Sejm przyjął ustawę o statusie sędziów TK

Sejm przyjął ustawę o statusie sędziów TK
fot. PAP

Za przyjęciem ustawy głosowało 228 posłów, przeciw było 189, wstrzymało się 9. Teraz ustawa trafi do Senatu. Ustawa jest konieczna, by posprzątać bałagan, za który odpowiadają m.in. politycy PO - przekonywał Stanisław Piotrowicz (PiS) podczas głosowań. Jak odejdziecie, przez lata będziemy po was sprzątać – replikowała opozycja.

 

Sejm przyjął poprawki PiS - by określić wzór oświadczenia majątkowego sędziów TK oraz by zwolnic sędziów TK w stanie spoczynku z obowiązku przekazania na cel publiczny zysków z posiadanych akcji (musieliby to czynić sędziowie orzekający, pod rygorem odejścia z TK). Odrzucono poprawki opozycji - by odrzucić cały projekt oraz by skreślić zapisy m.in.,: że oświadczenia sędziów są jawne; o barierze 70. roku życia; że prezes TK przydziela sprawy sędziemu TK, który złożył ślubowanie; o nowych zasady "dyscyplinarek" sędziów TK; że zasady wyboru sędziów TK określa Regulamin Sejmu.

 

Ustawa wprowadza jawność oświadczeń majątkowych sędziów TK, które będą publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej TK. Sędziowie będą też składać jawne oświadczenia o działalności gospodarczej małżonka. Niezłożenie tych oświadczeń oznaczałoby zrzeczenie się funkcji sędziego. Za podanie w nich nieprawdy groziłoby do 5 lat więzienia.

 

Stanowi, że "stosunek służbowy sędziego Trybunału nawiązuje się po złożeniu ślubowania. Sędzia po złożeniu ślubowania stawia się niezwłocznie w Trybunale w celu objęcia obowiązków, a prezes Trybunału przydziela mu sprawy i stwarza warunki umożliwiające wypełnianie obowiązków sędziego".

 

Przeciwna temu zapisowi opozycja podkreślała, że ma on umożliwić dopuszczenie do orzekania trzech sędziów wybranych przez Sejm w grudniu ub.r. - Mariusza Muszyńskiego, Lecha Morawskiego i Henryka Ciocha. Nie dopuszcza ich prezes TK Andrzej Rzepliński, powołując się wyrok TK z grudnia ub.r. o tym, że ich miejsca są zajęte przez trzech sędziów wybranych w październiku ub.r. przez poprzedni Sejm na podstawie zapisów ustawy o TK uznanych w tej części za zgodne z konstytucją.

 

Kadencja Rzeplińskiego kończy się 19 grudnia. Nowe zasady wyłaniania kandydata na prezesa TK określa m.in. złożony pod koniec października przez posłów PiS projekt ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK - sejmowe prace nad nim ruszą w piątek wieczorem.

 

Według przyjętej ustawy sędzia TK przechodzi w stan spoczynku po zakończeniu kadencji lub po osiągnięciu 70. roku życia (dziś nie ma takiej bariery) - chyba, że na pół roku przed ukończeniem 70. roku życia złoży zaświadczenie lekarza, że jest zdrowy. Według opozycji, oznaczałoby to niekonstytucyjne przerwanie kadencji trojga obecnych sędziów, którzy są najstarsi.

 

Nowa ustawa bardziej szczegółowo niż obecna ustawa o TK z 22 lipca br. reguluje zasady uchylania sędziemu TK immunitetu przez Zgromadzenie Ogólne TK. Możliwe kary dyscyplinarne to: upomnienie, nagana, obniżenie uposażenia w wysokości od 10 do 20 proc. na okres do 2 lat (to nowa kara wobec tych z obecnej ustawy - PAP) oraz złożenie z urzędu lub pozbawienie statusu sędziego w stanie spoczynku.

 

Zapisano, że sędzia Trybunału, także w stanie spoczynku, odpowiada dyscyplinarnie przed TK nie tylko za naruszenie przepisów prawa, uchybienie godności urzędu sędziego, ale także za naruszenie Kodeksu Etycznego Sędziego TK (dokument jeszcze nie istnieje, ma go przyjąć Zgromadzenie Ogólne TK).

 

Zrezygnowano z obecnej większości 2/3 sędziów TK - niezbędnej do zgody ZO na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej lub pozbawienie go wolności – wprowadzono większość bezwzględną. Innym nowym zapisem jest możliwość by prezydent RP, na wniosek Prokuratora Generalnego, zawiadamiał TK o popełnieniu przewinienia dyscyplinarnego przez sędziego. Według opozycji, mógłby on o to wnosić "według subiektywnej oceny" i w ramach "presji na TK".

