Donald Trump rozmawiał z Al Gorem o globalnym ociepleniu

Donald Trump rozmawiał z Al Gorem o globalnym ociepleniu
fot. PAP/EPA

Al Gore jest bowiem znany z zaangażowania na rzecz walki z globalnym ociepleniem – za co został uhonorowany Pokojową Nagroda Nobla w 2007 roku. Donald Trump - jak przynajmniej wynika z jego wcześniejszych deklaracji - nie przejmuje się za bardzo zmianami klimatu. Podczas kampanii nazywał "oszustwem" tezę, że zmiany klimatu spowodowała działalność człowieka i obiecywał, że jeśli zostanie prezydentem, anuluje dekrety i regulacje prezydenta Baracka Obamy mające służyć walce z globalnym ociepleniem.

 

Po 90 minutowym spotkaniu, w którym Trumpowi towarzyszyła jego córka Ivanka, Gore powiedział, że było ono "produktywne". "Miałem długa i szczerą rozmowę z prezydentem elektem. To było szczere poszukiwanie wspólnego gruntu" - powiedział dziennikarzom zgromadzonym w Trump Tower. Ale nie ujawnił żadnych szczegółów, dodając jedynie, że rozmowa "będzie mieć swój dalszy ciąg".

 

W spotkanie - jak podawał zespół Trumpa do spraw przejęcia administracji - początkowo miała brać udział tylko starsza córka Trumpa, Ivanka, która jest jednym z najbliższych doradców prezydenta elekta. Ostatecznie jednak, jak ujawnił dziennikarzom Gore, większość czasu rozmawiał on osobiście z Trumpem.

 

Ivanka, która jest wiceprezesem ds. zakupów i rozwoju w Trump Organization ma - zdaniem CNN - przeprowadzić się niebawem z Nowego Jorku do Waszyngtonu. Oczekuje się, że po zaprzysiężeniu Trumpa na prezydenta 20 stycznia, będzie pełnić rolę nieformalnego doradcy ojca.

 

Według magazynu "Politico" Ivanka chce zaangażować się właśnie w sprawy zmiany klimatu. Jak doniósł "New York Times" niedawno spotkała się z aktorem Leonardem DiCaprio, który wręczył jej kopię swojego filmu dokumentalnego właśnie o zmianach klimatu. Jednak, jak dotąd, Ivanka nigdy publicznie nie wypowiadała się na ten temat i nie wiadomo jak bardzo jej poglądy różnią się od tych, jakie ma w sprawie globalnego ocieplenia jej ojciec.

 

Z tego, co mówił w okresie poprzedzającym listopadowe wybory wynikałoby, że Donald Trump nie przejmuje się ociepleniem klimatu. "Koncept globalnego ocieplenia został stworzony przez Chiny i dla Chin, by sprawić, że amerykański przemysł przestanie być konkurencyjny" - pisał na Twitterze w 2012 roku. Podczas kampanii Trump zapowiedział, że jeśli zostanie prezydentem, to nie tylko "rozmontuje" federalną Agencję Ochrony Środowiska, która jego zdaniem nakłada zbyt silne obciążenia na amerykańskich przedsiębiorców, ale też wycofa USA z globalnego porozumienia klimatycznego wynegocjowanego w Paryżu pod koniec 2015 roku i podpisanego przez prawie 200 państw, które zakłada redukcję emisji CO2 do atmosfery.

 

Po wyborach Trump nie był już tak radykalny. W wywiadzie dla "New York Times" przyznał niedawno, że jest "jakiś związek" między działalnością człowieka, a zmianami klimatu. Powiedział, że musi się jeszcze zastanowić, co zrobi w tej sprawie.

 

USA są po Chinach drugim krajem emitującym największe ilości gazów cieplarnianych, a Obama uczynił z walki z ociepleniem klimatu priorytet swej drugiej kadencji.

 

(PAP)