Boniek: jestem człowiekiem, który coś w piłce zrobił

Boniek: jestem człowiekiem, który coś w piłce zrobił
PAP/Bartłomiej Zborowski

W piątkowych wyborach w Warszawie urzędujący szef związku otrzymał 99 głosów, jego rywal Józef Wojciechowski (którego już nie było na sali w momencie głosowania) - 16.

 

"Jestem usatysfakcjonowany, bo w przeszłości zdarzało się, że prezesi po czterech latach kadencji mieli +połamane nogi+. Jestem człowiekiem, który coś w piłce zrobił, znają mnie na całym świecie i wyjście z prezesury z +połamanymi nogami+ na pewno by mi w życiu przeszkadzało" - powiedział Boniek po swoim zwycięstwie.

 

W marcu tego roku skończył 60 lat. Jak sam wówczas stwierdził, nie ma z problemu z upływem czasu. "Liczy się głowa, entuzjazm, chęci" - podkreślał.

 

Boniek ma imponujący piłkarski życiorys, w latach 80. był jednym z najlepszych piłkarzy świata. I jednym z najsłynniejszych - do tego stopnia, że na jego cześć drugie imię dostał reprezentant Hondurasu Oscar Boniek Garcia (obecnie ponad 100 występów w kadrze narodowej swojego kraju).

 

Polski Boniek w 1982 roku został uznany przez prestiżowy "France Football" trzecim graczem w Europie, a w 2004 roku FIFA umieściła go w gronie stu najwybitniejszych zawodników w historii futbolu.

 

Trzecie miejsce mistrzostw świata 1982, w tym samym roku transfer z Widzewa Łódź do Juventusu Turyn za astronomiczną wówczas kwotę 1,8 mln dolarów, występy w dwóch silnych włoskich klubach (oprócz Juventusu również AS Roma), duży udział w wywalczeniu przez "Juve" Pucharu Europy w 1985 roku - takiego dorobku może pozazdrościć wielu piłkarzy. Inne sukcesy to m.in. Puchar Zdobywców Pucharów i Superpuchar Europy.

 

W reprezentacji rozegrał 80 meczów i zdobył 24 gole, z czego trzy w meczu z Belgią (3:0) podczas MŚ w Hiszpanii. Zyskał przydomek "Piękność nocy" ("Bello di Notte"), ponieważ najlepiej grał w meczach rozgrywanych przy sztucznym oświetleniu.

 

Po zakończeniu kariery, do czasu objęcia prezesury PZPN, nie odnosił spektakularnych sukcesów sportowych. Nie udała mu się przygoda z reprezentacją Polski na stanowisku selekcjonera - pełnił tę funkcję od lipca do listopada 2002. Porażka w Warszawie z Łotwą 0:1 w eliminacjach Euro 2004 do dzisiaj jest uznawana za jedną z większych wpadek w historii reprezentacji. Wcześniej nie powiodło mu się także w pracy z włoskimi zespołami ligowymi.

 

W latach 1999-2002 pełnił funkcję wiceprezesa PZPN (wówczas podpisano z klubami tzw. kontrakt stulecia dotyczący sprzedaży praw telewizyjnych). Miał firmę marketingową Go and Goal, był działaczem i współwłaścicielem Widzewa, z którym w 2006 roku awansował do ekstraklasy. Jako biznesmen wykazywał zainteresowanie na wielu polach, m.in. biopaliw i energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych.

 

W 2008 roku stanął w wyborcze szranki w PZPN, ale przegrał (funkcję objął Grzegorz Lato). Cztery lata później spróbował ponownie i tym razem został wybrany na prezesa związku. Teraz jego zwycięstwo było jeszcze bardziej okazałe niż w 2012 roku.

 

To, czego Boniek sam nie dokonał jako selekcjoner, "nadrabia" teraz, gdy trenerem kadry jest popierany przez niego Adam Nawałka. Biało-czerwoni w dobrym stylu awansowali do mistrzostw Europy we Francji, gdzie dotarli do ćwierćfinału. Tam przegrali w rzutach karnych z późniejszym triumfatorem - Portugalią.

