Nowoczesna: polityka społeczna PiS to katastrofa

Nowoczesna: polityka społeczna PiS to katastrofa
fot. PAP
Rząd premier Beaty Szydło został powołany przez prezydenta Andrzeja Dudę 16 listopada 2015 r. Podczas środowej konferencji prasowej w Sejmie Nowoczesna podsumowała rok rządów PiS w zakresie polityki społecznej.
 
"Dziś mija dokładnie 12 miesięcy od kiedy nowa władza, nowy rząd wszedł na drogę do katastrofy. Kolejne programy socjalne, populistyczne wprowadzają nas w coraz większe zadłużenie; budżet tego nie wytrzyma" - podkreśliła Augustynowska. Jak oceniła, "konsekwencje tego będą spłacać nasze dzieci". "Bo dziś już wiadomo, że na obietnice, które realizuje premier Beata Szydło, niestety, ale pieniędzy nie ma" - dodała posłanka.
 
Wskazała m.in. na projekt ustawy obniżającej wiek emerytalny, który jeszcze w środę ma być głosowany przez Sejm. Przewiduje on obniżenie wieku emerytalnego do 60 roku życia dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn.
 
"Ten projekt jest właśnie pokazaniem, jak krótkowzroczne są pomysły na realizowanie polityki społecznej pani premier. Dzisiaj wiemy, że obniżenie wieku emerytalnego, to tak naprawdę obniżenie przyszłych emerytur. Wiemy też, że ta reforma jest zła i trzeba się będzie z niej wycofać już niedługo, albo zlikwidować ZUS lub powiedzieć uczciwie Polakom, że w przyszłości nie będą mieć emerytur" - zaznaczyła Augustynowska.
 
Posłanka Nowoczesnej odniosła się też do sztandarowego programu rządu PiS - 500+. Jak oceniła jest on "niedostosowany do potrzeb rynku". "Już dziś wiemy, że nie załatwi on problemu związanego z demografią; wiemy, że jest to tylko populistyczne kupowanie przyszłych wyborców" - podkreśliła.
 
Augustynowska mówiła też o programie Mieszkanie Plus, który "będzie realizowany za trzy lata". "Ten rząd wykonuje reformy, które należy ocenić w perspektywie kilkunastu lat, a tak naprawdę wszystkie analizy rządowych projektów są maksymalnie na cztery lata" - wskazała.
 
"Budżet tego nie wytrzyma, nie można w nieskończoność wypłacać świadczeń socjalnych; jeśli je wypłacamy to znaczy, że innym zabieramy albo podnosimy podatki" - dodała posłanka.
 
(PAP)