 

Sędzia Trybunału - zarówno orzekający, jak i w stanie spoczynku - nie może być członkiem władz spółki prawa handlowego, spółdzielni, fundacji prowadzącej działalność gospodarczą; nie może mieć w spółce prawa handlowego więcej niż 10 proc. akcji oraz prowadzić działalności gospodarczej. Nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej "niedającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów". Nie może podejmować dodatkowego zatrudnienia, z wyjątkiem zatrudnienia w charakterze pracownika naukowo-dydaktycznego u jednego pracodawcy, w łącznym wymiarze nieprzekraczającym pełnego wymiaru czasu pracy pracowników zatrudnionych w takim charakterze - o ile nie utrudnia to pełnienia obowiązków sędziego. Opozycja chciała skreślenia tych zapisów jako ograniczających prawa sędziów - także tych w stanie spoczynku.

 

Ustawa utrzymuje dotychczasowe uposażenia sędziów TK. Zapisano też w niej, że procedurę wyboru sędziego TK określa Regulamin Sejmu. Nie zapisano zaś daty wejścia tej ustawy w życie - ma ją określić nieznany jeszcze, zapowiadany projekt posłów PiS o nazwie Przepisy wprowadzające tę ustawę oraz tę o organizacji i trybie postępowania przed TK.

 

Podczas głosowań Kamila Gasiuk-Pihowicz (N) zauważyła, że w ciągu 12 miesięcy PiS pięć, sześć razy zmieniało ustawę o TK, a w kolejce czeka już siódma ustawa. "Wiem, że robicie to po to, aby zamęczyć Polaków tematem TK, ale jak chcecie rządzić Polską, skoro nawet ustawy, na której wam zależy, nie potraficie napisać tak, żeby nie nowelizować jej co dwa miesiące?" – pytała posłanka. "Jak już odejdziecie w niesławie, to przez lata będziemy po was sprzątać" – dodała.

 

Zwracając się do prezesa PiS, powiedziała: "Podobno pan kończył prawo, nawet napisał doktorat. Chyba mało tam było prawa rzymskiego, ale bardzo dużo prawa PRL. I ta ustawa jest krokiem w stronę Polski Ludowej. Na to nie ma i nie będzie zgody Nowoczesnej".

 

Michał Szczerba (PO) nawiązał do słów piosenki Wojciecha Młynarskiego "Co by tu jeszcze spieprzyć, Panowie? Co by tu jeszcze?". "To jest kolejne, szóste podejście w ostatnich miesiącach z ustawą, która ma organizować TK. Wszystkie dotychczasowe próby były nieudane. (…) I pytanie – co by tam jeszcze" – powiedział.

 

Piotrowicz odpowiadał, że kolejna ustawa jest potrzebna bo "bardzo łatwo jest zrobić bałagan, a posprzątać jest znacznie trudniej". "Ten bałagan który zrobiliście w czerwcu i październiku ub.r. sprzątamy już prawie przez cały rok, bo to wy drodzy państwo, trzeba to powtórzyć, złamaliście konstytucję" – mówił. Odnosząc się do słów Szczerby, odparł, że "choć nie lubi tego języka, to będzie musiał zacytować", że polityk widać zaprezentował "ośmioletnią filozofię rządów PO, kiedy mówił: co by tu jeszcze spieprzyć".

 

Mówiąc o ograniczeniach dla sędziów w stanie spoczynku, Piotrowicz wskazał, że otrzymują 75 proc. uposażenia i korzystają z immunitetu, więc powinni zachowywać się w sposób nieuwłaczający TK. "Sędzia w stanie spoczynku nie musi być sędzią w stanie spoczynku; jeśli mu ciasno w tym garniturku, jeżeli nie chce przyjąć ograniczeń - może zrzec się stanu spoczynku i stać się czynnym politykiem" - powiedział. Jak dodał, "nieszczęście polega na tym, że dziś czynni sędziowie TK, a w szczególności prezes Trybunału stał się czołowym politykiem i godzi w dobre imię TK".

 

Borys Budka (PO) replikował, że nie dziwi go, iż poseł-sprawozdawca nie zrozumiał niczego, co było mówione. Piotrowicz ripostował, że "skoro padł zarzut pod jego adresem, jakoby czegoś nie zrozumiał, pragnie się odnieść". "Nie podzielamy filozofii prezentowanej przez PO. Filozofii sprowadzającej się do tego, że owszem podział władz tak, równowaga władz już niekoniecznie, a nad wszystkim powinna stać władza sądownicza i władza TK. Na to naszej zgody być nie może. My ściśle trzymamy się konstytucji - podział władz i równowaga władz. A państwo chcecie stworzyć z Trybunału Konstytucyjnego superwładzę i dlatego nie możecie mnie zrozumieć" - powiedział Piotrowicz.

 

Projekt o statusie sędziów trafił do Sejmu od koniec września. Opracowano go na podstawie zaleceń zespołu ekspertów, powołanego przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego.

(PAP)