Grecja: Strajk powszechny i demonstracje przeciwko cięciom budżetowym

Grecja: Strajk powszechny i demonstracje przeciwko cięciom budżetowym
PAP/EPA

Strajkuje też transport publiczny, szkoły, pracownicy kolei, a szpitale działają tylko w pilnych przypadkach. Lokalne urzędy były zamknięte, nie ukazały się drukowane dzienniki. Siódmy dzień z rzędu z portów nie wypłynęły statki zapewniające łączność z wyspami.

24-godzinny strajk przeciwko planowanej reformie rynku pracy i oszczędnościom zorganizowały największe w Grecji związki zawodowe pracowników sektora publicznego i prywatnego - ADEDY i GSEE.

 

Związkowcy krytykują również perspektywę kolejnych prywatyzacji przewidywanych w przyszłym roku, które miałyby przynieść rządowi 2 mld euro, w tym 1,2 mld ze sprzedaży regionalnych portów lotniczych.

 

"Ciężar na naszych barkach jest nie do udźwignięcia, ten okres schyłkowy musi się wreszcie zakończyć" - przekazała GSEE w komunikacie, nazywając żądania pożyczkodawców nierealnymi i absurdalnymi. Obecny strajk jest pierwszym strajkiem powszechnym od wiosny.

 

Oszczędności i reform, w tym podwyższenia podatków i obniżenia emerytur, domagają się od władz zadłużonego kraju jego wierzyciele - euroland, MFW i Europejski Bank Centralny. Ich wymagania Ateny muszą spełnić, pragnąc dostać kolejny, trzeci już od 2010 roku pakiet pomocy finansowej, ponieważ stan zadłużenia nie pozwala Grecji zaciągać nowych bankowych kredytów.

 

Dług publiczny Grecji ma w tym roku osiągnąć według najnowszych danych Komisji Europejskiej 315 mld euro, co stanowi 180 proc. PKB Grecji. Natomiast wydatki publiczne Grecji powinny zmniejszyć się o 5,7 mld euro.

 

Nowe podatki mają zostać nałożone m.in. na usługi telefoniczne, paliwo, piwo i kawę oraz płatną telewizję.

 

Lewicowy rząd nadal negocjuje kolejną serię cięć i reform, które - jak się oczekuje - zniosą ochronę pracowników w sektorze prywatnym i dłużników hipotecznych.

 

Lata recesji i zaciskania pasa sprawiły, że niemal jedna czwarta Greków jest bezrobotna i nie otrzymuje żadnego wsparcia od państwa.

"Możemy albo zaakceptować to coraz większe osuwanie się w nędzę, albo z nim walczyć" - powiedział aktor teatralny Dionizis Ksenakis, który wziął udział w marszu protestu. Manifestanci skandowali "Ludzie, walczcie! Krwiopijcy piją waszą krew".

 

W greckim parlamencie rozpoczęła się debata nad budżetem na przyszły rok, w ramach której rozważane są nowe podwyżki podatków, które mogą przynieść dodatkowe 1,07 mld euro, i nowe cięcia. Projekt budżetu przewiduje, że grecka gospodarka wzrośnie o 2,7 proc. PKB i osiągnie pierwotną nadwyżkę budżetową (nieuwzględniającą kosztów obsługi zadłużenia) na poziomie 2 proc. PKB. Głosowanie w tej sprawie oczekiwane jest w sobotę.

 

(PAP)