Magiera: to wielki dzień i sukces całego polskiego futbolu

"Gratuluję drużynie, bo zagrała bardzo dobry mecz. Jak w coś się wierzy, łatwiej to zrealizować. My wierzyliśmy. Nawet na kartce napisałem wcześniej, ze będzie 1:0 do przerwy. I to się sprawdziło. Ale ta wiara została poparta konsekwencją. Tu nie chodzi o to, że sprawdziły się moje przewidywania. Brawo dla drużyny, to ona wygrała. Cieszy również to, że mieliśmy więcej sytuacji do strzelenia goli niż rywale. To nie było tak, że wykorzystaliśmy jedyną okazję. Były jeszcze kolejne" - przypomniał Magiera.

 

Legioniści (4 pkt) dzięki zwycięstwu wyprzedzili Sporting (3 pkt) w tabeli grupy F i zajęli trzecie miejsce, dające prawo gry w 1/16 finału Ligi Europejskiej. Spotkania tej fazy odbędą się 16 i 23 lutego.

 

"Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że awansowaliśmy. To sukces całej polskiej piłki, ekstraklasy, że drużyna z naszej ligi wychodzi z tak silnej grupy. Wielki dzień, gramy dalej w Europie. Chciałbym pochwalić mój zespół za determinację, konsekwencję. Za to, że był razem od pierwszej do ostatniej minuty. Zagraliśmy właśnie tak, jak sobie zakładaliśmy. To wielki dzień, ale jeszcze wiele pracy przed nami. Po to, żeby wejść na wyższy poziom. I tak będziemy pracować od następnego dnia" - zapewnił trener Legii.

 

Kiedy przejmował drużynę po Albańczyku Besniku Hasim, Legia była krytykowana za porażki w ekstraklasie, a w Lidze Mistrzów uległa Borussii Dortmund 0:6. Magiera potrafił poradzić sobie z tym kryzysem. Jak tego dokonał?

 

"Najważniejsza jest metoda małych kroków. Powtarzałem, że nauczmy się robić małe rzeczy, aby później robić wielkie. Po meczu w Lizbonie mówiłem - najpierw strzelmy pierwszego gola w Lidze Mistrzów i z tego się cieszmy. Następnie wywalczmy pierwszy punkt, a później cieszmy się z pierwszego zwycięstwa. Dokonaliśmy tego, krok po kroku" - podkreślił Magiera.

Jak dodał, ważne było dla niego, aby drużyna nie bała się rywali.

 

"Nasza odważna gra nie była przypadkowa. Chodziło o to, żeby zawodnicy uwierzyli, iż można grać z tymi rywalami jak równy z równym. Dzisiaj dołożyliśmy do tego konsekwentną grę w defensywie. I to był klucz do sukcesu. W meczu ze Sportingiem każdy piłkarz wykonał swoją pracę w stu procentach. Wielki sukces. I oby tak dalej, bo zawiesiliśmy sobie wysoko poprzeczkę. Jesteśmy spragnieni takich meczów - zrobimy wszystko, żeby wygrywać w polskiej lidze i za rok wrócić do Ligi Mistrzów" - zapowiedział trener Legii.

 

(PAP)