Zbadać ma też działania, jakie podejmowali w sprawie spółki: prezes UOKiK, Generalny Inspektor Informacji Finansowej, prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego, a także prokuratura oraz organy powołane do ścigania przestępstw, w szczególności szefowie ABW i CBA oraz Komendant Główny Policji i podlegli im funkcjonariusze publiczni. Komisja śledcza ma także zbadać działania podejmowane ws. Amber Gold przez Komisję Nadzoru Finansowego.

 

(PAP)