Liga NBA - trzecia z rzędu porażka broniących tytułu Cavaliers

Liga NBA - trzecia z rzędu porażka broniących tytułu Cavaliers
PAP/EPA/TANNEN MAURY

"Czas zakończyć miodowy miesiąc i wziąć się do roboty. Musimy zacząć grać tak, jakbyśmy nigdy niczego nie wygrali. Mistrzostwo zdobyliśmy w poprzednim sezonie, teraz wszystko zaczęło się od nowa i każda drużyna robi, co tylko może, by nas pokonać" - powiedział gwiazdor Cavaliers LeBron James.

 

Do niego akurat nie można mieć dużych pretensji. Co prawda popełnił aż osiem strat, ale był najlepszy w swojej drużynie uzyskując 27 punktów i 13 asyst. Głównym problemem gości była słaba gra w obronie, szczególnie w strefie podkoszowej. W niej Bulls zdobyli aż 78 punktów. "Byki" miały też 49 zbiórek (wobec 33 Cavaliers), z czego 16 w ofensywie.

 

"Myślę, że teraz wszyscy są świadomi, jak dobrze możemy grać, kiedy każdy robi to, co do niego należy" - podkreślił Butler.

 

W zwycięskiej ekipie rzeczywiście nie było słabego ogniwa. Dwyane Wade dołożył 24 pkt, Taj Gibson miał 23 pkt i 11 zbiórek w dodatku przy fantastycznej skuteczności rzutów z gry - 10/13. Rajon Rondo zanotował natomiast tzw. triple-double, na które złożyło się 15 punktów, 12 asyst i 11 zbiórek.

 

Cavaliers, mimo lekkiego kryzysu, nadal prowadzą w tabeli Konferencji Wschodniej. Na koncie mają 13 zwycięstw i pięć porażek. Tuż za nimi są koszykarze Toronto Raptors (13-6), którzy we własnej hali rozbili Los Angeles Lakers 113:80.

 

Gospodarzy do zwycięstwa poprowadził zdobywca 24 punktów - Kyle Lowry. Wśród pokonanych wyróżnił się grający pierwszy sezon w NBA 19-letni Brandon Ingram - 17 pkt. "Jeziorowcom" nie można było odmówić waleczności, ale po prostu nie mogli sobie poradzić z twardą defensywą gospodarzy i wyjątkowo często pudłowali. Trafili tylko 32 z 93 rzutów z gry (34,4 proc.).

 

"Trener nic nie mówił o ataku, jakby go w ogóle nie obchodził. W kółko powtarzał tylko: obrona, obrona" - przyznał DeMar DeRozan, który zdobył dla Raptors 16 pkt.

 

Na zachodzie i zarazem w całej lidze najlepsza jest ekipa Golden State Warriors (16-3), która minionej nocy nie grała.

 

(PAP)