Szydło o ekshumacjach: Takie jest prawo i trzeba to zaakceptować

Szydło o ekshumacjach: Takie jest prawo i trzeba to zaakceptować

Premier była pytana w poniedziałkowym wywiadzie dla tygodnika "Do Rzeczy", czy przeprowadzenie ekshumacji, wbrew woli rodzin, na pewno jest konieczne. "Wiem, że dla każdej z rodzin to temat bolesny i trudny. Chcemy wszyscy, aby wreszcie wyjaśniono katastrofę smoleńską. Prokuratura uznała, że nie ma innego wyjścia, rozumiem więc, że jest to kluczowy element w prowadzonym przez nią postępowaniu. Takie jest prawo i trzeba to zaakceptować" - powiedziała Szydło.

 

Jak podkreśliła, trzeba zrobić wszystko, aby "ekshumacje przebiegły w jak najbardziej godny sposób, bez napięcia i medialnego szumu".

 

Pytana o pojawiające się opinie, że w kwestii ekshumacji nie chodzi o śledztwo, ale przede wszystkim o politykę, premier powiedziała: "To mówią ludzie, którzy przez sześć lat robili wszystko, by sprawy smoleńskiej nie wyjaśnić. Dla mnie jest bezdyskusyjne, że państwo polskie musi zrobić wszystko, by tę sprawę wyjaśnić, oddać cześć tym, którzy zginęli".

 

Jak oceniła, nie można przejść do porządku dziennego nad tym, że największa katastrofa, jaka wydarzyła się w powojennej historii naszego narodu, nie została wyjaśniona.

 

W poniedziałek na Wawelu dojdzie do ekshumacji prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego żony. Jak podawała Prokuratura Krajowa, w tym roku ma być w sumie 10 ekshumacji. Skończą się one być może jesienią-zimą 2017 r. Ekshumowane mają zostać 83 ofiary katastrofy smoleńskiej. Chodzi o ciała, których sekcji nie przeprowadzono w Polsce, ani których nie spopielono.

 

10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku w katastrofie Tu-154M zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka. Śledztwo w sprawie początkowo prowadziła Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Postawiła ona zarzuty dwóm kontrolerom lotów ze Smoleńska (dotychczas nie zdołano im ich przedstawić) oraz dwóm oficerom rozwiązanego po katastrofie 36. pułku.

(PAP)