Hiszpania ma wreszcie premiera - po 10 miesiącach

Hiszpania ma wreszcie premiera - po 10 miesiącach
PAP/EPA

Ceremonia odbyła się w pałacu Zarzuela pod Madrytem. Hiszpańskie media podkreślają, że Filip VI - panujący od czerwca 2014 roku - po raz pierwszy przyjął przysięgę od premiera.

 

Teraz szef PP zajmie się sformowaniem mniejszościowego gabinetu. Jego skład - jak zapowiadał - ogłosi najwcześniej w czwartek.

W sobotę hiszpański Kongres zagłosował za wotum zaufania dla Rajoya. Wybór tego polityka na premiera stał się możliwy jedynie dzięki zmianie stanowiska socjalistów - wystarczająca liczba ich deputowanych nie głosowała przeciwko Rajoyowi, lecz wstrzymała się od głosu.

 

Podczas przemówienia, w którym prezentował swoje plany, Rajoy wspomniał o możliwości rozwiązania parlamentu przed przewidywanym zakończeniem kadencji w 2020 roku; będzie miał takie prawo począwszy od maja przyszłego roku. Ostrzegał, że nie pozwoli narzucić sobie polityki, z którą by się nie zgadzał.

 

Zapewnił o gotowości do dialogu, ale zadeklarował, że nie pozwoli sobie narzucić żadnych decyzji, które zagrażałyby jedności Hiszpanii. Była to aluzja do działań katalońskiego ruchu niepodległościowego, który dąży do oderwania Katalonii od Hiszpanii.

 

Rajoy zastrzegał też, że nie ulegnie naciskom, które podważałaby stabilność budżetu bądź zobowiązania Hiszpanii wynikające z przynależności do Unii Europejskiej.

 

Hiszpańskie media zwracały uwagę, że nigdy od przywrócenia demokracji w tym kraju w 1975 roku nie było premiera o tak niewielkim poparciu, co odzwierciedlają sondaże na temat popularności Rajoya.

 

Przed głosowaniem w Kongresie przywódca PP - który już stał na czele rządu Hiszpanii w latach 2011-2015 - i inni politycy tego ugrupowania zapowiadali "bardziej polityczny i mniej techniczny charakter nowego rządu", pojawienie się w nim "nowych twarzy", "otwarcie dla dialogu" i "większą zdolność do negocjacji". Podkreślali, że będzie to przede wszystkim "rząd zmiany".

 

(PAP)