 

Obecny szef PZPN stał przy Nawałce od początku jego pracy na stanowisku trenera kadry, czyli jesieni 2013. Wprawdzie przy wyborze selekcjonera brał również pod uwagę kandydaturę zagraniczną (Szweda Larsa Lagerbacka), ale ostatecznie postawił na Nawałkę. I konsekwentnie go wspierał, nawet wówczas, gdy na początku kadra grała poniżej oczekiwań.

 

Boniek zna kilka języków. Prywatnie pasjonat tenisa, golfa, brydża i przede wszystkim koni - wiele razy brał udział w wyścigach kłusaków. Jak jednak przyznał kilka lat temu, z racji funkcji prezesa PZPN musiał nieco odstawić na bok przyjemności.

 

"Szczególnie wyścigi konne. Kiedyś startowałem w 20-30 rocznie. Teraz bardzo rzadko, poza tym wychodzę z wprawy, brakuje treningów. A trzeba być przygotowanym, żeby +zarządzać na sulki+ (dwukołowy wózek ciągnięty przez kłusaka - PAP). Kiedyś to odrobię. Proszę się nie martwić, nie umrę ze starości w PZPN. Trochę biegam, mam czas na brydż ze znajomymi, grę w golfa" - powiedział.

 

O dobrą kondycję dba przede wszystkim dzięki bieganiu. W 2013 roku przyznawał, że stara się biegać trzy razy w tygodniu, po 6-10 kilometrów.

 

"Od czasu zakończenia kariery niewiele przybyło mi kilogramów. W każdym razie dziewięćdziesięciu jeszcze nie przekroczyłem. W 2012 roku pokonałem 10 km w 48 minut i 20 sekund. Czasami, jak mam trochę więcej wolnego, to zaliczę i 15 km".

 

Z czasów wspólnej gry w Juventusie pozostała mu bliska znajomość z Michelem Platinim, słynnym francuskim piłkarzem, byłym prezydentem UEFA. Zresztą Boniek ma dobre kontakty z wieloma prominentnymi działaczami, np. z prezydentem FIFA Giannim Infantino.

 

Przy okazji Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie Boniek pełnił funkcję ambasadora turnieju, brał udział m.in. w losowaniu grup eliminacji ME.

 

Aktywny użytkownik Twittera, gdzie bardzo często dzieli się swoimi spostrzeżeniami. Wychował z żoną troje dzieci - córki Karolinę i Kamilę oraz syna Tomasza. Ma dom w Rzymie, ale często, zwłaszcza z racji swoich obowiązków, przebywa w Warszawie. W grudniu ubiegłego roku po raz trzeci został dziadkiem. W Londynie urodziła się jego wnuczka Emma Caterina - córeczka Tomasza.

 

W 1982 roku był jednym z bohaterów MŚ w Hiszpanii, w 1992 trenował włoski zespół Bari, w 2002 - reprezentację Polski, a w 2012 został szefem PZPN. Wówczas na pytanie PAP, gdzie się widzi w 2022 roku, odparł:

 

"Mam nadzieję, że wciąż będę w dobrej formie. Ciągle młody, bo lubię uprawiać sport. Z moimi przyjaciółmi i znajomymi chcę grać w golfa, brydża, chodzić na wyścigi konne. Zamierzam odcinać kupony od tego, co dotychczas zrobiłem. Nie można całe życie pracować, choć na pewno jednym okiem zawsze będę patrzył na piłkę. Futbol - bądź co bądź - to sól mojego życia".

 

Zgodnie z przepisami druga czteroletnia kadencja prezesa PZPN będzie ostatnią. Bardzo możliwe, że wiosną wystartuje w wyborach do Komitetu Wykonawczego UEFA. Jeśli się zdecyduje, to - znając Bońka - znów okaże się zwycięzcą.